niedziela, 31 maja 2026

Ludka Skrzydlewska - "Regret Me Not"

Autor: Ludka Skrzydlewska

Tytuł: Regret Me Not

Wydawnictwo: Editio Red [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2026

Ilość stron: 432

Narracja: pierwszoosobowa

Gatunek: romans

Ocena: 6/10


Opis:

Cove Wilder jest całkiem zadowolona ze swojego życia. Mieszka w San Francisco z psem Furdinandem, pracuje jako krawcowa, po godzinach szyje ciuszki dla córeczki swojej przyjaciółki Astry, a gdy wstaje od maszyny, pozwala sobie na odrobinę szaleństwa - skok ze spadochronem czy trekking w Andach. Żyje chwilą, głęboko wierząc w to, że każdy problem prędzej czy później sam się rozwiąże. Niestety, jeden z nich wraca do Cove jak bumerang i jakoś nie chce zniknąć: jej przypadkowy mąż, Calloway Shaw.

Calloway, sztywny księgowy w garniturze szytym na miarę, zupełnie nie jest w typie Cove, która woli raczej przymierających głodem artystów. Tych dwoje poznało się dwa lata wcześniej w Las Vegas podczas imprezy zaręczynowej brata Callowaya. Pobrali się po kilku drinkach i wylądowali w jednym pokoju hotelowym, a potem... świeżo upieczona pani Shaw uciekła i odtąd nie widziała się z mężem. Nawet o nim nie myślała.

Teraz Cal wraca, by zawrzeć układ z żoną: zgodzi się na rozwód, jeśli Cove pojedzie z nim na ślub brata do Anchorage na Alasce.

I żadne z nich nie bierze pod uwagę, że ten prosty plan mogą skomplikować uczucia.


Recenzja:

Dawno nie miałam tak mieszanych uczuć - bo to nie jest tak, że "Regret Me Not" jest książką słabą. To naprawdę całkiem fajna historia, tyle... że ja znam potencjał Ludki Skrzydlewskiej, jest ona jedną z moich ulubionych polskich autorek, ale dużo bardziej doceniałam pozycje z początków jej wydawania, albo jak jeszcze publikowała tylko na platformie Wattpad.

"Regret Me Not" jest jakby mieszanką popularnych motywów, a twórczość Ludki Skrzydlewskiej od jakiegoś czasu skupia się już tylko na romansie i erotyce, pozbawiając historie tego, co najbardziej mnie w nich urzekało - intryg, spisków, tajemnic, prób rozwiązania zagadek... Połączenie romansu i wątku kryminalnego, a na dodatek z dużą ilością opisów (bo książki tej pisarki były kiedyś niezłymi cegiełkami), to było spełnienie moich marzeń. "Regret Me Not" jest dobra - nie da się powiedzieć, że nie. Ale już nie zachwyca, nie sprawia, że mam książkowego kaca po zaprzestaniu czytania.

Cove - główną bohaterkę tej historii - znamy już z książki o jej najlepszej przyjaciółce. Tym razem to ona i jej uroczy pies grają pierwsze skrzypce - ale w sumie motyw krawcowej, która ukrywa, że dwa lata temu wzięła przypadkowy ślub w Las Vegas i nic z tym przez tyle miesięcy nie zrobiła, wydaje się z jednej strony szokujący, a z drugiej raczej niecodzienny.

Oczywiście po dwóch latach sytuacja zaczyna się komplikować - bo nagle Cal się pojawia w jej życiu i twierdzi, że powinna udawać jego żonę przed jego rodziną, bo w międzyczasie przez te lata zdążył im już pokazywać jej fotki. Wcale nie jest to dziwne, nie? Bo nawet, jak chciał, żeby odczepili się od niego i nie angażowali się w jego życie miłosne, może mógł do tego podejść trochę inaczej - w końcu jest to facet zajmujący się finansami, którego majątek jest na tyle duży, że może sobie pozwolić na wynajem prywatnego samolotu: więc może mógłby sobie pozwolić także na terapię, która nauczyłaby go stawiać odpowiednie granice w kontaktach z rodziną...

Gdy po dwóch latach pojawia się twój mąż i sprawia, że twoje życie może stanąć do góry nogami - racjonalną opcją na sto procent nie jest zgodzenie się na fałszywy układ, aby załatwić sobie podpis papierów rozwodowych, które nagle jakimś cudem w sumie fajnie byłoby złożyć...

"Regret Me Not" ma mnóstwo fajnych momentów: ciekawych bohaterów, znakomite opisy (nie tylko te dotyczące zbliżeń intymnych, ale nawet opisów przyrody) czy chociażby cudownie przedstawione relacje przyjacielskie. No i pies - był genialnie wykreowany i faktycznie pojawiał się przez całą fabułę, więc nie był tylko dodatkiem na kilka stron!

Mimo wszystko w "Regret Me Not" zabrakło mi pewnej głębi, którą wiem, że autorka jest w stanie wydobyć - bo szczególnie jej pierwsze tytuły zostawały ze mną na długo. Tytuł, który teraz dla Was recenzuję, jest raczej przeciętny - ale z przyjemnością można się w nim zaczytywać, tyle, że już nie wzbudza tyle emocji, co by mógł, gdyby Ludka Skrzydlewska bardziej zechciała wrócić do opowieści, które tworzyła wcześniej.

Rozumiem, że poruszanie popularnych motywów ma sens... Ale myślę, że oryginalność Ludki Skrzydlewskiej była jej największym atutem. I trzymam kciuki, żeby te czasy jeszcze wróciły!

Tymczasem polecam "Regret Me Not" - ale podkreślam, że nie jest to moja ulubiona spośród przygód, które stworzyła autorka. Recenzje wszystkich książek tej pisarski znajdziecie oczywiście na ksiazkowir.pl (wspomniałam już, że jestem fanką, haha?) - więc jak macie ochotę poszukać czegoś bardziej dla siebie, polecam sobie trochę pogrzebać na stronie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz