wtorek, 17 marca 2026

Joanna Jax - "Zagubieni w mroku"

Autor: Joanna Jax

Tytuł: Zagubieni w mroku

Wydawnictwo: Videograf [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2026

Ilość stron: 368

Narracja: trzecioosobowa

Gatunek: literatura obyczajowa

Ocena: 6/10


Opis:

Polska architektka, Ewa Zakrzewska, otrzymuje możliwość odbycia stażu w jednej z najlepszych pracowni projektowych w Berlinie Wschodnim. Przed wyjazdem obiecuje przyjaciółce, Helenie, że na miejscu spróbuje zdobyć informacje na temat zbrodniarza wojennego, który może mieć związek z zaginięciem jej brata. Nie spodziewa się jednak, że niewinna prośba koleżanki wrzuci ją w tryby tajemniczej historii pewnej niemieckiej rodziny.

Mimo piętrzących się przeszkód Ewa dociera do prawdy, a ta okazuje się mroczna i skomplikowana. W pewnym momencie nie wie już, komu może ufać, a kto jest jej największym wrogiem. Trudna i bolesna przeszłość kobiety również nie pomaga jej w otwarciu się na nowe uczucie, które nagle pojawia się w jej życiu.

To powieść o powojennej traumie, poplątanych ludzkich losach, a wreszcie o ponurej egzystencji pod koniec lat sześćdziesiątych w cieniu tajnych służb NRD.


Recenzja:

Ustalmy, że nowa książka Joanny Jax nie jest zła, ale to też nie jest ten poziom, który wbiłby mnie w fotel i pozostawił z takim odczuciem, że dawno nie czytałam niczego lepszego. Autorka jest pewną ikoną polskiej powieści obyczajowej - szczególnie z wątkami wojny w tle, ale mam wrażenie, że wiele jej pozycji było jednak bardziej obszernych, dzięki czemu można było lepiej poznać losy postaci. Tutaj mamy krótką piłkę: niecałe czterysta stron, nie jest to podobno część serii, a do tego mamy tu całkiem duży druk (ale to akurat na plus, bo serio się dobrze czyta!).

Nie da się więc do końca "wejść" w psychikę bohaterów, poznać ich ból, rozterki i pragnienia. Ale mimo wszystko jest to i tak na tyle wyraźnie zarysowane, że nie wiem, czy zniosłabym więcej wojennych opisów - bo tych wspominek czasem jest nawet więcej niż bieżącej akcji.

Ewa jest architektką, która chce wyjechać do NRD, żeby popracować nad swoją karierą. Nie boi się, że przy okazji zostawi swojego blisko dwadzieścia lat starszego męża, bo on od dawna ją zdradza - a ona ma tego doskonałą świadomość, więc najchętniej wzięłaby z nim rozwód. Bardziej żal Ewie zostawić swoją najlepsza przyjaciółkę, Helenkę, ale obiecuje, że gdy będzie w Niemczech, zacznie rozglądać się za jej młodszym braciszkiem, o którym słuch po wojnie zaginął - a wiadomo jedynie, że przysposobiła go niemiecka rodzina, gdy był jeszcze malutki.

Dosyć szybko ciekawość Ewy prowadzi ją w stan podejrzenia: czy nie jest ona spiskującą morderczynią, która chciałaby się zemścić na pewnym wysoko postawionym członku Stasi? Marcus, który ma na nią donosić - bo to jego ojciec został zamordowany - nie do końca jest w stanie zrozumieć, jakim cudem to Ewa miałaby dokonać tak strasznego czynu, skoro nie daje żadnych znaków związanych z tym, że coś mogłaby knuć. A na dodatek: Marcus naprawdę zaczyna ją lubić...

"Zagubieni w mroku" to opowieść, która wciąga właściwie od pierwszej strony, ale ani zagadka kryminalna nie jest jakoś bardzo powalająca i skomplikowana, ani tym bardziej wątek miłosny nie jest jakoś wybitnie rozbudowany: wiem, że to obyczajówka, a nie romans, ale czasem zabrakło mi prawdziwości tych wszystkich uczuć, które się pojawiły. Kilka wspominków o pocałunkach nie tworzy pewnego zaufania i bliskości, przynajmniej w moim odczuciu - a wydaje mi się, że to jakaś taka bardziej solidna podstawa miłości, która trochę trwała...

Joanna Jax nie opisywała więc za bardzo losów miłosnych - było to raczej tło do rozrysowania tego, jak działał świat w Polsce i w NRD po czasach wojny, gdzie lata 70. XX wieku były raczej mocno skomplikowane w wieku kwestiach. I według mnie te aspekty - żeby rozrysować pewien stan polityki i napięć społecznych - udało się pisarce oddać w pełni.

Doceniam research, który musiał być podjęty, żeby z taką lekkością przemycać pewne trudne prawdy na kartach powieści obyczajowej. U Joanny Jax nie jest to nachalne - a wręcz odwrotnie, czytelnika nawet ciekawi, jak mogło wyglądać życie w tamtym okresie. Ja w latach 70. XX wieku jeszcze nie istniałam - więc tym bardziej jest to dla mnie niczym przetarcie oczu, by po raz pierwszy mocno zderzyć się z powojenną rzeczywistością w tak obrazowy sposób.

Samo zakończenie mnie w żaden sposób nie porwało - powinno być zaskakujące, ale jakoś zabrakło w tym wszystkim emocji i pewnej dynamiki. Czytelnik praktycznie od początku domyślał się, jak to wszystko się może potoczyć: ja w każdym razie nie miałam najmniejszych wątpliwości, że akcja potoczy się w takim, a nie innym kierunku. No i się nie pomyliłam.

Trochę też żałuję, że okładka nie jest bardziej klimatyczna - przypomina trochę jakiś tandetny romans, co może zmylić - bo naprawdę nie zetkniemy się tam z dużą ilością scen erotycznych, a tym bardziej jakkolwiek szczegółowo opisanych. Przypominam sobie może ze dwa wspominki takich akcji - ale jak podkreślam, było to zamknięte w kilku zdaniach, bez wchodzenia w detale - raczej tylko przywołanie, że taka rzecz miała miejsce i nic więcej.

Podsumowując: całkiem mi się podobało, chociaż nie sądzę, że to jest najlepsza powieść Joanny Jax - bo Klaudia, recenzentka Książkowiru, która już jakiś czas tu nie pisze, bardzo się zachwycała nad jej twórczością. "Zagubieni w mroku" jest jednak przeciętniakiem - ale mam ochotę dzięki temu tytułowi lepiej poznać pozostałe tytuły pisarki, bo klimat oddania pewnej prawdy historycznej wyszedł naprawdę na duży plus, co doceniam.

5 komentarzy:

  1. Wątpię, by któraś była lepsza. Przejście przez opis okładki już było dla mnie trudne... To nie jest autorka, do której się wraca, raczej jednorazowa przygoda - więc nie wiem, czemu ta osoba tworzy serie. Masakra... Ja kolejny raz się nie podejmę, dla mnie romanse z lat 90. były już o niebo ciekawsze niż to... O co mi chodzi? Zdechnięte dialogi, klepane na siłę, płascy bohaterowie (tak jak i w tej książce), jeden podobny do drugiego jak bezładna masa, brak puenty, tomy urywają się w mało ciekawym momencie, a do tego wszystko okraszone tematem historii... W której to historii prócz wielkich sloganów, to nie ma. Kolejna autorka, której nie chce się robić podstawowego researchu. Mnie nie ciekawią takie pozycje.
    A okładka przypomina bardzo film, ekranizację Sparksa "Pamiętnik". Dla mnie 1:1, ale może to tylko dla mnie. W sumie z określeniem romansu się zgadza 😅

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzadko czytam takie książki. Czasami się zdarza, dlatego nie mówię nie. Ale narazie nie mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam Autorkę i jej książki, ale ja niestety nie czytam książek z historia w tle, a Pani Joanna pisze takie historie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak do tej pory nie miałam styczności z twórczością pisarki chociaż bardzo lubię powieści z akcją na tle historycznym to "Zagubieni w mroku" mogą być dla mnie. Do tego emocje, pogmatwane losów bohaterów oraz wątki sensacyjno- kryminalnych także nie mogło zabraknąć namiętności. Książka warta uwagi.

    OdpowiedzUsuń