niedziela, 3 maja 2026

Paula Lafferty - "Wieczna królowa. Życia Ginewry. Tom 1"

Autor: Paula Lafferty

Tytuł: Wieczna królowa. Życia Ginewry. Tom 1

Wydawnictwo: Jaguar [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2026

Ilość stron: 512

Narracja: trzecioosobowa

Gatunek: podobno romantasy

Ocena: 3.5/10


Opis:

Legendy mówią wiele.

Ale jeszcze więcej ukrywają.

Po nagłej śmierci swojego chłopaka Vera najchętniej również pożegnałaby się z życiem. Ale na razie próbuje sobie radzić – pracuje w hotelu w Glastonbury i stara się nie zwracać na siebie uwagi. Pewnego dnia w hotelu pojawia się tajemniczy gość, który twierdzi, że jest Merlinem, a ona… królową Ginewrą, która jako jedyna może ocalić królestwo Artura i przywrócić magię. Merlin przenosi ją do VII wieku, ale szybko okazuje się, że Vera nie pamięta zupełnie nic ze swojego dawnego życia.

Dlaczego król Artur nie może na nią patrzeć?

Dlaczego jej dusza krzyczy, gdy jest blisko niego?

Co pozbawiło ją wspomnień i, co najważniejsze, w jakim celu?

Pytania się mnożą, a czasu na ratunek dla królestwa jest coraz mniej…


Recenzja:

Uwielbiam legendy arturiańskie - czytam chyba wszystko, co się z tym tematem wiąże, a pojawia się na polskim rynku wydawniczym. No, może jednak tylko wszystko, co się wiąże z tym motywem i jeszcze z jakimś wątkiem romantycznym: bo nie ukrywajmy, że nie sięgam zbyt często po inne gatunki, haha.

Po "Wieczna królowa. Życia Ginewry. Tom 1" sięgnęłam więc z ciekawości - ale dosyć szybko odkryłam, że to definitywnie jest to debiut - i że chociaż sam pomysł na tę książkę był całkiem intrygujący, to jednak wykonanie mnie do siebie nie przekonało.

Przede wszystkim kreacja głównej bohaterki i Merlina totalnie do mnie nie przemawiały - polubiłam większość postaci, ale akurat Vera i Merlin wydawali mi się najmniej sympatyczni. Z jednej strony - bo Vera miała sieczkę w głowie i zawsze działała impulsywnie, bez wcześniejszego przemyślenia sytuacji, a Merlin... Powiedzmy, że niby był dla niej w przeszłości kimś bliskim, a teraz zrobiłby wszystko, aby tylko odkryć prawdę: nawet poświęciłby życie naszej głównej bohaterki, byle tylko postawić królestwo na pierwszym miejscu.

Jednak fabularnie ta pozycja niestety też kulała. W ciągu kilku pierwszych stron dowiadujemy się, że Vera żyje sobie w XXI wieku, pomaga rodzicom adopcyjnym w prowadzeniu swego rodzaju hoteliku, praktycznie codziennie biega i ogólnie cierpi z powodu złamanego serca. Gdy więc w jej życiu nagle pojawia się obcy facet i twierdzi, że jest Merlinem, a ona jest Ginewrą, której esencję duszy przeniósł o ponad tysiąc lat, żeby się odrodziła - i że mają jakieś półtorej godziny czasu, by wrócić do VII wieku, do królestwa Artura, by mu pomóc, bo inaczej zamknie się okno czasowe... Cóż, ja prędzej postukałabym się w głowę, szczególnie, gdyby mój adopcyjny ojciec właśnie umierał na raka, a ja bym nie miała pewności, czy go jeszcze kiedykolwiek zobaczę. Niemniej jednak Vera ma takie: "okej, let's go". Pakuje się: zabiera kolorową fotografię, buty do biegania i nawet rozważa, czy nie wziąć telefonu (ale na szczęście stwierdza, że to by było bez sensu...) - a potem wskakuje do jeziora, żeby przenieść się ponad tysiąc lat wstecz.

I chociaż ma być królową Ginewrą z VII wieku, bo tylko garstka osób wie, że to jakby inna postać Ginewry - taka sama z wyglądu, ale odrodzona i ukształtowana w innych czasach - to codziennie biega sobie po polach z Lancelotem, przeklina i ogólnie zachowuje się mniej więcej tak, jakby najchętniej chciała sobie uporządkować "tamte czasy" pod swoje preferencje.

Po co nam w ogóle ta Ginewra była w VII wieku? Cóż, z powodu klątwy, która została rzucona - i o której jakieś informacje mogą być w głowie Very, jeśli tylko uda się do nich dotrzeć, gdy już w pewien sposób otworzy się na esencję Ginewry. Powrót wspomnień miał jej ułatwić jej mąż - król Artur - ale ten od samego początku traktuje ją wręcz jak zarazę, nie jest w stanie na nią patrzeć, więc  tym bardziej Merlin magicznie naciska, nie bacząc przy tym na konsekwencje...

"Wieczna królowa. Życia Ginewry. Tom 1" to historia z potencjałem, ale niestety mam wrażenie, że gdyby bardziej przemyśleć i dopracować ten pomysł, to wyszłoby to dużo lepiej. Najsilniejszym punktem tej książki jest bez wątpienia zakończenie - które sugeruje pojawienie się tomu drugiego - ale mam nadzieję, że w kontynuacji tempo akcji od samego początku będzie szybsze i oparte na większej dawce sensu oraz logiki.

Nie jest to całkowicie zła pozycja, ale też według mnie nie wbija w fotel. Taki przeciętniak, o którym łatwo zapomnieć - mimo pięknego wydania i genialnej okładki. W księgarniach jest "Wieczna królowa. Życia Ginewry. Tom 1" w kategorii romantasy, ale wątek miłosny nie rozwinął się tu jeszcze jakoś bardzo. Do tego wszystkiego jest to dla osób powyżej szesnastego roku życia, co od razu pragnę podkreślić. I myślę, że właśnie taka starsza młodzież byłaby idealną grupą docelową, którą opowieść o Verze, która wraca do VII wieku, najbardziej będzie w stanie pochłonąć.

Podsumowując: zadecydujcie sami, czy macie ochotę przeczytać, czy nie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz