Autor: Meghan Quinn
Tytuł: Póki lato nas nie rozłączy
Wydawnictwo: Czwarta Strona [współpraca reklamowa z Audioteka]
Data wydania: 2026
Ilość stron: 504
Narracja: pierwszoosobowa (dwie perspektywy)
Gatunek: romans
Ocena: 7/10
Opis:
Scottie Price właśnie rozpoczęła nową pracę. Jest jedyną kobietą w zespole, dlatego w biurze spodziewa się raczej atmosfery kawalerskiego mieszkania. Szybko zostaje wyprowadzona z błędu. Dowiaduje się bowiem, że wszyscy żyją w szczęśliwych małżeństwach.
Chcąc zaimponować szefowej podczas spotkania firmowego, Scottie wspomina o swoim nieistniejącym mężu. W panice wymyśla historię o problemach małżeńskich. Na jej nieszczęście szefowa ma rozwiązanie – indywidualną sesję z najlepszym doradcą dla par.
Scottie nie ma wyjścia i zgadza się na spotkanie. Zdesperowana prosi o pomoc najlepszego przyjaciela, która umawia ją ze swoim bratem. Wilder jest aż nazbyt chętny, by wziąć udział w tym "przedsięwzięciu”. Uczy Scottie głównej zasady improwizacji: zawsze mów "tak”, i jakimś cudem zapisuje ich na ośmiodniowy letni obóz małżeński, w którym uczestniczą wszyscy współpracownicy Scottie.
Jak dziewczyna przetrwa w jednym domku ze swoim zdecydowanie zbyt przystojnym "mężem”?
Recenzja:
Będę starała się podchodzić do recenzji w trochę inny sposób - bardziej opisując konkretne aspekty i sytuacje, które wzbudzały we mnie najwięcej emocji, bo wydaje mi się, że tego ostatnio trochę u mnie zabrakło - a po przemyśleniach wydaje mi się, że jest to mimo wszystko najbardziej cenna wiedza z recenzji, jaką można wynieść. Oczywiście będę starała unikać się spojlerów, a gdy będę musiała coś konkretnego przytoczyć - postaram się odpowiednio wcześnie ostrzegać.
Ten tydzień miałam totalnie zalatany - zarówno pod kątem pracy, obowiązków, jak i po prostu tego, że czasem potrzebowałam po prostu poleżeć, poprzytulać się do swoich psów i nie robić nic więcej. Niemniej jednak audiobooki towarzyszą mi praktycznie zawsze - są moim przerywnikiem, gdy nie jestem w stanie fizycznie śledzić tekstu. Droga do pracy? Proszę bardzo. Sprzątanie? Audiobook już włączony. Leżenie z moimi pieskami? Cóż, one też mi mogą towarzyszyć w tym, żeby nie zaniedbywać Audioteki - bo ustalmy, że mam tam sporą listę książek, które chciałabym przesłuchać, bo są genialnie zaopatrzeni, więc muszę regularnie słuchać, żeby mi ta lista chociaż trochę się... zmieniała (bo definitywnie nie maleje...).
Tym razem padło na "Póki lato nas nie rozłączy" - i znam już kilka innych książek autorki, bardzo je lubię, uznaje za mega przyjemne i takie idealne do odstresowania się. Przyznam, że akurat w tym tytule trochę to wszystko dla mnie dziwnie brzmiało: bo podsumujmy sobie, to ma być udawany związek, ale nie przed rodziną, tylko przed... innymi pracownikami i własną szefową. Tyle, że nie ma on polegać na tym, że wyjdzie się na wspólne wyjście firmowe ze swoją drugą połówką, tylko to jest dosłownie kilkudniowy wyjazd działający w stylu terapii par, w którym stawia się na budowanie komunikacji, poprawę zaufania i intymności w związku i na podkreślenie, jak ważną rolę stanowi seks.
Scottie - nasza główna bohaterka - sama się w to wkopała. Zamiast przyznać się do tego, że nie ma męża (lub że jest po rozwodzie, po którym ma ogromną traumę), stwierdziła, że łatwiej jej się będzie dopasować do grupy, gdy będzie udawać, że ma męża, z którym ma ogromne problemy relacyjne - i że właśnie dlatego nie nosi ona obrączki.
I teraz hit - brat jej przyjaciela, który jest dosłownie milionerem, który lubi improwizować - zgadza się przyjąć tę fuchę, chociaż ani on nie zna Scottie, ani ona nie zna jego. I w sumie okazuje się, że jest on najbardziej sensowną postacią, jaką od dawien dawna w książce spotkałam - czuły, wrażliwy facet, z wysoką rozwiniętą inteligencją emocjonalną, który chce pomóc Scottie zaleczyć wszystkie jej pomałżeńskie rany, a na dodatek nie ma on problemu z tym, żeby rozmawiać na trudne tematy. Brzmi idealnie? Tak - i mam wrażenie, że jego postawa jest w stanie skłonić wiele osób do tego, by podjęli oni walkę o związek, między innymi poprzez pójście na terapię par.
Tyle, że - uwaga, tu spojler - fajnie byłoby zweryfikować, jakie uprawnienia ma terapeuta. Bo gdy okazuje się, że najlepszy terapeuta par w mieście nie jest nawet psychologiem, to powiem szczerze, że nie dziwię się, że w pewnym momencie już takie bardzo trudne kwestie (jak problemy z płodnością u jednej z par, które były na obozie) mogły nie zostać odpowiednio zaopiekowane. Nie bez powodu psychologię studiuje się dobrych kilka lat - w Polsce aż pięć, żeby móc w ogóle pracować terapeutycznie z ludźmi...
Powyższy punkt bardzo mnie poruszył z racji tego, że sama jestem psychologiem. Ale oprócz tego w "Póki lato nas nie rozłączy" nie ma minusów - świetni lektorzy, których można słuchać z zapartym tchem, łatwa obsługa aplikacji Audioteki (chyba tylko ona mnie w ostatnich kilku dniach nie wkurzyła...) i duża dawka emocji. Naprawdę można powiedzieć, że jest to tytuł, który warto poznać - a w jakim formacie będziecie mieli ochotę to zrobić, to już zostawiam Wam, chociaż ja bardzo doceniam to, że pewne rzeczy dosłownie wybrzmiały w moich uszach, bo podkreśliło to ich wagę.
Bez wątpienia będę polować na inne książki tej autorki, bo nie wątpię w to, że będą one jeszcze w Polsce wydawane. Jestem ogromnie ciekawa co Meghan Quinn jest w stanie jeszcze wymyślić, bo kilka jej ostatnich fabuł było dosyć oryginalnych - ale trzymam kciuki, żeby z jednej strony było to coś odjechanego, a z drugiej: żeby dalej miało jakieś logiczne i sensowne podstawy.
Nie powiem też, że chętnie bym przygarnęła kolejnego takiego wspaniałego męskiego bohatera - bo o takich facetach naprawdę chce się czytać i to jest prawdziwy przykład męskości, a nie jakiś łobuz, który ma w czterech literkach dobro swojej partnerki.
Podsumowując: polecam!

Czuje, że to historia idealna dla mnie😁
OdpowiedzUsuń