niedziela, 18 stycznia 2026

Brigitte Knightley - "Nieodparta pokusa, by pokochać wroga"

Autor: Brigitte Knightley

Tytuł: Nieodparta pokusa, by pokochać wroga

Wydawnictwo: Uroboros [współpraca reklamowa z Woblink]

Data wydania: 2025

Ilość stron: 480

Narracja: trzecioosobowa (dwie perspektywy)

Gatunek: romantasy

Ocena: 2/10


Opis:

Zabójca i Uzdrowicielka szukają sposobu na śmiertelną chorobę. Muszą nie tylko spróbować nie pozabijać siebie nawzajem, ale także się w sobie nie zakochać.

Osric Mordaunt, doświadczony zabójca z Zakonu Nikczemników, cierpi na ciężką przypadłość, która może pozbawić go magii (i życia). Pilnie potrzebuje uleczenia. Jego jedyną nadzieją jest Aurienne Fairhrim, wybitna Uzdrowicielka, wcielenie racjonalizmu, bastion moralności i bezkompromisowych zasad. Osric zawiera układ z przełożoną Zakonu Uzdrowicieli. Od teraz on i Aurienne będą musieli ze sobą współpracować.

Ona nienawidzi wszystkiego, co reprezentuje sobą on. Ale – o ironio – desperacko potrzebuje jego pieniędzy, dzięki którym Uzdrowicielki będą mogły kontynuować badania nad śmiercionośną epidemią. Aurienne i Osrica łączy nienawiść od pierwszego wejrzenia, ale są na siebie skazani…


Recenzja:

Nie polubiłam się z tą książką - i to najwidoczniej całkiem mocno, skoro daję jej notę dwóch na dziesięć możliwych gwiazdek. Wiem jednak, że wiele osób w internecie tę historię bardzo poleca... Tylko ja, czytając te opinie, nie byłam w stanie przełożyć tego na to, co widziały moje oczy. A przede wszystkim widziały opowieść, która na początku zaczęła się od bycia fanfiction Dramione... i przeszła na tyle diametralne zmiany, że oprócz podobieństwa w kwestii wątku enemies to lovers, to w ogóle nie przypomina to postaci z Harrego Pottera pod kątem charakteru i rysu psychologicznego (w mojej ocenie - w tej kwestii możecie się ze mną nie zgadzać).

Osric to Nikczemnik, który zabija dla frajdy i dla pieniędzy. Jest w tym naprawdę dobry, ale ostatnio choruje na poważną i nieuleczalną chorobę. Dochodzą go słuchy, że tylko jedna osoba może mu pomóc - Uzdrowicielka Fairhrim, która jest specjalistką w dziedzinie magii seidu. Tyle, że Osric zdaje sobie sprawę z tego, że z własnej i dobrej woli mu ona nie pomoże, bo ich zakony od dawna pałają do siebie wzajemną i ogromną niechęcią.

Tyle, że dla Osrica pomoc Aurienne to ostatnia deska ratunku - więc musi zrobić wszystko, by zajęła się ona jego przypadkiem. Nawet, jeśli wszystkie sploty wydarzeń i niektóre sytuacje będą przy tym bezsensowne, nielogiczne i sprawią, że z frustracji będę miała ochotę wyrzucić książkę przez okno. No bo przyznajmy się szczerze - nikt przy zdrowych zmysłach nie zachowywałaby się tak jak nasz główny bohater... I to nawet, gdyby był Nikczemnikiem.

Wiele jest minusów, które mogę zarzucić Brigitte Knightley i jej historii. Największym z nich jest to, że Osric jest tak zapatrzony w siebie, że nawet nie jest w stanie zrozumieć, że ktoś może być odporny na jego urok. Kilkukrotnie przywołuje on także rozmyślania na temat tego czy jest piękniejszy od Uzdrowicielki - i jest to dla niego bardzo ważna kwestia, jakby był w stanie jakoś to zmienić lub jakby miało to zmienić losy świata. Sama idea w ogóle tego związku, który przez całą fabułę opiera się o wyzwiska i wzajemną niechęć, jakoś do mnie nie przemawia. Jasne, bohaterowie się widują przez "Nieodparta pokusa, by pokochać wroga" kilkukrotnie - spędzają ze sobą trochę czasu, ale przez większość tego czasu wydają się materiałem do bycia czyimś środkiem do celu, a nie potencjalną wielką miłością...

I tak, "Nieodparta pokusa, by pokochać wroga" to dopiero tom pierwszy. Na szczęście nie ma tu wielkich przełamań jeśli chodzi o sferę "lovers" z części "enemies to lovers" - ale pewne rzeczy się już pojawiły (a ja totalnie nie umiem ich wytłumaczyć). Nie jest to dla mnie w żaden sposób do ogarnięcia umysłem. Bo jak na początku nie jestem w stanie na kogoś patrzeć bez odrazy, to co kilka spotkań w związku z uleczeniem jest w stanie zmienić, skoro ta druga osoba dalej zachowuje się w sposób całkowicie sprzeczny z naszymi poglądami i wartościami?

Sam humor także pozostawia wiele do życzenia - dużo jakichś seksualnych nawiązań i podtekstów, a nawet w pewnym momencie pojawia się scena, gdzie jeden typ najchętniej by chciał zdobyć kobietę siłą: a ona w ogóle nie zdaje się odczuwać z jego strony żadnego zagrożenia, jakby była jakimś robotem. Podsumuję to tak: czy według mnie humor w tej powieści chociaż raz mnie rozbawił? Nie przypominam sobie tego.

Jeśli faktycznie bohaterowie wzorowani są na Hermionie i Draco z Harrego Pottera, to ja naprawdę bym musiała powiedzieć w uogólnieniu, że nie wiedziałam, że Harmiona jest taką snobką w stylu zachowań robota, a Draco: takim lalusiem, który nie jest w stanie przestać kolekcjonować pięknych rzeczy. Jakoś mi się to nie klei - i nawet, jeśli "Nieodparta pokusa, by pokochać wroga" musiała przejść dużo poprawek fabularnych, żeby w ogóle móc wyjść jako pełnoprawna książka, to straciło to cały ten polot fanfikowy, bo w ogóle tu tego nie czuję.

Naprawdę największym plusem tej pozycji było to, że całkiem szybko ją przeczytałam, chociaż nie ukrywam, że czytanie było dla mnie drogą przez mękę. Piękna okładka, fajnie wydany ebook... I to w sumie tylko tyle. Nie porzuciłam czytania tylko dlatego, że nie lubię pozostawiać niedokończonych książek.

Jeśli macie ochotę na coś do czytania - i akurat tak jak ja ostatnio sięgacie głównie po e-booki, to sięgnijcie może jednak po coś innego. Oferta Woblink jest bogata, serdecznie Was tam kieruję, bo naprawdę odniosłam wrażenie, że odkryłam właśnie jedną z najgorszych książek, jakie będę miała okazję przeczytać w roku 2026.

Opis zapowiadał się super. Okładka była zniewalająca. I co? I wyszło jak zwykle - że nie powinnam mieć zbyt wysokich oczekiwań, bo później czuję tylko okropny zawód. Szkoda. Po drugą część, która się jeszcze nie ukazała nawet na zagranicznych rynkach, raczej nie sięgnę. Pozwolę sobie darować i szukać jednak czegoś innego, co by mnie bardziej porwało... 

1 komentarz: