czwartek, 6 lutego 2020

Louise Boije af Gennäs - "Krwawy kwiat"

Autor: Louise Boije af Gennäs 
Tytuł: Krwawy kwiat
Wydawnictwo: Mova
Data wydania: 2020
Ilość stron: 456
Ocena: 6/10

Opis:

Pierwszy tom napisanej z rozmachem szwedzkiej Trylogii oporu.
Niepokojący thriller psychologiczny o kobiecie, która zostaje uwikłana w walkę z aparatem władzy.
Po studiach i odbyciu służby wojskowej Sara przeprowadza się do Sztokholmu. Od tajemniczego pożaru, w którym zginął jej ojciec, i brutalnego gwałtu boryka się z silnym stresem pourazowym. Podejmuje pracę w kawiarni i wynajmuje pokój w nieciekawej dzielnicy.
Pewnego dnia poznaje w knajpie Bellę, która proponuje jej pracę marzeń i wspólne mieszkanie. Świetnie się dogadują i wszystko zaczyna się układać. Jednak z czasem Sara zaczyna mieć wrażenie, że wokół dzieje się zbyt wiele dziwnych rzeczy i spotykają ją niepokojące zbiegi okoliczności.
Kiedy do biura dzwoni mężczyzna, który twierdzi, że jest jej ojcem, Sara postanawia się z nim spotkać. Czy to możliwe, że jego śmierć była tylko częścią zaplanowanej intrygi? Jakie tajemnice skrywał przed córką?
W życiu, w którym rzeczywistość przeplata się z fikcją, nic nie jest takie, jakim się wydaje. Szczególnie gdy wokół nie ma nikogo, komu można zaufać.

Recenzja:

Skusiła mnie cudowna okładka i ciekawy opis. Przeważnie nie czytam thrillerów psychologicznych, ale jak już się za jakieś chwytam, to przeważnie okazują się one bardzo dobre. Ten... był przeciętny. Nie był zły, po prostu porównując go do książek, które czytałam w swoim życiu, wypada on po prostu blado. Czy skuszę się wobec tego na kolejny tom? Nie wiem. Zastanawiam się, czy jednak nie powinnam zostać przy romansach i książkach typowo przypisywanych pod "literaturę kobiecą", bo jednak tam zawsze mam większego farta w doborze fajnych lektur...

Sara przeprowadza się do Sztokholmu, raczej niezbyt daleko od swojego rodzinnego miasta. Dziewczyna ma ochotę "zacząć od nowa" - a większe miasto daje jej ku temu możliwość. Pomimo tego że dziewczyna skończyła dobre studia, zatrudnia się ona w pobliskiej kawiarni (gdzie obiera ziemniaki, marchewki i smaży kurczaka), a do tego wynajmuje pokój w jakimś dziwnym miejscu. Od początku wydaje mi się, że nie jest to coś, co pasuje do tej bohaterki, ale początkowo wydaje jej się to w jakiś sposób pasować. 

Wkrótce okazuje się, że wokół Sary zaczynają dziać się dziwne rzeczy - jakby w pewien sposób ktoś ją śledził lub wręcz prześladował. Dziewczyna jest podejrzliwa, ale w sumie nic z tym nie robi. Ba, nawet, jak oferuje się jej prace, gdzie szefowa płaci za całą jej nową garderobę, to Sarze wydaje się, że wszystko jest okej - chociaż czasem pojawia się głos podejrzliwości w jej głowie, to bohaterka skutecznie go ucisza. 

Iii... na tym bym stanęła w opisie fabuły. Opis zdradza zdecydowanie więcej, ale praktycznie do trzydziestu procent książki właściwie nic więcej się nie dzieje, więc nie będziemy zdradzać więcej  - lepiej zapoznać się z tą historią samemu. Swoją drogą, czy wy też nie lubicie opisów, które zbyt dużo zdradzają? Nie wiem, czy dałoby się zaciekawić czytelnika, jeśli wydawca zdradziłby mniej informacji (akurat w tym przypadku), ale ja nie lubię pozycji, w których jest powiedziane coś, czego nie można dowiedzieć się od razu na samym początku, bo czasem są to spojlery...

Autorka stworzyła niby ciekawą opowieść, ale żeby się ona rozkręciła, to musimy przebrnąć przez długi, niezbyt wciągający początek. Szczerze powiedziawszy, to całą przeszłość Sary dało się przedstawić krócej i w fajniejszy sposób. Jasne, na pewno inaczej by się wtedy odbierało bohaterkę, ale nie wiem, po co dokładnie opisywało się jej zakupy na targu, skoro to właściwie nic nie wniosło, jako tak do tego tajemniczego wątku, który jest tu kluczowy.

Jak mówię, pod koniec roku 2019 czytałam kilka thrillerów psychologicznych, które wbiły mnie w fotel, więc ten odbieram jako dosyć przeciętny. Co nie oznacza, że on się Wam nie spodoba - bo jest dobrze napisany, tylko po prostu... ja wolę, jak w tym gatunku cały czas się coś dzieje i nie oczekuję wtedy masy opisów (np. pracy), które nie są jakoś bardzo kluczowe...

Okładka mi się meeega podoba. Jakbym miała taką oprawę w swoich książkach, to z chęcią bym nawet thriller napisała (haha). Niemniej jednak jestem ciekawa, jak będą wyglądały pozostałe tomy tej trylogii - bo nie zapominajmy, że ta cegiełka ma jeszcze dwa tomy kontynuacji. Fajnie by było, jakby te oprawy graficzne jakoś do siebie pasowały. Czy tak będzie? Zobaczymy!

Podsumowując, jeśli macie jednak chętkę na tę książkę, to serio dajcie jej szansę. Wydaje mi się, że jak po tej recenzji znacie już minusy, to macie dużą szansę na to, że trochę zaniżycie poprzeczkę tej powieści i czytanie jej sprawi Wam więcej przyjemności niż mnie. 

11 komentarzy:

  1. Ciekawa okładka i obiecujący opis. Jednak to thriller psychologiczny, a ja za takowymi nie przepadam. Czasami dam się namówić, jednak tym razem Wasza recenzja raczej mnie do przeczytania tej pozycji "nie nakłoni", bo wielkich zachwytów na powieścią w recenzji nie znajduję. Ale i przeciętne książki potrafią ukryć w sobie małe perełki. Jednak tym razem nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo wszystko nie tęsknię za taką powieścią. Oczywiście, jak niechcący wejdzie w moje ręce, to będę czytać... A przynajmniej spróbuję, by poznać swoje wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka bardzo ciekawa! Lubię szwedzkie krymi więc myślę, że mimo wszystko przypadłoby mi to do gustu🙂 spróbuję ją gdzieś wygrać 😁

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię kryminały i thrillery więc pewnie przeczytam kiedyś 😜 Tytuł mnie intryguję, a okładka jest przepiękna 😍 Mi opisy jakoś strasznie nie przeszkadzają, choć wiadomo,że jak akcja jest to czyta się szybciej i lektura bardziej wciąga 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Literatura sensacyjna to zdecydowanie moje klimaty. Jednak ten rozwlekły początek troszkę mnie odrzuca. Poczekam na kolejne tomy, może akcja bardziej się rozkręci. Nie wszystkie szwedzkie kryminały mogę czytać, zdarza się, że intryga ciekawa, bohaterowie nie najgorsi, a ja przysypiam i sprawdzam ile kartek do końca. Po prostu brak tej iskry, która sprawia, że nie można odłożyć książki, dopóki nie pozna się zakończenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak już widzę, że szewdzka, to od razu czytam dalej :D Zawsze mnie zaskakują, czasem w dobrym sensie, a czasem... no mniej. Bywa że niektórych wątków nie da się po prostu nazwać, a co dopiero ocenić, słowem - zupełnie inny warsztat. Albo inny świat. W każdym razie literaturę pochodzącą z tych rejonów nawet lubię.
    Oj smutno mi, że początek (w sensie pierwszy tom) okazał się jednak przeciętny. Ja się przyznaję, że również nie lubię, gdy opisy zbyt wiele zdradzają - od tego jest akcja! W thrillerach (szczególnie psychologicznych) to my powinniśmy pomału odkrywać prezentowane tajemnice, w końcu o to w nich chodzi (mam nadzieję, że nawet we Szwecji). Wydaje mi się jednak, że autor próbował "schować" parę faktów w nic nieznaczącej zbieraninie, tj. np. w opisie tych przeklętych zakupów na targu :D ale najwyraźniej się nie udało.
    Co do okładki - rzeczywiście interesująca, ale ja jakoś po niej myślałam, że mam do czynienia z romansem :D Trochę mnie to zwiodło. Może przez klimat walentynkowy, dokładniej przez te kwiaty w tytule?

    OdpowiedzUsuń
  7. Może zacznę od okładki, a właściwie okładek, nie rozumiem tego oceniania, przecież każdy powie: nie ocenia się po okładce, a jak widać jest inaczej. Proponuję aby wydawcy produkowali oprócz książek, same okładki, przypuszczam, że popyt byłby znakomity, a i niejedna biblioteczka by się tak szybko uzbierała :).
    Co do książki, to bardzo lubię skandynawskie powieści, a zwłaszcza kryminały i thrillery, tutaj granica gatunkowa jest bardzo nikła. Jorn Lier Horst czy Jo Nesbø to jedni z moich ulubionych. Sama konstrukcja thrillera tu opisana jest bardzo częsta. Czasem nawet połowę książki zajmuje budowanie odpowiedniego nastroju i napięcia, zanim rozpocznie się właściwa intryga. Przykładem jest, znana na pewno „Kobieta w oknie” A.J. Finn. Tam akcja budowana jest prawie połowę książki, co spotkało się z krytyką, jednak uważam, że bez tego, powieść straciłaby dużo ze swego klimatu. Oczywiście każdy lubi coś innego i takie rozwiązanie nie będzie mu odpowiadać. Niektórzy wolą od razu 100% akcji, dlatego mamy wszystko na rynku czytelniczym. Mnie zaciekawił opis i recenzja, a także sama autorka, której jeszcze nie poznałem, jednak sądzę, że wkrótce się to zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja bardzo mało czytam thrillerów ale kiedy mi się zdarza to wolę takie gdzie mamy akcję od początku książki, gdzie coś się dzieje a nie tylko opisy. Charakterystyki budują cały klimat, otoczkę fabuły lecz to nie dla mnie zbyt leniwie, sennie. Co do okładki intrygująca, dająca odczuć niepokój, wpadająca w oko. Ja podziękuję za tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja czasami lubię takie książki, choć później przez długi czas nie mogą mi wyjść z głowy, szczerze mówiąc jak będę mieć okazję to przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubie czasem thriller psychologiczne czy mroczne klimaty ta historia do mnie nie przemawia. Nie sięgne po nią nie jest dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znoszę opisów które zbyt dużo zdradzają, ale jeszcze gorzej jest gdy czytamy opis i jest takie "wow to musi być dobra książka" a później się okazuje, że właściwie te najlepsze momenty były w opisie i już czytając książkę nie ma nic co by zaskoczyło.
    Ogólnie to nie czytam thrillerów i nie próbuję się do tego zmuszać, dlatego większość wydaje mi się nie ciekawa, a nawet jak pojawi sie już cos co wzbudzi we mnie zalążek ciekawości to i tak nie przeczytam, bo nie czuję takiej potrzeby. Bohaterka jest jak dla mnie nie zbyt rozgarnięta. Jak trafiasz do jakiejś pracy i szefowa zupełnie za darmo wymienia Ci całą garderobę to powinno być od razu wiadomo, że coś jest nie tak. Ale nie mnie to oceniać, może dla niektorych jest to na porządku dziennym :D
    Jedynie okladka jest tu ciekawa, taka krwawa, mroczna i tajemnicza. Jak z dobrego horroru.

    OdpowiedzUsuń