Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bukowy Las. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bukowy Las. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 października 2017

Jennifer Niven - "Podtrzymując wszechświat"



Autor: Jennifer Niven
Tytuł: Podtrzymując wszechświat
Wydawnictwo: Bukowy las
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 408
Ocena: 8/10

Opis:
Wszystkim się wydaje, że dobrze znają Libby, dziewczynę kiedyś zwaną „najgrubszą nastolatką w Ameryce”. Nikt jednak nie zadaje sobie trudu, żeby dojrzeć cokolwiek poza jej wagą, poznać ją tak naprawdę. Po śmierci mamy Libby zajadała się w czterech ścianach swojego domu w towarzystwie załamanego ojca i własnego smutku. Teraz dziewczyna wraca do szkoły, jest gotowa na nowych przyjaciół, miłość, na wszystko, co życie ma jej do zaoferowania.
Wszystkim się wydaje, że dobrze znają Jacka. Owszem, to popularny i lubiany uczeń, ale i osoba, która nauczyła się nie rzucać w oczy. Nikt nie zna wielkiego sekretu Jacka: chłopak nie rozpoznaje twarzy, nawet rodzeni bracia wyglądają dla niego jak obcy ludzie. Jack potrafi zaprojektować i zbudować niemal wszystko, ale nie jest w stanie zrozumieć, jak działają trybiki jego własnego mózgu.
Aż w końcu Jack spotyka Libby. Połączeni okrutną licealną zabawą lądują na szkolnej terapii. Oboje są wściekli, ale wściekłość powoli przeradza się w zaskoczenie. Odkrywają, że im więcej czasu spędzają ze sobą, tym mniej samotni się czują.

czwartek, 22 października 2015

John Green - "19 razy Katherine"

Autor: John Green
Tytuł: 19 razy Katherine 
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 2014
Ilość stron: 304
Ocena: 6/10

Opis:

Colin Singleton gustuje wyłącznie w dziewczętach o imieniu Katherine. A te zawsze go rzucają. Gwoli ścisłości, stało się tak już dziewiętnaście razy. Ten uwielbiający anagramy, zmęczony życiem cudowny dzieciak wyrusza w podróż po Ameryce ze swoim najlepszym przyjacielem Hassanem, wielbicielem reality show Sędzia Judy. Chłopcy mają w kieszeni dziesięć tysięcy dolarów, goni ich krwiożercza dzika świnia, ale za to nie towarzyszy im ani jedna Katherine. Colin rozpoczyna pracę nad Teorematem o Zasadzie Przewidywalności Katherine, za pomocą którego ma nadzieję przepowiedzieć przyszłość każdego związku, pomścić Porzuconych tego świata i w końcu zdobyć tę jedyną. Miłość, przyjaźń oraz martwy austro-węgierski arcyksiążę składają się na prawdziwie wybuchową mieszankę w tej przezabawnej, wielowarstwowej powieści o poszukiwaniu samego siebie.

Recenzja:

Większość książek Johna Greena to zabawne historie dla młodzieży i nie tylko, które jednocześnie poruszają jakby mimochodem ważne aspekty związane z dojrzewaniem psychicznym i fizycznym. Nierzadko stawia on swoich bohaterów w sytuacji kryzysowej i doskonale odmalowuje portret psychologiczny osoby, której przychodzi mierzyć się z problemem. Czasem jest to choroba, odrzucenie ze strony przyjaciół, rodziców czy jak w tym przypadku ukochanej. Książki Greena to nie typowe powieści obyczajowe, choć do tego piją, jednak niesamowita lekkość stylu autora sprawia, że efektem jego pracy nad opowieścią jest słodko gorzka historia przyprawiona dużą dozą poczucia humoru i ironii. 
Główną postacią "19 razy Katherine" jest Colin, który nie przypomina ani "tych" lubianych, ani nie jest nawet jednym z "tych" niewidzialnych osób. Chłopak jest bardzo "uzdolnioną bestią" jak to niekiedy mówimy na tak zwane cudowne dzieci. Jest też bardzo nieszczęśliwy i zgorzkniały ze względu na swoje niespełnione ambicje. Colin postawił sobie za wysoką poprzeczkę i ślepo dążył za sukcesem na skalę światową, czyli, nie owijając w bawełnę, sławą. Sprawia to, że staje się egoistyczny i dość nieprzyjemny w obyciu. 

Colin ma słabość do dziewczyn, które łączy pewna wspólna cecha, czyli imię. Wszystkie Katheriny, z którymi umawiał się chłopak, sprawiają jednak, że jego nieprzyjemny charakter uwydatnia się. Staje się zaborczy, niepewny, a to w efekcie powoduje nieudane związki. Katheriny to stare nawyki, które Colin musi przezwyciężyć, aby móc wreszcie żyć pełnią życia. Na razie jednak nie wyobraża sobie jakichkolwiek zmian. 

Z pomocą Colinowi przychodzi jego przyjaciel Hassan, z którymi wyruszy w podróż, która ma zadziałać jak jednodniowa głodówka, czyli oczyścić atmosferę. Swoją drogą chłopak jest muzułmaninem, więc autor jednocześnie przybliża czytelnikowi kulturę islamu, która nie jest taka straszna jak ją malują. Hassan to nastolatek, który ma swój system wartości, którego się trzyma i czyni go to szczerą osobą. Chłopcy podczas podróży trafiają na pewną Lindsey, Drugiego Colina, Katrinę i kilku innych, pod wpływem których nasz bohater przejdzie prawdziwą przemianę niczym w reality show. Tylko że jego zmiana będzie raczej wewnętrzna.                

Pisarz w tej powieści udziela czytelnikowi bardzo oczywistej rady, że najlepszym sposobem na przeprowadzenie rewolucji w swoim życiu jest pozbycie się niepotrzebnych krępujących nas nawyków. Uwrażliwia nas także na to, abyśmy byli dokładnie takimi osobami, z którymi chcielibyśmy się przyjaźnić, ale nie oznacza to udawania kogoś innego. Wystarczy czekać na odpowiedniego człowieka, który doceni lepszą stronę naszej osobowości i uczyni nas szczęśliwymi.

Wydźwięk "19 razy Katherine" jest bardzo pozytywny i mnie osobiście podobała się historia Colina. Może to dlatego, że sama trochę jestem podobna do tego chłopca, który ma problemy z otwarciem się przed ludźmi i poszukującego celu. To, że do czegoś dążymy jest naturalne, ponieważ stagnacja jest wrogiem rozwoju. Szkopuł tkwi w tym, aby nie zatracić szerszej perspektywy i jak Colin nie żyć jedynie przyszłością, ponieważ to, co spotyka nas teraz jest równie ważne. 

"19 razy Katherine" to jedno z bardziej humorystycznych "dzieci" Zielonego, jednak nadal jest to całkowicie greenowska książka ze wszystkimi ich zaletami. Bardzo miła powieść na nudne wieczory, których niedługo będzie pod dostatkiem.  Myślę, że z takimi książkami jest jak z rachunkiem sumienia. Sami decydujemy, czy chcemy go zrobić i jakie to da nam ewentualne korzyści. Ja nie dałam wiary wszystkim tym negatywnym opiniom i dzięki temu poznałam bardzo życiową historię, więc może podobnie będzie z Wami!

Wasza Ariada  :)

czwartek, 6 sierpnia 2015

John Green - "Papierowe miasta"

Autor: John Green
Tytuł: Papierowe miasta
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 2013
Ilość stron: 400
Ocena: 8/10

Opis:

Nastoletni Quentin Jacobsen spędza czas na adorowaniu z oddali żądnej przygód, zachwycającej Margo Roth Spiegelman. Więc kiedy pewnej nocy niegrzeczna Margo uchyla okno i, zakamuflowana jak ninja, wkracza na powrót w jego życie, wzywając go do udziału w tajemniczej i misternie zaplanowanej przez siebie kampanii odwetowej, Quentin oczywiście podąża za dziewczyną. Gdy ich całonocna wyprawa dobiega końca i nastaje nowy dzień, Quentin przychodzi do szkoły i dowiaduje się, że zagadkowa Margo w tajemniczych okolicznościach zniknęła. Chłopak wkrótce odkrywa, że Margo zostawiła pewne wskazówki i że zostawiła je dla niego. Podążając jej urywanym śladem, w miarę zbliżania się do celu Q odkrywa zupełnie inną Margo, niż ta, którą kochał i znał dotychczas.

sobota, 28 czerwca 2014

John Green - "Gwiazd naszych wina"

Autor: John Green
Tytuł: Gwiazd naszych wina
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 2013
Ilość stron: 312
Ocena: 10/10

Opis:

Szesnastoletnia Hazel choruje na raka i tylko dzięki cudownej terapii jej życie zostało przedłużone o kilka lat.



Jednak nie chodzi do szkoły, nie ma przyjaciół, nie funkcjonuje jak inne dziewczyny w jej wieku, zmuszona do taszczenia ze sobą butli z tlenem i poddawania się ciężkim kuracjom. Nagły zwrot w jej życiu następuje, gdy na spotkaniu grupy wsparcia dla chorej młodzieży poznaje niezwykłego chłopaka. Augustus jest nie tylko wspaniały, ale również, co zaskakuje Hazel, bardzo nią zainteresowany. Tak zaczyna się dla niej podróż, nieoczekiwana i wytęskniona zarazem, w poszukiwaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania: czym są choroba i zdrowie, co znaczy życie i śmierć, jaki ślad człowiek może po sobie zostawić na świecie.



Wnikliwa, odważna, pełna humoru i ostra Gwiazd naszych wina to najambitniejsza i najbardziej wzruszająca powieść Johna Greena. Autor w błyskotliwy sposób zgłębia w niej tragiczną kwestię życia i miłości.


Recenzja:

"Gwiazd naszych wina" jest książką, która od pierwszych stron zawładnęła moim sercem. Nigdy nie spotkałam historii, która byłaby tak zabawna, wzruszająca, smutna, ale przede wszstkim prawdziwa.

Nastoletnia Hazel nie należy do grupy osób, które są rozpieszczane przez życie. Nie jest taka jak inne dzieci i to nie tylko dlatego, że choruje na raka. Dziewczyna jest niezwykle mądrą osobą, jak na swój wiek przerosła psychicznie większość rówieśników. W jej życiu parktycznie wszystko jest z góry zaplanowane, ustalone przez bardzo opiekuńczych rodziców. Począwszy od tego, co zje na śniadanie do tego, co obejrzy w telewizji. Jest jednak jedna wielka niewiadoma. Kiedy hazel umrze? Czy ma miesiąc życia, a może rok? Wie jednak, że nie dojrzeje do wieku staruszki.

"Wszelki ratunek jest chwilowy - odparł. - Kupiłem im minutę. Może ta minuta kupi im godzinę , a ona rok. Nikt nie kupi im wieczności, Hazel Grace, ale moje życie dało im minutę. A to już coś."

W życiu dziewczyny pojawia się nagle niezwykły chłopak. Augustus Waters jest przystojny, inteligentny i zabawny, ale także choruje. W przeciwieństwie do Hazel, chłopak zatrzymał się w stadium, kiedy może cieszyć się pozornym zdrowiem. Jednak, jak to mówią, nic w świecie nie trwa wiecznie...

W tej książce nie znajdziecie tandetnej historii o tym, jak to dwaj nastolatkowie zakochiwali się w sobie bez żadnych przeszkód. Autor podejmuje trudny temat życia z chorobą. Z jednej strony pokazuje, że to życie może być szczęśliwe, a z drugiej prawdę, którą świat znał od wieków - nic nie trwa wiecznie. Hazel zmaga się ze sobą i swoimi uczuciami. Jak powinna postąpić? Czy może napiętnować życie ukchanego swoją śmiercią? Okazuje się, że nawet mały moment szczęścia jest wart bólu, bo właśnie tak to wszytsko działa. Nie ma radości bez smutku. Nawet, a może w szczególności granat zasługuje na dodatkową minutę z uśmiechem.

"Jestem... jestem jak... Jestem jak granat. Mamo, jestem granatem, który w pewnej chwili wybuchnie, więc chcę zminimalizować ofiary, rozumiesz?"

Teraz coś od strony technicznej. Przede wszystkim winszuję autorowi za jego umiejętności pisarskie. Postacie, które stworzył były dla mnie tak prawdziwe, że razem z nimi przeżywałam wszystki wzloty i upadki, śmiałam się i płakałam. Może nie jestem typem osoby, która roztkliwia się nad innymi, ale ci bohaterowie poruszyli moje serce i długo nie zapomnę przygody z książką. Jak dla mnie to nie jest zwykła powieść. Biorąc ją do ręki, automatycznie zgadzamy się na burzę myśli, która spustoszy umysł.

Styl autora po prostu powalił. Użył prostego języka, a jednocześnie znalazł sposób, aby przemycić do tektu złote myśli, od których wręcz się roi. Wiele osób skarży się na brak większego zakończenia, jak dla mnie nie robi to większego znaczenia. Doszłam do wniosku, że to także miało swoją funkcję. Warto by się zastanowić nad tym dłużej po przeczytaniu książki.

Nie jestem w stanie przekazać Wam wszytskich uczuć, które kłębiły się w mojej głowie podczas czytania. Musicie to po prostu sami sprawdzić. Książka to nie typowy tandetny wyciskacz łez, ale bardzo piękna historia, która dodatkowo uczy wdzięczności wobec tego, co mamy.

Wasza Ariada :)