niedziela, 12 kwietnia 2020

Robert Jordan - "Wojownik Altaii"

Autor: Robert Jordan
Tytuł: Wojownik Altaii
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 17 marca 2020
Liczba stron: 364 
Ocena: 7/10

Opis: 

. Epicka opowieść o barbarzyńskim plemieniu Altaii, którego przywódca Wulfgar, żeby ocalić swój lud, musi walczyć z okrutnymi królowymi, prorokami demonicznych religii i złą magią. Może mu w tym pomóc radą Elspeth, przybysz z innego świata, ale najpierw Wulfgar musi nauczyć się zadawać właściwe pytania. Tylko co, jeśli wiedza, którą posiądzie Wulfgar zamiast uratować lud Altaii, go zniszczy?


Recenzja:

Kocham cykl Koło czasu, dlatego z nieopisaną radością powitałam w swoich progach inną powieść Roberta Jordana, w nieco innych klimatach. Wojownik Altaii to pierwsza powieść tegoż autora, która – o dziwo – stosunkowo dość niedawno ujrzała światło dzienne (i to dopiero po śmierci pisarza). I – co również jest ciekawostką – ta powieść to swoisty zwiastun mojego ukochanego Koła Czasu! Ale czy… udany? 

Jam jest Wulfgar, pan Dwóch Końskich Ogonów, wojownik ludu Atalii.

Wojownik Altaii okazał się dla mnie dokładnie tym, na co liczyłam - prawdziwie barbarzyńską powieścią, z bohaterem wręcz ociekającym testosteronem, który… bardzo przypomina Conana (wszak autor i o tym bohaterze również tworzył). Fabuła całości jest raczej nieskomplikowana, skupia się na głównie na historii plemienia Altaii oraz samego Wulfgara, który – co tu dużo pisać – jest nie tylko świetnym wojownikiem, ale i niczego sobie gawędziarzem. Naprawdę, narracja jest tutaj fantastyczna, a powieść ma znacznie więcej atutów… 

Robert Jordan pokonał demona, który męczył mnie ostatnio dość często, szczególnie w powieściach fantastycznych. Ten demon to oczywiście kiepskie dialogi, których w Wojowniku Altaii nie uraczycie! Rozmowy bohaterów są doprawdy ciekawe i wnoszą wiele do fabuły oraz poszczególnych postaci, nie ma tu miejsca na nieciekawe gadaniny, pitu-pitu. Może to się wielu wydać dość zabawne, ale właśnie najbardziej jestem podekscytowana tymi dialogami, poważnie. Jednak można napisać dobre fantasy bez przegadania, o! Ucieszyło mnie bardzo również to, że mimo prostej historii, w książce autor zgrabnie upchnął sporo brutalnych i krwawych scen, dzięki czemu powieść jest – jak wspominałam wcześniej – prawdziwie barbarzyńska! Myślę, że niektórych może uderzyć tutaj sposób traktowania kobiet oraz niektóre tradycje przedstawione, bowiem z moralnością mają one niewiele wspólnego, potrafią odrzucić. Mnie jednak usatysfakcjonowała taka mocniejsza lektura, bardzo w stylu Roberta E. Howarda. Prawdę mówiąc, widać tu wyraźną inspirację twórcą Conana, ale nie mam mu tego za złe. Ot, ciekawym doświadczeniem był powrót w takie klimaty. Plus dla autora również za zgrabnie ujęty motyw magii, która - oczywiście - jest tutaj domeną kobiet.

Wojownik Altaii nie jest lekturą dla każdego. Jestem przekonana, że wiele kobiet (i nie tylko) może być oburzonych niektórymi fragmentami, wręcz obrzydzonych. Niemniej, jeśli szukacie przepysznie krwawej powieści-przypowieści, która ma jednocześnie do zaoferowania kapitalną i inteligentną narrację – to lektura dla Was. No i jeszcze jest Wulfgar… 😍 Aby się nie skompromitować bardziej, zakończę recenzję zwyczajowym – polecam z całego serca! 

P.S. 7 kwietnia został wydany Smok Odrodzony, a więc trzeci tom Koła czasu w nowej szacie graficznej. W najbliższych tygodniach spodziewajcie się recenzji! <3

10 komentarzy:

  1. Ja tam czuję, że to coś dla mnie! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nie dla mnie, ale podeślę tytuł siostrze, która uwielbia ten gatunek

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś mnie do niej nie ciągnie nie wiem czemu 🤷🏻‍♀️

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tego cyklu. To może być bardzo ciekawa pozycja dla kochających takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam pisarza. Do "Wojownika Altaii" nie ciągnie mnie. Nie czuję tej historii, czy przez to jak pisarz przedstawia kobiety czy przez brutalność czy klimat książki. Nie odnajduje się w tego typu literaturze. Na pewno fanów książka znajdzie.

    OdpowiedzUsuń
  6. To chyba nie dla mnie, nie przepadam za brutalnymi scenami w książkach 😉

    OdpowiedzUsuń
  7. Tym razem chyba odpuszczę. Fantastyka to dla mnie wciąż nowy gatunek, ale nie przepadałam za Conanem i mówiąc szczerze nie lubię krwawych scen.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwsza książka, której nie mogę wystawić recenzji w obecnej chwili. Zwłaszcza, że udało mi się ją dostać w pakiecie marcowym. A z tego powodu zanim ocenię, zdecyduje się ją przeczytać w wersji drukowanej zwłaszcza, że mam taką możliwość. Na chwilę obecną mogę jednak powiedzieć to, że okładka ma w sobie to coś, coś co nawiązuje do fabuły, a sam opis już mnie prowokuje do sięgnięcia po powieść. Jednak musi on odstać cierpliwie swój czas w kolejce.

    OdpowiedzUsuń
  9. A nie wiem czemu, ale mi się wydawało, ze jest to bardziej młodzieżowe fantasy. Ale tak w sumie to dopiero teraz przyjrzałam się okładce i przeczytałam opis. Raczej nie jest to książka dla mnie. Niby ma jakieś nawiązanie do wczesniejszych powieści tego pisarza, ale ja ich nie czytałam, i teraz po tej recenzji też nie czuję się do nich zachęcona. Brutalne i krwawe sceny wystarczająco mnie odpychają. Nawet kapitalna narracja mnie nie przekonuje. Nie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń