Autor: Bal Khabra
Tytuł: Spiral
Wydawnictwo: Papierowe Serca [współpraca reklamowa z Audioteka]
Data wydania: 2025
Ilość stron: 416
Narracja: pierwszoosobowa
Gatunek: romans sportowy
Ocena: 8/10
Opis:
Gdy uczucia wirują, trudno utrzymać równowagę
Elias Westbrook to zawodnik NHL, który częściej niż bramki zalicza nagłówki plotkarskich gazet. Każde zdjęcie z kobietą to nowa fala plotek i hejtu, a przez brak sukcesów na lodowisku kibice zaczynają wątpić, czy w ogóle zasługuje na miejsce w drużynie. Presja rośnie, a Elias coraz bardziej ugina się pod ciężarem oczekiwań.
Sage Beaumont jest utalentowaną baletnicą i marzy o roli w „Jeziorze łabędzim”. Ale talent to za mało w świecie, w którym liczą się lajki. Bez popularności w mediach społecznościowych jej szanse topnieją szybciej niż lód pod łyżwami.
Kiedy ich światy się zderzają, rodzi się plan. Udawany związek ma uratować ich kariery: Elias odzyska kontrolę nad swoją reputacją, a Sage zdobędzie rozgłos, by spełnić swoje marzenie. Wszystko wydaje się idealne… dopóki uczucia na pokaz nie stają się prawdziwe.
Ta historia jest naprawdę SPICY. Sugerowany wiek: 18+
Recenzja:
Szybko poszło - przesłuchałam wczoraj jeden audiobook podczas chorowania, dziś drugi. Z racji tego, że poprzednia część tej serii mi przypadła do gustu, to od razu postanowiłam kontynuować - i dalej towarzyszyć tym samym bohaterom. Tyle, że obecnie stery przejmuje Elias i Sage - i przyznam szczerze, że historia tej dwójki spodobała mi się jeszcze bardziej niż historia o Aidenie i Summer!
Zacznijmy od tego, że lektorką audiobooka, którego sobie słuchałam na Audiotece, była moja ulubiona damska lektorka - Yukari Sol, ale jej męski towarzysz (bo jest podwójna narracja) - Marcin Charzewski - także świetnie sobie dawał radę. W kwestii tej dwójki nie mam żadnych zastrzeżeń do jakości wersji audio, bo hipnotyzujące głosy i do tego ciekawa fabuła to jest wszystko, czego chciałam i czego mogłam oczekiwać - a właśnie to dostałam.
Elias spotyka Sage w momencie, w którym zaczyna być uznawany za bogatego playboya, który gra w hokej chyba tylko dlatego, żeby zaliczać panienki. Nie jest tak, definitywnie, bo Elias od dłuższego czasu w ogóle nie uprawia seksu - ale w końcu na coś trzeba zgonić to, że odkąd dostał się do profesjonalnej drużyny hokejowej, nie jest w stanie strzelić ani jednej bramki. Jego losy na lodzie są zagrożone - i to delikatnie mówiąc - ale póki tli się jeszcze nadzieja, Elias postanawia walczyć: chociaż przede wszystkim pomogłoby mu to, gdyby prasa się od niego odczepiła i gdyby nie rozsiewali plotek na jego temat...
Sage dosłownie wylicytowuje randkę z Eliasem na imprezie charytatywnej, w której bierze udział jako tancerka. Tyle, że kumpel Eliasa - Aiden - postanawia uratować go od zbyt namolnej fanki i właściwie sam za wszystko płaci, używając tylko Sage do tego, by podniosła plakietkę. Można powiedzieć, że nasza główna bohaterka po prostu chciałaby w tamtym momencie nie zawieść młodszego brata, gdyby musiała mu powiedzieć, że odmówiła przysługi jego ulubionemu sportowcowi - bo gdyby miała płacić z własnej kieszeni, definitywnie by nie mogła sobie na to pozwolić, gdyż ledwie wiąże koniec z końcem...
Nie wdając się w szczegóły, dosyć szybko Sage i Elias uzgadniają, że udawany związek miały u nich dużo korzyści - Elias mógłby pokazywać mediom, że ma dziewczynę na stałe, a Sage mogłaby zdobywać fanów i obserwujących, które to pomogłyby jej się wybić w baletowej społeczności: bo obecnie nie tylko trzeba mieć talent, ale także odpowiednie zasięgi...
Od samego początku ogromnie polubiłam Eliasa, który jest bardzo opiekuńczy - ale w sumie Sage także podbiła moje serce, chociaż miałam wrażenie, że otoczyła swoje serce grubym murem z powodu tego, jak wiele razy jej najbliżsi ją w życiu zawiedli: i że teraz potrafi dosłownie zaharować się na śmierć, żeby tylko pomóc swojemu młodszemu bratu, by czuł się kochany i wpierany.
"Spiral" to historia, którą bardzo polubiłam - i owszem, ona także jest spicy, ale tutaj nie odczuwałam, że jest aż tak bardzo naładowana scenami erotycznymi jak w poprzednim tomie... Pewnie głównie dlatego, że Elias ma swoje zasady i definitywnie, chociaż by chciał, nie ulega własnym żądzom i impulsom.
Swoją drogą, Bal Khabra nie tylko świetnie potrafi oddawać emocje i uczucia na kartach powieści, ale także doskonale kreuje bohaterów. Mam wrażenie, jakby w jej warsztacie literackim dosłownie wszystko się zgadzało - i myślę sobie, że chyba tylko kwestia kilku detali sprawia, że nie daję tej pozycji jeszcze wyższej noty. Mimo wszystko to jest jeden z lepszych romansów sportowych, jakie miałam okazję w tym roku czytać.
Zacieram rączki i niebawem zabiorę się do słuchania trzeciego tomu - bo jest on już wydany w Polsce i jest także dostępny na Audiotece. Z tego co widzę, seria ma liczyć cztery tomy (w sumie ma to sens - o czwórce najlepszych przyjaciół z jednego domu hokejowego), ale na zwieńczenie cyklu musimy jeszcze chwilę poczekać.
Podsumowując: nie mam tej książce nic złego do zarzucenia - jedynie mogę powiedzieć tyle, że się naprawdę dobrze przy niej bawiłam - i że jeśli tylko macie okazję i ochotę, to bardzo Wam polecam "Spiral"!

Brzmi ciekawie, ale nie mam w planach.
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś się skuszę na nią ☺️
OdpowiedzUsuńDużo tych romansów sportowych xD to nie dla mnie jednak. Mam wrażenie, że wszystko z nich to to samo, nic odkrywczego i mają nawet takie same okładki. Może chat GPT je tworzy?
OdpowiedzUsuńAle może takie rzeczy lepiej wchodzą właśnie jako audiobooki - gdy człowiek mało się skupia na treści, a raczej łapie co drugie słowo (np. podczas sprzątania). Teraz jest nieźle dla audiobooków, ze względu na formę podania (nie trzeba korzystać z płyt, które nie ma gdzie otworzyć) i są takie zbawienne rzeczy, jak słuchawki bezprzewodowe.
Ta część wydaje się bardziej odpowiednia dla mnie. Można dobrze bawić się przy czytaniu "Spiral".
OdpowiedzUsuńNa pewno się po tę książkę. Chociaż motyw jest dość oklepany.
OdpowiedzUsuń