Autor: Callie Hart
Tytuł: Brimstone
Wydawnictwo: Filia [współpraca reklamowa]
Data wydania: 2026
Ilość stron: 672
Narracja: pierwszoosobowa (dwie perspektywy)
Gatunek: romantasy
Ocena: 6/10
Opis:
Obowiązek. Krew. Honor. Władza.
Saeris Fane nie pragnie tego ostatniego. Nie chce, aby jej imię rozbrzmiewało na ustach poddanych, a jednak, gdy zostaje królową Dworu Krwi, szybko odkrywa, że żywot władczyni jej nie służy. Na jej barki spada ciężar nie do udźwignięcia.
W ojczystym mieście na pomoc czeka brat, jak również ludzie z trzeciego okręgu, ale… przemiana, która dała Saeris siłę, jednocześnie ją osłabia. Zrodzona w świecie dwóch palących słońc z pewnością zginie, jeżeli przejdzie przez sadzawkę z merkurium, by powrócić do domu. Pozostaje jej więc tylko jedno wyjście – musi posłać kogoś w swoim imieniu…
Kingfisher spod Wrót Ajun pokonał w życiu wiele armii i przetrwał wszystkie możliwe koszmary, ale wyprawa do Zilvaren w towarzystwie Carriona Swifta może doprowadzić do jego zguby. W wąskich uliczkach Srebrnego Miasta czyhają na nich ukryte niebezpieczeństwa. Odkrywanie tajemnic wiąże się z pokonywaniem zagrożeń. Fisher musi zapanować nad przemytnikiem i wypełnić misję, nim straci szansę na ponowne spotkanie z partnerką.
Nad Yvelię nadciąga mrok. Świat wraz z zamieszkującymi go przyjaciółmi stoi na skraju zagłady. Saeris i Fisher wskoczą w ogień i sulfurium, aby go ocalić.
Recenzja:
Czytałam pierwszy tom - w e-booku na Woblink - a teraz sięgnęłam po kontynuację w papierowej wersji. I jeden, i drugi sposób są mega okej - po prostu fajnie jest poznawać historię od Callie Hart, bo chociaż dałam tej części "tylko" sześć na dziesięć, przeczytałam wczoraj tę książkę jednym tchem i nie potrafiłam się oderwać. Nie jest to może literatura jakichś bardzo górnych lotów - i bywało czasem zbyt dużo scen erotycznych, które mało co wnosiły - ale to jednak romantasy...
Chociaż wiele czytelników na sto procent czyta tę pozycję właśnie po to, by czytać o scenach uniesienia między Kingfisherem a Saeris, to przyznam szczerze, że nie ucierpiała na tym fabuła i dynamika akcji. Małych plot twistów jest sporo, większych gdzieś z trzy - w tym ten na samo zakończenie, przez co zbierałam szczękę z podłogi i bardzo pragnęłam, aby trzeci tom już się pojawił magicznie w moich rękach. Ale nie ma tak dobrze, trzeba czekać...
Saeris w tym tomie według mnie dużo zyskała, ale brakło mi trochę tego, że Kingfisher nie był już takim zawziętym sukinsynem, jak wcześniej. Miłość go trochę zaślepiła i był w stanie z jej powodu zrobić wszystko, ale przez to był w pewien sposób przewidywalny. Niemniej jednak tak czy siak bardzo dobrze się czytało o przygodach tej dwójki i ich przyjaciół, bo naprawdę autorka robi wszystko, żeby było jak najmniej spokoju i monotonii. Nie są w stanie postacie odpocząć nawet przez chwilę - dlatego dosłownie była nawet jedna scena erotyczna, która dosłownie rozgrywała się we śnie...
Piękne wydanie. Twarda oprawa. Wstążeczka. Kolorowa wklejka. Metalizowane elementy. Ta cegiełka naprawdę wygląda zjawiskowo - i jak ktoś jest sroką okładkową, to myślę sobie, że ta powieść go zachwyci w więcej niż jednym wymiarze.
Jak coś w "Brimstone" się zaczyna układać, to wiedz, że niebawem będzie oznaczało to jeszcze tylko więcej kłopotów, intryg i spisków. Mam wrażenie, że Callie Hart robiła wszystko, by podkręcić temperaturę u swoich czytelników - i robiła to na dwojaki sposób: i poprzez sceny łóżkowe, i poprzez sceny walki.
Jestem ogromnie ciekawa tego, co się wydarzy dalej - a myślę sobie, że jak na razie moją ulubioną postacią to w ogóle jest lisek Onyx i jak ktoś chciałby go z tej serii wyrzucić, to będzie miał ze mną do czynienia. Uwielbiam zwierzęta - a ten mały słodziak stał się szybko bliski mojemu sercu.
Dla równowagi dodam natomiast, że czasem odnosi się wrażenie, jakby drugim imieniem Saeris było Mary Sue - w stylu: wszystko umiem, wszystko potrafię i jestem najlepsza, a jak czegoś nie umiem i nie potrafię, to zaraz i tak mi się to magicznie uda jakoś zrobić, bo czemu nie... Niemniej jednak w pewien sposób idzie do tego przywyknąć, bo czym dalej fabularnie, tym i Kingfisher nas bardziej zaskakuje.
Jestem pod wrażeniem tego romantasy - i jak ktoś lubi epickie serie, które są przez wielu uwielbiane - to myślę sobie, że "Brimstone" definitywnie się Wam powinno spodobać. Musicie jednak zacząć czytać od początku: nie ma innej opcji, bo trzeba poznawać całość po kolei. A w jakiej formie będziecie chcieli czytać - to już Wasza decyzja, bo wydawnictwo oferuje w tym zakresie szeroki wachlarz.
Podsumowując: zacieram rączki z oczekiwania na kontynuację. Jestem ciekawa kiedy się jej doczekam - bo to,, że się w Polsce doczekamy szybko po wydaniu zagranicznym, to raczej pewnik...

Nie czytałam jeszcze 1 tomu 🙈 🙈
OdpowiedzUsuńZaczęłam czytac pierwsza część tej serii, druga jest dopiero w planie
OdpowiedzUsuń"Brimstone" to interesująca kontynuacja z intrygującą fabułą oraz zaskakującymi zwrotami akcji. Jak na razie ten cykl pozostaje na półce do przeczytania.
OdpowiedzUsuńCzytałam ostatnio artykuł "Jak polubiłem audiobooki". Myślę, że dużo ludzi jest nimi zachwycona xD ja to próbowałam tylko raz i mnie nie wzięło, ale prawdopodobnie gdybym trafiła na polecanych lektorów, to na pewno moje doświadczenie by się zmieniło i zapałałabym do tych nośników miłością. Inna sprawa, że teraz czasowo to się nie ziści, chociaż... Może jakiś poradnik o tym, jak znaleźć normalną pracę? Kto wie.
OdpowiedzUsuńCo do książki... Kiedyś takie czytałam, ale obecnie już przestałam. Dla mnie - nie ma tam już tej iskry, co kiedyś. Także może jeszcze kiedyś spróbuję, ale na razie jestem rozczarowana.