Autor: Deanna Faison
Tytuł: Rozgrywający
Wydawnictwo: Bukowy Las [współpraca reklamowa z Audioteka]
Data wydania: 2025
Ilość stron: 400
Narracja: pierwszoosobowa (dwie perspektywy)
Gatunek: romans
Ocena: 2,5/10
Opis:
Zaczęło się od niewinnej gry… ale się skomplikowało
Cameron to pewny kandydat do NFL – który grać lubi i potrafi nie tylko na boisku. Na Maddie nie robi to jednak wrażenia. Dziewczyna kiedyś się wprawdzie w nim kochała, lecz uczucia przygasły. Teraz skupia się na przygotowaniach do egzaminów na medycynę.
Podczas ferii wiosennych nagle wszystko staje na głowie. Między Camem a Maddie iskrzy, ale spotykają się potajemnie, bo dziewczyna nie chce, by o tej relacji dowiedzieli się jej rodzice lub brat, najlepszy kumpel Camerona. Gdy ferie się kończą i pora wrócić do rzeczywistości, Cam i Maddie muszą zdecydować, czy łączy ich tylko przelotny romans, czy coś więcej. A ta decyzja na pewno zmieni ich życia…
Recenzja:
Ta książka ma w sieci całkiem sporo pochlebnych opinii - na Audiotece, gdzie miałam okazji wysłuchać tego tytułu - także ma dobre noty. I w sumie się nie dziwię: bo akurat lektorzy zrobili tak doskonałą robotę i byli takim świetnym nośnikiem emocji, że gdyby nie szacunek do ich znakomitej roli, dawno bym się poddała i nie wiem czy bym dokończyła zapoznawanie się z tą historią (a nie lubię pozostawiać niedokończonych pozycji).
Przede wszystkim zacznę od tego, że gdyby nie pewne luki w kwestii sensu i logiki, to nie uznałabym książki Deanny Faison za złą. Ma dużo fajnej akcji i sporo ciekawych scen - chociaż nie ukrywajmy, że czasem czułam się tak, jakbym na słuchawkach słuchała sobie porno. Takie powieści jednak też są potrzebne: i super, że coś potrafi wywołać przyspieszenie bicia serca u czytelników. Szkoda tylko, że u mnie bardziej to wszystko powodowało jednak niesmak.
Maddie kochała się w Cameronie od wielu lat. I chociaż to przyjaciel jej starszego brata, który sześć lat temu zamknął przed nią swoje serce na klucz, w pewien sposób nie przeszkadza to dziewczynie w tym, żeby za nim dalej skrycie wzdychać i liczyć na to, że kiedyś sytuacja się odmieni. Do tego wszystkiego Cameron jest potencjalnym graczem NFL, który może grać jako rozgrywający w sposób zawodowy - co z jednej strony sprawia, że może mieć każdą laskę (i łatwo mu robić podryw), a z drugiej: że musi pilnować narzuconego przez swojego ojca reżimu, między innymi związanego z dietą.
Gdy jest przerwa między egzaminami, akcja zaczyna się od tego, że Maddie się uczy na test, który ma mieć gdzieś za ponad rok, a jej brat i jego przyjaciel korzystają z tego, że nie ma rodziców i robią sobie imprezkę. Maddie oczywiście idzie pomarudzić, że nie może się skupić, bo jest za głośno. Ale tam od razu wpada praktycznie w scenę zazdrości o Camerona - bo ma czelność siedzieć z inną dziewczyną - i dosłownie przypatruje mu się na krocze, jakby krył się tam jakiś mega cenny skarb, który główna bohaterka musi odkryć w trybie natychmiastowym. A on to oczywiście podłapuje: chociaż najwidoczniej dla brata głównej postaci nie jest to tak oczywiste...
Cameron chwali się tym, że jego sprzęt działa niezawodnie - więc chce wykorzystać okazję i zabawić się z dziewczyną w pokoju gościnnym u swojego najlepszego przyjaciela, ale i w trakcie akcji przerywa Maddie - twierdząc, że jest za głośno i nie może się uczyć. Cameron więc przerywa zabawę i po pijaku chce w pewien sposób przeprosić siostrę swojego najlepszego przyjaciela za to, jak ją potraktował lata temu: bo jednak teraz wpadło mu do głowy, że tego żałuje...
Powiedzmy, że to było streszczenie jakichś trzech rozdziałów. Na blisko czterdzieści, które powstały. Czy czujecie się zachęceni do tego, żeby w dalszym ciągu czytać? Ja w tamtym momencie miałam już dosyć - a w kolejnych rozdziałach wjechała Maddy-imprezowiczka, która miała ochotę się jednak dowiedzieć, czy faktycznie warto szaleć tak podczas studiowania. I która między innymi całuje się w szafie z Cameronem, jakby jutra miało nie być, przeżywając tam dosłownie chwilę uniesienia.
Czym dalej w las, tym mam wrażenie, że mniej logiki. Jak umiera komuś matka, a on nie umie przeżyć żałoby, a do tego jego ojciec też nie - i wszystkie wysyłki skupiają na tym, żeby kariera sportowa syna się jak najlepiej rozwijała - to można pomyśleć chociażby o terapii. A nie o tym, żeby odrzucić na kilka lat dziewczynę w obawie o to, że się jej dobre serce przy okazji wykorzysta. Nie mówiąc już o tym, że nie ma chyba opcji, że Maddie nie widywała się wcześniej przez te lata z Cameronem - i co, nagle między nimi zawrzało? Pojawiło się takie pożądanie, że nie dało się go już ignorować? A przez wcześniejsze lata tylko się w międzyczasie usychało z tęsknoty?
"Rozgrywający" ma dobrze opisane niektóre fragmenty - szczególnie te bardziej erotyczne - ale pod kątem tworzenia psychologicznego postaci i dbania o to, żeby fabuła miała ręce i nogi... Cóż, Deanna Faison się wykoleiła już na starcie. Nie byłam w stanie traktować na poważnie dziewczyny, która na imprezie wpatruje się w krocze chłopaka, który się jej podoba - bo wydawało mi się to już takim totalnym przegięciem, że w sumie już nawet teksty Camerona związane z tym, że jarał się jej piersiami, bo zeszła w koszulce, ale bez stanika, były mniej obrzydliwe.
Grzesław Krzyżanowski i Maria Kozłowska - tylko te dwie persony tu przywołam, bo to naprawdę świetni lektorzy, którzy zrobili swoją robotę po mistrzowsku. Na tyle, że byłam w stanie tej historii wysłuchać tylko dla kunsztu ich roboty. I oczywiście: wielu się będzie ten tytuł podobał, bo nie szukają niczego wymagającego od romansu, ale "Rozgrywający" był jednak trochę poniżej moich zwykłych standardów. Czytałam w tym roku za dużo dobrych romansów, żeby docenić zlepek przypadkowych, chociaż intrygujących pomysłów.
Jeśli macie ochotę na tę książkę - "Rozgrywający" jest dostępny zarówno w papierze, jak i w wersji audiobooka oraz ebooka. Jeśli jednak, tak jak ja, macie ochotę po prostu posłuchać coś innego, co może bardziej wpadnie w Wasz gust - Audioteka ma znakomity zasób różnych tytułów, jest w czym wybierać, więc możecie tam bez wątpienia rozpocząć swoje polowanie.

Lubie romanse sportowe, ale takie zeby miały jakaś treść oprócz spicy. Zupelnie mnie to nie kusi
OdpowiedzUsuńFajne są romanse sportowe ale tego nie mam w planach
OdpowiedzUsuń