sobota, 25 kwietnia 2026

Natalia de Barbaro - "Przejścia. Którędy do miłości"

Autor: Natalia de Barbaro

Tytuł: Przejścia. Którędy do miłości

Wydawnictwo: Agora [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2026

Ilość stron: 256

Narracja: pierwszoosobowa

Gatunek: rozwój osobisty/psychologia

Ocena: warte polecenia, ale trudno dać jednoznaczną ocenę


Opis:

NAJBARDZIEJ KOJĄCA I ZARAZEM NAJGŁĘBSZA KSIĄŻKA NATALII DE BARBARO, AUTORKI BESTSELLERÓW „CZUŁA PRZEWODNICZKA” I „PRZĘDZA”.

„Przejścia. Którędy do miłości?” nowa książka Natalii de Barbaro – mistrzyni czułego pisania, które porywa setki tysięcy kobiet – może sprawić, że w zupełnie nowy sposób spojrzymy na historię naszego rodu i wyniesionych z jego przeszłości przekazów. To opowieść o miłości rozumianej nie jako emocja czy relacja, lecz jako fundamentalne doświadczenie bycia w świecie, w którym jest dla nas miejsce.

Autorka prowadzi czytelniczkę przez pamięć osobistą i rodową, pokazując, że nawet w historiach naznaczonych stratą można odnaleźć ślady troski, dobra i odwagi.

To książka, która pomaga zobaczyć, że miłość – nienaruszalna – mieszka w samym centrum nas samych.


Recenzja:

Jestem psychologiem, więc nazwisko de Barbaro nie jest mi obce. Co więcej, miałam już kiedyś okazję czytać książkę pani Natalii - tylko inną niż "Przejścia. Którędy do miłości" - więc wiedziałam mniej więcej, że mogę spodziewać się doskonałej lektury. Dostałam chyba nawet więcej niż oczekiwałam, bo mam wrażenie, że poznałam (i uświadomiłam sobie) kilka rzeczy, które wcześniej były dla mnie w pewien sposób niedostępne.

To nie tak, że książka z działu rozwoju osobistego i psychologii sprawi, że nie będziesz potrzebowała terapii - ale Natalia de Barbaro pochyla się nad sytuacją kobiet i nad dzieciństwem w taki sposób, że zaczynamy pewne rzeczy rozumieć i może nie tyle akceptować, co nauczyć sobie z nimi odpowiednio radzić: by odpowiednio przejść po pewnych rzeczach żałobę.

Większość z nas podczas dzieciństwa nie była traktowana tak, jak powinna - a okazywanie miłości często było warunkowe. Albo chciałyśmy być niewidzialne i nie robić żadnych problemów, albo chciałyśmy być idealnymi córkami, albo dostawałyśmy zakazy w stylu: "nie biegaj, bo się pobrudzisz" - chociaż zabawa na placu zabaw wydawała nam się fenomenalnym pomysłem...

Nikt nie rodzi się z wiedzą, jak być rodzicem. Nie dostaje się też odpowiedniej instrukcji w momencie, gdy dziecko przychodzi na świat. A często okazuje się, że to pewnego rodzaju traumy pokoleniowe się tak ciągną i sprawiają, że mamy wrażenie, jakby nasze wewnętrzne dziecko nigdy nie zaznało takiej miłości i wsparcia, jakie powinno dostawać.

Nie możemy dostać tego od rodziców - którzy ewidentnie mogli nam tego nie dawać przez wiele lat. Ale pewne rzeczy możemy dostać od samych siebie - i tego właśnie uczy nas Natalia de Barbaro. Pokazuje takie "przejścia" - które pozwalają nam się poczuć lepiej i poczuć, że w sumie ta miłość wokół nas jest, niezależnie od tego, jak byliśmy traktowani w dzieciństwie. Czasami jedno ćwiczenia, zmiana pewnej narracji czy podejścia jest w stanie wiele zmienić - i autorka właśnie to próbuje zrobić: dać kobietom nowe narzędzia i sposoby radzenia sobie ze swoją traumą i swoim bólem.

"Przejścia. Którędy do miłości" to pozycja, którą jestem w stanie polecić naprawdę każdej kobiecie. Nie dałam jej oceny - bo jak ocenić książkę, która momentami sprawia, że lecą łzy, bo jest tak prawdziwa? To nie fikcja, tu nie ma kreacji bohaterów i wymyślnej fabuły czy intryg: pozwolę więc sobie napisać tylko, że jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak autorka podeszła do tematu i jak pokazała pewne rzeczy.

Natalia de Barbaro nie bała się odnosić do swoich doświadczeń, odkrywać swoje cierpienie i swoje lęki. Gdy do tego dołożymy wydanie, które jest dopracowane w najmniejszych szczegółach - bo wydawnictwo Agora chyba stanęło tu na rzęsach, by wszystko było idealne - to okazuje się, że "Przejścia. Którędy do miłości" to prawdziwy skarb, który każda z nas może odkryć, przeczytać i dla siebie przyswoić (w takim zakresie, w jakim jest w stanie).

Podsumowując: jestem zachwycona. Takich pozycji powinno być dużo więcej!

3 komentarze: