piątek, 26 kwietnia 2024

Ludka Skrzydlewska - "Łatwopalna"

 

Autor: Ludka Skrzydlewska

Tytuł: Łatwopalna

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2024

Ilość stron: 488

Ocena: 7/10


Opis:

Niektórych rodzajów ognia nie da się ugasić…

Gdy miałam siedem lat, zabiłam swojego brata. Teraz, dwadzieścia lat później, tamta noc ciągle powraca do mnie w pełnych płomieni snach. Staram się ustrzec innych przed doświadczeniem druzgocącej siły ognia, jednak z każdym dniem staje się to coraz trudniejsze. Wokół mnie zaczyna kręcić się ktoś, kto wie, kim – a raczej czym – jestem. W płonącym domu ten ktoś zostawia mi wiadomość: maskę lisa ze śladami oparzeń – takimi jak te, które znaczą moją twarz. Wiem, że muszę go znaleźć, zanim dojdzie do tragedii. Razem z pewnym strażakiem spróbuję odkryć tożsamość podpalacza, ale nie będzie to łatwe. Nie mogę przecież przyznać się, że nie tylko pożądanie spala mnie od środka…

 

Recenzja:

Ludkę Skrzydlewską znam nie od dziś - jestem fanką jej tekstów już od czasów jej debiutu, a ogólnie regularnie czytam wszystkie jej teksty, które się pojawiają w formie papierowej - więc myślę, że znam możliwości, które dotychczas zaprezentowała nam autorka: a ustalmy, są one bardzo duże, bo to bardzo utalentowana pisarka - i jest w top3 moich ulubionych polskich twórców.  

Mam też świadomość tego, że "Łatwopalna" nie jest - według mojego subiektywnego zdania - jej najlepszą powieścią. Mimo wszystko to naprawdę dobry kawałek literatury, który zapada w pamięć, ale mam wrażenie, że niektóre inne tytuły od tej pisarki bardziej jakoś do mnie trafiły.

Dodam od razu, że według mnie Ludka Skrzydlewska nie napisała słabej książki - i najniżej oceniałam jej pozycję na sześć na dziesięć gwiazdek - co i tak jest bardzo przyzwoitą notą, powyżej pewnej przeciętnej, co tylko podkreśla, jak równy i wysoki poziom trzyma autorka.

W "Łatwopalna" mamy przedstawioną historię Lane, która jakimś cudem ma w sobie ogień - i w pewien sposób od zawsze go do niej ciągnie. Dziewczyna ma świadomość, że gdy miała siedem lat, właśnie przez to, że nie do końca umiała panować nad płomieniami, jej brat zginął - a część jej ciała, w tym twarz, pokryła się bliznami. Od tego czasu kobieta nie dopuszcza do siebie zbyt wielu osób - a już na sto procent nie pozwala nikomu dojść na tyle blisko, by poznał cierpienie, z którym zmaga się od dwudziestu lat.

Pewnego dnia, niezbyt szczególnego, okazuje się, że ktoś nie tyle koczuje na jej życie, co zna jej dar - wie, co dziewczyna potrafi zrobić i dąży do swego rodzaju konfrontacji, podpalając między innymi dom najlepszej przyjaciółki Lane. 

Już wtedy na horyzoncie zaczyna pojawiać się Dax - przystojny sąsiad i zarazem strażak, który jakimś cudem widzi w Lane coś więcej niż tylko blizny - i chce jej też pomóc uniknąć tego, aby seryjny podpalacz ją dopadł. Tyle, że to nie jest takie łatwe, a Lane boi się o jego życie, bo wie, że gdy podejdzie za blisko, może się poparzyć: i to nie tylko przez nią, ale ze względu na podpalacza, który także mógłby czyhać na życie Daxa...

"Łatwopalna" to mieszanka romansu, tajemnic, intryg i nuty paranormalnej. Nie ma tu zbyt wiele magii, więc książkę mogą przeczytać właściwie wszyscy - a przynajmniej ci, którzy są już pełnoletni i mogą czytać sceny erotyczne, bo jednak młodszym czytelnikom bym tego nie polecała.

W tej powieści jest bardzo ważny morał - że widzieć nie trzeba tylko oczami, ale także sercem, co wbrew pozorom wcale nie jest takie łatwe. Ale gdyby było, to czy warte byłoby nieustannej walki?

Proste słowa, lekki sposób pisania i... sporo opisów, chociaż się wcale tego nie odczuwa, bo są napisane na tyle dobrze, że mają sens, a nie są takimi zapchajdziurami, które by tylko niepotrzebnie irytowały i frustrowały przy czytaniu. Wychodzę więc z założenia, że warsztat pisarki jest najlepszym elementem tej historii, być może z racji tego, że jakoś nie byłam w stanie w pełni uwierzyć w to, jak łatwo Dax poczuł coś do Lane - zwykle w historiach Ludki Skrzydlewskiej jest to ciut lepiej umotywowane, chociaż motyw przystojniaka i dziewczyny z bliznami, który odkrywa istotę wewnętrznego piękna został akurat fajnie przedstawiony. Tyle, że Dax praktycznie zakochał się od pierwszego wejrzenia, co początkowo mnie triggerowało... 

Uważam, że "Łatwopalna" to naprawdę dobra książka - i polecam ją, tak samo jak całą pozostałą twórczość Ludki Skrzydlewskiej. Myślę, że fani romansu, szczególnie z dodatkami wątków kryminalnych i plot twistów, bardzo sobie jej powieści docenią.

Więc kto jeszcze nie zna pozycji od tej autorki - koniecznie musi to zmienić! 

4 komentarze:

  1. Dziękuję za opinie. Uwiebiam książki Ludki Skrzydlewskiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię książki Ludki Skrzydlewskiej, ta już znajduje się u mnie na półce. Aż nie mogę się doczekać czytanie, po waszej recenzji widzę że nie mam co zwlekać 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. A, to ta autorka... Dużo słyszałam i niej różnych opinii. Na pewno tytuł ciekawy, albo tak mi się kojarzy z Rodowicz 😅 tzn. dobrze w tym wypadku. Tylko ja nie za romansami. Nawet w kryminalistycznej atmosferze...

    OdpowiedzUsuń
  4. Książki Ludki Skrzydlewskiej bardzo lubię a "Łatwopalna" zapowiada się interesująco, taki mix gatunków. Opis, motywy przyciągają mnie a uwielbiam wątki paranormalne w historiach. Trafia na listę do przeczytania.
    P.S I ten morał że piękność jest wewnątrz nas, a nie tylko na zewnątrz.

    OdpowiedzUsuń