niedziela, 31 maja 2026

Weronika Jaczewska - "Twój ruch"

Autor: Weronika Jaczewska

Tytuł: Twój ruch

Wydawnictwo: Ale [współpraca reklamowa] 

Data wydania: 2026

Ilość stron: 352

Narracja: współpraca reklamowa

Gatunek: romans

Ocena: 3.5/10


Opis:

Czasem największa miłość zaczyna się od przyjaźni… i jednego kroku za daleko

Sienna i Elliot znają się od dziecka. Dorastali obok siebie, dzieląc się sekretami, marzeniami i chwilami, które połączyły ich na zawsze – mimo że pochodzą z zupełnie różnych światów. Ona – zwyczajna dziewczyna z małego miasteczka, wychowywana przez babcię. On – przyszły gwiazdor tenisa, dorastający pod presją sukcesu i wielkich oczekiwań. Choć życie wielokrotnie ich rozdzielało, nigdy nie stracili ze sobą kontaktu. Listy, wiadomości i sporadyczne spotkania były nicią, która pozwoliła tej relacji kwitnąć.

Wizyta w Paryżu – mieście świateł, namiętności i pokus – miała być tylko odwiedzinami u najlepszego przyjaciela. Kilkoma dniami śmiechu, wspomnień i ucieczki od codzienności… Niczym więcej.

Ale czasem jedno spojrzenie wystarczy, by wszystko się zmieniło.

Bo kiedy granica między przyjaźnią a czymś znacznie głębszym zaczyna się zacierać, pojawia się pytanie, którego bali się zadać przez lata…


Recenzja:

Książka miała totalnie potencjał. Ale gdzieś po drodze wszystko się posypało i zepsuło. Zaraz postaram się Wam wytłumaczyć - z mojej perspektywy - dlaczego dałam taką, a nie inną ocenę, bo kilka pomysłów było naprawdę świetnych, ale... zabrakło mi przede wszystkim sensu w tym wszystkim. A sorki, braku sensu i logiki nie jestem w stanie znieść - jestem już na innym etapie czytania niż jeszcze kilka lat temu, gdzie może by mi to mniej przedszkadzało.

Zacznijmy od tego, że Sienna i Elliot znają się od dziecka. Ona pochodziła z kochającego domu, gdzie może obecnie trochę gorzej z pieniędzmi, a on był maltretowanym synem słynnego tenisisty, który chciał go ukształtować na swoją podobiznę. Można byłoby powiedzieć, że z pozoru nic ich łączyć nie powinno, szczególnie, że w pewnym momencie ich kontakt był naprawdę znikomy lub wcale go nie było - ale oni uważali się wręcz przez całe życie za najlepszych przyjaciół, którzy mają ze sobą wyjątkową więź.

Można jednak powiedzieć, że pewna sytuacje, kilka lat wcześniej, trochę redefiniuje ich relację. Do tamtej pory Sienna i Elliot nie postrzegali się jakoś bardzo seksualnie, ale gdy Sienna zaczyna wykonywać dla zabawy taniec na rurze, a później szaleje na tyle, że dosłownie robi striptiz, który kończy się seksem... Cóż, to był w pewien sposób nowy etap ich historii, tyle, że dziewczyna sama przyznała, że nie chce wychodzić poza relację przyjacielską (mimo że chwilę wcześniej sama podejmowała decyzje, które doprowadziły ją do kontaktu intymnego...). Nie wiem jak powszechne jest uprawienia seksu z najlepszym przyjacielem, ale od tego czasu Elliot nie jest w stanie patrzeć na Siennę inaczej niż jako na swego rodzaju obiekt swoich westchnień.

Obecnie - po medialnej katastrofie z ubiegłego roku - Elliot ponownie może wyjść na kort: a chociaż nienawidzi tenisa i jest już dorosłym facetem, który zarabia baaardzo dużo pieniędzy, dalej słucha się taty, pozwala mu się terroryzować, a w pewnych przypadkach nawet bić. A żeby nie zawieść taty, musi być przecież najlepszym tenisistą, chociaż nasz główny bohater nienawidzi tego sportu całym sobą - a to, że jest naprawdę dobry, tłumaczy bardzo prosto (i to jest cytat): "miej wyjebane, a będzie ci dane".

W historii, która rozgrywa się w teraźniejszości, Elliotowi nagle bardzo zaczyna zależeć, żeby Sienna stała się jego asystentką i jeździła z nim na mecze, dbając o jego wizerunek. A aby to uczynić - jest w stanie uczynić wszystko - nawet przekupić jej obecnego faceta do tego, by ją w pewien sposób na to namówił...

"Twój ruch" ma w mojej ocenie więcej minusów niż plusów. Początek - mimo tego że przedstawiłam go już dosyć ostro - przynajmniej jeszcze da się czytać, bo mniej więcej można jeszcze starać się tłumaczyć, że Sienna się pogubiła. Ale to, co działo się później? Odnosiłam wrażenie, że z każdą kolejną stroną wiem jedno: że pewnych rzeczy nie jestem w stanie przewidzieć, bo dosłownie wszystko może się wydarzyć - bo sens i logika nie były często brane pod uwagę.

Książka jest ładnie wydana, pod kątem redakcji bardzo dopracowana, ale jakoś nie byłam się w stanie do niej przekonać. Do tego takiej prawdziwej wiedzy o tenisie jest według mnie bardzo mało - przeciętnie z romansów sportowych się dowiaduję więcej niż dowiedziałam się o tenisie z "Twój ruch" (nie, żebym uznawała to za kompendium wiedzy - ale było dużo ogółu, mało szczegółów).

Do tego wszystkiego czasami bohaterów się lubiło, a innym razem człowiek się zastanawiałam, co nimi kieruje, co siedzi w ich głowach - i było to ogromnie frustrujące. Myślę sobie, że gdyby bardziej dopracować pewne sytuacje pod kątem uzasadnień takiego, a nie innego wyboru, moja nota odnośnie tego tytułu mogłaby być dużo wyższa.

Podsumowując: zadecydujcie sami czy macie ochotę się z tą pozycją zapoznać! Jeśli odpowiedź będzie negatywna, zrozumiem to, ale wiem, że część z Was mimo wszystko i tak się skusi. I to jest okej, bo najważniejsze jest to, żeby iść za głosem własnego serca, nawet w wybieraniu pozycji do czytania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz