niedziela, 6 grudnia 2020

Nina G. Jones - "Zabierz mnie ze sobą"

Autor: Nina G. Jones

Tytuł: Zabierz mnie ze sobą

Wydawnictwo: Papierówka

Data wydania: 2020

Ilość stron: 464

Ocena: 6/10

Opis:

Zawsze działam zgodnie ze swoimi zasadami i z wyznaczonym planem. Nie podejmuję zbędnego ryzyka. To dzięki temu przez tyle lat nie zostałem złapany. Ale ta dziewczyna ma w sobie coś, co odróżnia ją od innych. Przy niej wszelkie zasady się rozmywają. I łamię najważniejszą z nich - zabieram ją ze sobą.

***

Mam wrażenie, że ktoś mi się przygląda. Że śledzi mnie lodowate spojrzenie turkusowych oczu. Zapewne to jedynie wytwór mojej wyobraźni, wina nadmiernego stresu. Wszyscy na mnie polegają i może dlatego nie jestem zadowolona ze swojego życia. W moich marzeniach te oczy należą do kogoś, kto mógłby pomóc mi oderwać się od obowiązków i rutyny. Ale to tylko bezwstydne fantazje, które nigdy nie staną się rzeczywistością. Jestem o tym przekonana, dopóki pewnej nocy sen nie zamienia się w prawdę. Ta zaś okazuje się przerażającym koszmarem.

Teraz mam tylko jedno zadanie: przetrwać.


Recenzja:

Czytałam już jedną książkę tej autorki. Natomiast ta wywarła na mnie dużo większe wrażenie. Może po części z powodu tego, że była ona grubsza pod względem objętości, a może z powodu tego, że była bardziej "dark" erotykiem niż "Dług". Ogólnie rzecz biorąc - fani tego typu literatury powinni być zadowoleni z powieści, którą dziś recenzuję.

Sam od zawsze był inny. Jego życie nigdy nie przypominało bajki. Chora matka - i to dosyć poważnie, bardzo kontrolujący ojciec - który chciał zrobić z chłopaka prawdziwego mężczyznę, a do tego brat, który jest traktowany całkiem inaczej - jako ten "lepszy".

Nic więc dziwnego, że w psychice Sama zaczyna się dziać coś złego. Najpierw jest on podglądaczem, ale później robi śmielsze kroki. Włamuje się do mieszkań, bierze z nich pamiątki i zwykle gwałci kobiety, które się w nim znajdują. Wszystko zmienia się w momencie, w którym Sam włamuje się do mieszkania Vesper - dziewczyny, którą główny bohater od dawna obserwował. Porywa ją, zamykając na odludziu, którego to Sam jest właścicielem.

Okazuje się, że gra między Samem a Vesper wcale nie jest taka oczywista. Dziewczyna szybko przywyka do tego, co daje jej Sam, natomiast mężczyzna... No cóż, zaczyna mu na tej dziewczynie bardzo zależy. Do tego wszystkiego wychodzi na jaw, że Vesper lubi mroczne zabawy erotyczne - co sprawia, że życie Sama układa się w zaskakujący sposób.

"Zabierz mnie ze sobą" to historia, która przeczy dobrym obyczajom i normom społecznym. Samo zakończenie jest też dosyć kontrowersyjne. Natomiast wydaje mi się, że nie jest to najbardziej dark erotic, jaki w życiu czytałam. Znam pod tym kątem bardziej zaskakujące książki, chociaż "Zabierz mnie ze sobą" w niektórych aspektach jest bardziej oryginalna od nich.

Dałam 6/10 z racji tego, iż w pewien sposób nie umiałam wczuć się w psychikę bohaterów. Chociaż narracja specjalnie była z dwóch perspektyw, to jednak mnie nie udało się tak dokładnie poznać wszystkich smaczków pod względem historii postaci i motywów, którymi się kierowali. Mimo wszystko - i tak ta powieść całkiem mi się podobała.

Mimo wszystko postaciami, które najbardziej polubiłam, byli główni bohaterowie: chociaż byli oni też najbardziej pokręceni. Rodziny Vesper wcale nie umiałam ogarnąć - jej matka cały czas mnie irytowała, a jej narzeczony wydawał się taki... nudny. 

Fajny był też wątek brata Vesper, który jest chory od czasu urodzenia - i to poważnie. Jest on bardzo chory, ciągle trzeba się nim zajmować. Nie mówi, wydaje z siebie tylko czasem jakieś odgłosy. Natomiast przedstawiony jest on bardzo ludzko i w taki sposób, iż autorka udowadnia, że tacy ludzie mogą też żyć i nawet być szczęśliwi.

"Zabierz mnie ze sobą" ma dosyć prostą okładkę - wyobrażałam sobie do niej bardziej rzucające się w oczy napisy. Do tego ciekawy, przyciągający opis. Myślę, że jednak warto skupić się przy tej pozycji na plusach, niż na minusach.

Podsumowując: dla mnie całkiem fajna pozycja, przy której można spędzić miły wieczór, natomiast trochę do dopracowania. Pewne kwestie mocno zapadły mi w pamięć, ale wydaje mi się, że drugi raz po tę powieść nie sięgnę. Chyba dam ją niebawem mojej mamie do czytania, bo ona lubi też takie klimaty. Zobaczę, czy jej spodoba się bardziej niż mnie...




8 komentarzy:

  1. Jakoś nie jestem zachęcona do tej powieści. Recenzja bardzo mi pomogła w decyzji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba spasuję. Jakoś nie przekonuje mnie ta książka. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Matko... Jak już zobaczyłam w etykietach "sceny retoryczne" przy tej okładce, to zrozumiałam, że to nie jest prawdziwy horror... Albo jest dla mnie, czyli coś, co dla innych może być atrakcyjne. To mnie chyba jeszcze bardziej szokuje. Ja nie wiem, chyba ciągle nie jestem obyta z tym nowym trendem na wątkach "prawie" romantycznych, tematem, który trwa już dobrych pare lat, należy dodać. Ale to kompletnie nie mój rejon...
    Przeraziłam się, gdy przeczytałam w recenzji, że to "nie jest najbardziej dark erotic, jaki w życiu czytałam". Nawet nie wiem, co powiedzieć. Nie mam pojęcia, co takiego pociągającego może być w lekturze o facecie, który gwałci kobiety, a teraz znalazł sobie nową zabawkę. Vesper może sobie lubić mroczne zabawy erotyczne, to jej wolna wola, ale z facetem-zwyrodnialcem to nie są "zabawy erotyczne" ani czysta fantazja, to coś okroplnego. Kolejna kobieta uwikłana w syndrom sztokholmski, która zaczyna wierzyć, że ma jakąś władzę w tym, co robi nieschwytany dotąd zwyrodnialec.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdzieś zniknął mój komentarz. Krótko mówiąc, książka nie dla mnie. nie rozumiem tego typu powieści na książki, tym bardziej bohaterki, która ucieczki od obowiązków szuka w ramionach gwałciciela. Pasuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Zabierz mnie ze sobą" to nie dla każdego książka na pewno nie dla mnie, za bardzo pokręcona, mroczna za bardzo szokuje. Nie mam na koncie żadnego "dark" erotyk (czytam erotyki lecz nie tak mocne) i chyba tak zostanie. Przy takich lekturach moralność, niechęć trzeba przesunąć na bok, czytamy fikcję literacką lecz tam z tyłu głowy by zapalała się lampka że to coś złego, krzywdzącego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Syndrom sztokholmski, porwanie, dziwna relacja między ofiarą a oprawcą, no cóż pod względem psychologicznym ta fabuła brzmi mocno. Ale nie jest to lektura dla mnie, zdecydowanie nie. Zbyt mroczna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Grafika niczym zdjęcie uprowadzonej kobiet z nadgarstkami spętanymi sznurem, przetrzymywanej dłuższy czas co można by wywnioskować po zdjęciu. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie w przypadku spoglądania na okładkę „Zabierz mnie ze sobą” od Niny G. Jones. Minimalizm pod kątem elementów, jednak tutaj to nawet całkiem dobre. Opis przedstawiony z perspektywy, zarówno jego, jak i jej. Gdzie jak się domyślam, on nie do końca zajmuje się rzeczami zgodnymi z prawem. A ona to ta na, której spoczywają oczekiwania, która działa jak oni chcą, chociaż chciałaby sama czego innego. To dał mi opis, natomiast recenzja dodała znacznie więcej, to z niej dowiedziałam się, że Sam to mężczyzna, który w życiu nie miał lekko, od najmłodszego aż do teraz gdy jest gwałcicielem, który włamuje się do mieszkań, bierze pamiątki, a nierzadko gwałci również kobiety. W końcu porywa ją, Vesper, którą więzi na odludziu, ona jednak zaczyna akceptować sytuacje, to co on jej daje. I tak tutaj mamy do czynienia zdecydowanie z mocną pozycją książkową, która nie każdemu może przypaść do gustu, spodziewam się mocnych scen, a co za tym idzie, wpłynie to na odbiór przez czytelnika. Czy sama to przeczytam? Z jednej strony kusi, a z drugiej nie za bardzo. Jak będzie na koniec? Nadal decyzji nie podjęłam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Trudne tematy wymagają poważnego podejścia autora. Po przeczytaniu tej i innych recenzji "Zabierz mnie ze sobą" mam wrażenie, ze autorka nie dorosła, by lekkim piórem pisać o czymś, co wymaga zdecydowanie odmiennej obudowy fabularnej.
    Ani to dark romance, ani romans. Trudne do wysupłania przesłanie, trudne do ocenienia postawy bohaterów. Nie lubię takich książek. Nużą mnie i jednocześnie przerażają swoją nicością. Zdecydowanie się starzeję.
    Aleksandra Miczek

    OdpowiedzUsuń