Pokazywanie postów oznaczonych etykietą satanizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą satanizm. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 lipca 2015

Maria Erbel - "Pamiętnik Debory"


Tytuł: Pamiętnik Debory
Autor: Maria Erbel
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 398
Ocena: 5/10

Opis:
SATANIŚCI I SCJENTOLODZY, BIOENERGOTERAPIA I HIPNOZA.
Debora Wais kończy studia psychologiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim i rozpoczyna pracę w Centrum Medycznym YASH, gdzie zostaje wybrana spośród wielu kandydatów. Jej początkowe obowiązki konsultantki psychologicznej stopniowo ulegają rozszerzeniu, gdyż na prośbę właściciela firmy bierze udział w szkoleniu dla przyszłych bioenergoterapeutów. Nayan Darayam-Potocki, jej główny przełożony, zauważa na ciele Debory trzy charakterystyczne i niezwykle rzadkie znamiona, świadczące o zdolnościach parapsychicznych. Niestety, nie jest jedynym, który je dostrzega. Nieświadomą niczego dziewczyną zaczyna się bowiem interesować Raul Berg – demoniczny kuzyn jednego z lekarzy YASH. Od tego momentu bieg wypadków przyspiesza tak bardzo, że Debora ma trudności z systematycznym notowaniem ich w swoim pamiętniku.

wtorek, 2 września 2014

Krzysztof Numpsa - "Na krawędzi"


Tytuł: Na krawędzi
Autor: Krzysztof Numpsa
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2014 recenzja przedpremierowa
Liczba stron: 226

Opis:
„Na krawędzi” daje możliwość spojrzenia na świat przez pryzmat psychopatycznego umysłu, który świadomy swojej ułomności stawia wszystko na jedną kartę.
Damian to ofiara losu, historii i złych decyzji, dla której irlandzki raj epoki boomu budowlanego staje się szybko piekłem na Ziemi, uwalniającym demony przeszłości. A tych dręczy Damiana niemało: alkoholizm, seksualne perwersje i młodzieńcza fascynacja satanizmem jedynie otwierają ich listę. Zirytowany jałowym życiem, wpada w kolejny ciąg, podczas którego zaczyna malować się przerażający obraz człowieka opętanego, stojącego nad krawędzią przepaści. Słabego, zboczonego i śmiesznego w swoich frustracjach. Wydaje się, że nie ma dla niego ratunku. A może ratunek jest bliżej niż się wydaje?

Recenzja:
Zacznę nietypowo, bo od przechwałek. Przeczytałam w swoim życiu całe mnóstwo książek, musiałabym liczyć je w setkach. Mało co jest w stanie mnie zaskoczyć i nie ma takiej książki, która mogłaby mnie zmusić, bym jej nie skończyła – no chyba, że byłaby nudna, ale nie o to mi chodzi. Mogę czytać nawet Mein Kampf i nie będę zgorszona. Dlaczego piszę o tym wszystkim? Bo autorowi Na krawędzi udała się rzecz, która do tej pory wydawała mi się niewykonalna. Czytałam jego książkę i zastanawiałam się CO JA DO DIABŁA CZYTAM? Nie żebym przerwała w połowie, co to, to nie. Ale były momenty, w których naprawdę nie wiedziałam, co sądzić o tej książce. Przeważnie wtedy, gdy do głosu dochodziły seksualne perwersje bohatera. Zastanawiające, że autor opisał je tak skrupulatnie. Zastanawiające jest również to, ile z tego, co zawiera ta książka, jest fikcją, a ile prawdziwymi myślami autora. Po przeczytaniu krótkiej informacji biograficznej na tyle książki, mam prawdziwe wątpliwości. Otóż Krzysztof Numpsa jest „zdecydowanym przeciwnikiem przeludniania planety oraz niezrównoważonym dysponowaniem zasobami naturalnymi w celu utrzymywania za wszelką cenę wzrostu gospodarczego, który stał się katastrofalnym w skutkach celem obecnej cywilizacji”. Na okładce jest też zdjęcie autora, uśmiechającego się całkiem sympatycznie do czytelników. Jasne, to że ktoś pisze o seryjnym mordercy, nie znaczy, że sam nim jest, ale czy można dać czytelnikom „możliwość spojrzenia na świat przez pryzmat psychopatycznego umysłu”, nie będąc samemu trochę… eee psychopatycznym? Bo wszystkie te perwersje myśli, które pojawiały się w głowie bohatera książki, musiały przecież pojawić się najpierw w głowie autora. Ale dość o tym.
Fabuła nie jest zbyt skomplikowana. W skrócie: poznajemy Daniela, polskiego imigranta, który uciekł z kraju do Irlandii, by tam ułożyć sobie lepsze życie. Przez pierwszych kilkanaście stron mamy możliwość poczytać, jak użala się nad sobą. Nienawiść dosłownie zżera go od środka, jest zgorzkniały, niemal pluje jadem, a ciężki dzień w pracy sprawia, że postanawia się napić. W następnej kolejności mamy tak zwaną trzydniówkę, podczas której bohater chla (towarzystwa dotrzymuje mu ukochana małżonka), uprawia seks, potem znowu chla, oddaje się perwersyjnym rozmyślaniom, żeby później po raz kolejny się napić. Po drodze mamy też garść retrospekcji. Potem długo dochodzi do siebie, postanawia skończyć z nałogiem, dla żony i dla siebie (bo dzieci nie ma). Oddaje się sportom, ale głównie silna wola sprawia, że wreszcie wychodzi z nałogu. I na tym mogłoby się skończyć, ale autor napisał jeszcze epilog, w którym podważył sens tego wszystkiego, co napisał wcześniej.
Opis książki z grubsza zgadza się z tym, co nam oferuje. Rzeczywiście bohater jest ofiarą losu, historii i złych decyzji. Rzeczywiście dzięki autorowi mamy możliwość spojrzenia na świat przez pryzmat jego psychopatycznego umysłu. Pytanie tylko: po co? Po co to robić? Po co czytać takie rzeczy? Mnie zainteresował opis na okładce, wybrałam więc sobie tę książkę do recenzji, ale gdybym wiedziała, o czym przeczytam, zrezygnowałabym z niej. Nie usiłuję nikogo zniechęcać, jeśli kogoś fascynują takie klimaty, proszę bardzo, niech czyta. Ale przeciętni czytelnicy raczej nie znajdą tu nic dla siebie.