Autor: Ali Hazelwood
Tytuł: Love, Theoretically
Wydawnictwo: MUZA S.A [współpraca reklamowa z Woblink]
Data wydania: 2024
Ilość stron: 448
Narracja: pierwszoosobowa
Gatunek: romans
Ocena: 8,5/10
Opis:
Czy młoda naukowczyni będzie zmuszona poddać próbie najgłębiej skrywane teorie na temat miłości?
Podwójne życie fizyczki teoretycznej Elsie Hannaway wymyka się jej spod kontroli. Za dnia Elsie jest wykładowczynią kontraktową na kilku uczelniach. Za marne grosze ocenia prace studentów i uczy termodynamiki, licząc na stałe zatrudnienie. Nocami zaś zarabia na utrzymanie jako udawana partnerka; wciela się w taką wersję siebie, jakiej akurat oczekuje klient.
Świetna robota – ale tylko do czasu, gdy w jej życiu pojawia się Jack Smith. To wkurzająco atrakcyjny starszy brat ulubionego klienta Elsie i jak się okazuje, nieczuły fizyk eksperymentalista, który zrujnował karierę jej mentora i reputację całej dziedziny fizyki teoretycznej. Do tego Jack zasiada w komisji rekrutacyjnej na MIT i stanowi główną przeszkodę na drodze Elsie do zdobycia pracy marzeń.
Badaczka przygotowuje się na otwarty konflikt z arcywrogiem, jednak…
Recenzja:
Miło w końcu przeczytać książkę, która jest genialna i pochłania całkowicie i bez reszty. I cieszę się, że "Love, Theoretically" tak mi się spodobało - bo po raz kolejny Ali Hazelwood udowodniła mi, że jest świetną pisarką. Teraz jestem ciekawa jej kolejnych powieści - i planuję je regularnie nadrabiać, bo mam jeszcze sporo tytułów tej autorki, których jeszcze nie znam.
Co ciekawe, to romans akademicki. Opiera się o kontrowersję, która miała miejsce w rzeczywistości - i patrząc na to, że Ali Hazelwood jest włoską profesorką neurobiologii, to pewne odzwierciedlenie środowiska akademickiego i problemów z rekrutacjami na nowe stanowisko jest definitywnie oparte o fakty. Ali Hazewood to pseudonim literacki osoby, która często w swoich powieściach porusza tematykę STEM w świecie kobiet: czyli właśnie tworzy o kobietach w świecie nauki. I robi to genialnie!
Elsie prowadzi podwójne życie - z jednej strony pracuje jako fizyk w formie wykładowcy kontraktowego: czyli wykłada za psie pieniądze, chcąc pracować bardziej naukowo i rozwijać teorie, których ma całkiem sporo, a z drugiej strony pracuje jako swego rodzaju udawana dziewczyna, którą można wynająć.
Obecnie pomaga ona Gregowi w tym, aby okłamywać jego rodzinę - bo Greg nie jest zainteresowany związkami, a jego bliscy wymagają, aby z kimś się spotykał. Tam też poznaje Jacka - kojarzy, że jest jakimś nauczycielem, ale patrząc na niego, wydaje jej się, że uczy wychowania fizycznego. Tylko dosyć szybko okazuje się, że jest to jeden z geniuszy fizyki, który prowadzi rekrutację na stanowisko, które marzy się Elsie. Tyle, że Jack sądzi, że Elsie jest kłamczuchą, która oszukuje jego młodszego braciszka odnośnie tego, czym się zajmuje - a Elsie nie jest w stanie wytłumaczyć, że po prostu Greg pomaga jej opłacić czynsz za mieszkanie i że jest to układ oparty bardziej o przyjaźń niż cokolwiek innego...
Rozpoczyna się więc walka o stanowisko na MIT - jednej z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych uczelni. Elsie jest trochę na straconej pozycji, bo musi udowodnić, że na to zasługuje - a oprócz tego, że Jack patrzy na nią z pewną podejrzliwością, to wiadomo jeszcze, że nie cierpi on fizyków teoretycznych, których grupę reprezentuje nasza główna bohaterka. Ba, nawet kiedyś próbował zniszczyć reputację mentora Elsie - i prawie się to Jackowi udało, chociaż miał wtedy zaledwie siedemnaście lat...
Od nienawiści do miłości czasami jest mały krok - ale nie do końca w tym przypadku. Nie liczcie na szybką miłość i wielki szał pożądania. Możecie natomiast liczyć na rywalizację, która pochłonie czytelnika bez reszty. I pewnego rodzaju odkrywanie siebie na nowo - bo Elsie zawsze dopasowywała się do potrzeb wszystkich innych i nigdy nie przyznawała się do tego, czego potrzebuje (a nawet co lubi) ona sama, a w "Love, Theoretically" uczy się ona tego, by w końcu o siebie zawalczyć.
Romans - i sceny erotyczne - były fajne i rozpisane z pewnym szacunkiem do drugiej osoby (co nie zdarza się w każdej książce, a szkoda). Myślę jednak, że moim ulubionym wątkiem z całego tego tytułu jest jednak przemiana wewnętrzna Elsie - a także sposób, jak traktuje ją Jack w tym wszystkim: nie jak obiekt seksualny, tylko jak osobę, o którą w pewien sposób chciałby się zatroszczyć.
W "Love, Theoretically" jest przedstawiony wątek cukrzycy typu pierwszego - ja sama cierpię na tę przypadłość od ponad dwudziestu lat - i przyznam szczerze, że było to całkiem dobrze przedstawione, chociaż bardziej w zagranicznych standardach, więc miejmy świadomość, że będą pewne różnice między tym co się dzieje pod kątem leczenia w Polsce, a tam, gdzie rozgrywa się fabuła. Niemniej jednak miło w końcu zobaczyć całkiem dobrze rozpisany sposób leczenia i używania nowoczesnych technologii.
Przedstawienie też tego romansu z tłem bardziej akademickim w ogóle wyszło tu na tyle genialnie, że odniosłam wrażenie, że miałam ochotę się czegoś naukowego dowiedzieć po zakończeniu czytania tej pozycji. Cieszę się, że miałam możliwość poznać twórczość Ali Hazelwood, bo naprawdę jej książki bardzo mnie porywają i do siebie przekonują. Nie czytałam chyba tytułu spod jej ręki, które bym oceniła niżej niż bardzo dobrze.
Podsumowując: jest szansa, że "Love, Theoretically" będzie jedną z moich ulubionych książek nowego roku - bo ostatnio takie noty wchodziły w zakres mojej TOP14 roku 2025 (rolka dostępna od wczoraj na wszystkich moich social mediach). Pożyjemy, zobaczymy. Może akurat okaże się, że ten rok będzie wybitnie lepszy pod względem czytelniczym?
Tymczasem jak macie ochotę poznać tę książkę, możecie dorwać "Love, Theoretically" na platformie Woblink - ale wychodzę też z założenia, że tam oferta jest taka szeroka, że jak tylko macie ochotę na jakiegoś e-booka, to pewnie go tam znajdziecie - i będziecie zachwyceni z funkcjonalności aplikacji. Polecam mocno!

Książki autorki to dla mnie taki umilać że, przy nich mogę się odstresować i odpaczac 😊😊
OdpowiedzUsuńZ książkami Ali mam relacje love-hate, tyle samo mi się podobało, co i nie😅🤣. Ta ksiazke mam na półce i pewnie kiedys przeczytam zobaczyć do której kategorii trafi🤣😅
OdpowiedzUsuń