Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Dysku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Dysku. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 listopada 2018

Terry Pratchett - "Kompendium i atlas Świata Dysku"

Autor: Terry Pratchett
Tytuł: Kompendium i atlas Świata Dysku
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 30.10.2018
Liczba stron: 128
Ocena: 10/10

Opis:

Niewidoczny Uniwersytet z dumą prezentuje najpełniejszą z istniejących dotąd mapę i przewodnik po świecie Dysku.
To niezwykłe dzieło wykorzystuje ciężko zdobytą wiedzę licznych wybitnych i nieuchronnie martwych odkrywców. Na szczegółowych planach naszego świata czytelnik może znaleźć legendarne ziemie Wysp Sośniczych, prześledzić bieg Knecku, który w równej obfitości roznosi na oba brzegi żyzny ił i konflikty graniczne, czy kontemplować ogromne pustynie Klatchu i Howondalandu - kształcący przykład zagrożeń braku dozoru nad pasącymi się kozami. 
Każdy kraj, jego mieszkańcy, ich zwyczaje, terytorium i podstawy gospodarki opisane są we właściwych terminach, a opisy owe przenoszą czytelnika od kopalni tłuszczu w Überwaldzie i targów magicznych dywanów w Al Khali do najwyższych klasztorów w Ramtopach i splamionych krwią i kakao świątyń Imperium Tuzumeńskiego. 
Ten pouczający tom jest obowiązkową lekturą dla każdego, kto chciałby dowiedzieć się więcej o krainach na grzbiecie żółwia.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Terry Pratchett - "Trzy wiedźmy"

Autor: Terry Pratchett
Tytuł: Trzy wiedźmy
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 8 kwietnia 1998
Liczba stron: 272
Ocena: 9/10

Opis:

Król Verence, władca Lancre, został zamordowany i snuje się teraz jako duch po zamku. Czarownice  ocaliły maleńkiego synka Verence'a i oddały go na wychowanie aktorom z wędrownej trupy. W Lancre objął władzę okrutny książę Felmet z jeszcze okrutniejszą małżonką. Poddani nie lubią nowego władcy. Duch Verencae'a nieźle musi się nakombinować, aby zawrzeć sojusz z wiedźmami. Wspólnie doprowadzą do powrotu prawowitej dynastii na tron.

 Recenzja:

   W końcu jest! Moje Dyskowe must have nareszcie trafiło w moje ręce. Przyznam szczerze, że od bardzo dawna chciałam przeczytać tę właśnie część Świata Dysku, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze do niej. Dowiedziałam się także, że niektóre fragmenty można znaleźć w podręcznika do Języka Polskiego, a to jeszcze bardziej spotęgowało moją ciekawość. Słyszałam także same pochlebne opinie na temat tej pozycji.
Kilka recenzji książek ze Świata dysku już na tym blogu opublikowałam i doskonale wiem, że było one do siebie podobne. Trzy wiedźmy to chyba najlepsza książka tego autora którą do tej pory przeczytałam. Poświęciłam jej zaledwie jeden wieczór, tak bardzo mnie wciągnęło.
Tym razem spotykamy się z trzema wiedźmami, z których każda jest inna ale razem tworzą coś wyjątkowego, taką mieszankę wybuchową. Każda z Pań ma swój charakter i swoje dziwactwa, co tworzy z nich wyjątkowe i niepowtarzalne postaci. 
Kocham ten specyficzny humor Pratchetta, na praktycznie każdy temat. 

"Rzeczy które udają rzeczy, często wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy. To powszechnie znany fakt."

To chyba jeden z moich ulubionych cytatów w tej książce.
Czytam sobie czytam i myślę, skądś taki fragment znam i tu od razu światełko: Makbet! Tak to jest taka mini parodia, przynajmniej ja tak uważam, bo autor bardziej skupia się na wiedźmach niż na osobach rządzących.
Dalej też, występowały odniesienia do baśni, które każdy z nas zapewne słyszał jako dziecko. 
Jeśli chodzi o całą fabułę i wydarzenia opisane, to jak wszystko u Tego autora, są wyjątkowe i nieszablonowe. Strasznie podobają mi się przypisy i to w jaki sposób zostały wytłumaczone jakieś pojęcia.
Nie podoba mi się jedna rzecz, mianowicie opis na końcu okładki. Wszystko ładnie pięknie gdyby nie jedno słowo w ostatnim zdaniu "doprowadzą". Niby jedno słowo, a wszystko zdradza. Osoby które nie lubią znać zakończenia, przed przewróceniem ostatniej strony mogą być zawiedzione. Tu już praktycznie wszystko jest wyjaśnione. Ja jednak mimo, że znam zakończenie lubię czytać i dowiadywać się co i jak do tego zakończenia doprowadziło.
No i na koniec okładka, jak zwykle odrażająca ale jednocześnie idealnie pasująca do całości.
Na pewno jeszcze nie jedna książka ze Świata Dysku się tu pojawi, a ja standardowo strasznie zachęcam was do lektury.

Z gorącymi pozdrowieniami,
Klaudia.

poniedziałek, 17 lutego 2014

Terry Pratchett - "Kolor Magii"


Autor: Terry Paratchett
Tytuł: Kolor magii
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
 Data wydania: 1994
Liczba stron: 208
Ocena: 6/10

Opis:

Pierwsza cześć słynnego wieloksięgu rozgrywającego się na płaskiej Ziemi.
W odległym, trochę już zużytym układzie współrzędnych, na płaszczyźnie astralnej, która nigdy nie była szczególnie płaska, skłębiona mgiełka gwiazd rozstępuje się z wolna... Spójrzcie...

Recenzja:

   Kolor Magii to pierwsza książka opowiadająca o Świecie Dysku. Jedyny taki świat, który jest płaski a ponadto, umieszczony na czterech słoniach, które przemierzają wszechświat na grzbiecie Wielkiego A'Tuina - Żółwia. Nie jest to moje pierwsze spotkanie z tą serią, w której się zakochałam, ale czwarte i muszę przyznać, że do tej pory niestety najgorsze.
Uwielbiam poczucie humoru Pratchetta, jego groteskowe podejście do wielu spraw. Pewnie dlatego, że jest to pierwsza książka z tej serii, którą napisał w wieku około 15 lat, tego humoru jest znacznie mniej. Uśmiech nie pojawiał się tak często jak przy innych jego pozycjach. Ale cóż, mistrzowi się wybacza. 
Jak już wspominałam przy wcześniejszych recenzjach pozycji ze Świata Dysku, ubolewam nad okładką. Powiem szczerze, że trochę mnie odrzuca, ale z drugiej strony, seria tych okładek nadaje całości charakter i myśląc nad tym dłużej, to chyba nie wyobrażam sobie innych.
Nie wiem jak w innych częściach, ale w tych po które ja sięgałam nie było podziału na rozdziały, w tej pozycji jednak takowy podział występuje. W zasadzie ani mi to nie przeszkadza, ani mnie nie zachwyca. Jest to jest.
Kolor magii rozpoczyna cykl o Rincewindzie, magu który został wyrzucony z Niewidocznego Uniwersytetu, ponieważ, do jego głowy dostało się jedno z kilku Wielkich Zaklęć.
Bardzo podobają mi się bohaterzy wykreowani przez autora. Zdecydowanie, moim ulubionym jest Dwukwiat, przemiły turysta, który chce przeżyć przygodę, aby mieć co potem opowiadać. Najbardziej urzekło mnie jego podejście do życia. W każdej nawet najgorszej sytuacji, znajdował coś pozytywnego. Ponadto, każda postać, nawet najmniej znacząca, wnosi do opowieści coś swojego. Nie są to puste postaci, ale każde z nich ma swoją historię i każde z nich poznajemy trochę bliżej. 
Trochę się gubiłam jeśli chodzi o ramy czasowe. W zasadzie do tej pory nie za bardzo wiem ile trwała cał przygoda. Ale nie jest to jakoś specjalnie uciążliwe.
Jeśli chcecie się dowiedzieć, czegoś więcej na temat tego jak funkcjonuje aparat fotograficzny, to ta książka jest właśnie dla was ;)
Szczerze przyznam, że pod koniec już się trochę męczyłam i trochę ciężko mi się czytało. Ale tłumaczę sobie to tym że jest to pierwsza książka.
Uwielbiam ten świat który stworzył Pratchett. Pozwala się oderwać od naszego codziennego życia i przeżyć wyjątkową przygodę. Po te książki będę sięgać tak długo jak będą wydawane. I wam szczerze polecam.

Z gorącymi pozdrowieniami,
Klaudia.

niedziela, 8 grudnia 2013

Terry Pratchett - "Straż! Straż!"

Autor: Terry Pratchett
Tytuł: Straż! Straż!
Wydawnictwo: Prószyński i  S-ka
Data wydania: 1999
Ilość stron: 302
Ocena: 8/10

Opis:

Służba w Straży Nocnej bynajmniej nie należy do zajęć zapewniających splendor i powszechny szacunek, a cóż dopiero mówiąc o dowodzeniu tą formacją.
Niestety, kapitan Vimes na ma wyboru, szuka więc pociechy na dnie butelki, jego dwóm podwładnym zaś nie pozostaje nic innego jak starannie unikać miejsc, gdzie można zostać popełnione jakiekolwiek przestępstwo. Wszyscy zdążyli przywyknąć do tej sytuacji, lecz pewnego dnia wybucha potworne zamieszanie: oto do Ankh-Morpork przybywa gigantyczny krasnolód Marchewa i postanawia zostać najlepszym strażnikiem w historii miasta - nawet gdyby musiał aresztować wszystkich jego mieszkańców.

Recenzja:

No i znów moje postanowienie poszło w niepamięć. Po raz kolejny odeszłam od moich zamierzeń. Miały być kolejne części cyklu o Czarownicach, a znów rozpoczęłam nowy cykl. Tym razem o Straży.
Ja na prawdę nie mogę wchodzić do księgarni z pieniędzmi, to zawsze źle się kończy.
Teraz dość dużo się mówi o likwidacji Straży Miejskiej w wielu miastach, bo tak na prawdę (według niektórych) jest niepotrzebna do niczego, a tylko trzeba wydawać na to pieniądze.
Książka, choć tak dawno wydana, świetnie pokazuje tę sytuację.
Kolejny raz znajdujemy się w mieście Ankh-Morpork. Największe miasto, a właściwie "dwumiasto" w płaskim Świecie Dysku. Pełne przestępców, brudne, zanieczyszczone, a jednak mające swój urok, który powoduje, że chce się do niego wracać.
W tym oto mieście działa zapomniana przez wszystkich Straż. Nie wiem czy słowo działaj jest tutaj odpowiednie, bo to co robią funkcjonariusze Straży jest dalekie od działania. Pijący kapitan i dwóch jego podwładnych, którzy za wszelką cenę unikają miejsc gdzie może wydarzyć się coś złego. Do tego Prawo które zezwala na oficjalne działanie złodziei i innych grup przestępczych.
Wśród tego, pojawia się krasnolud Marchewa, który tak na prawdę krasnoludem nie jest.
Jak już wspominałam, uwielbiam książki ze Świata Dysku i cały czas sięgam po nowe. Wprost nie mogę się oprzeć jak widzę je na półkach w księgarni. I tym razem też się nie zawiodłam.
Po raz kolejny wspomnę o okładkach tej serii. Dalej nie trafiają w mój gust, ale na swój, popaprany sposób pasują do całości. Mimo że mi się nie podobają, to nie wyobrażam sobie żeby mogły być jakieś inne.
Bardzo pasuje mi jak autor przedstawia niektóre sprawy w dość groteskowy sposób. Wielokrotnie pojawiał się uśmiech na mojej twarzy podczas lektury. Dodatkowo, to jak Sir Terry Pratchett wpasował się w obecną sytuację (likwidacja Straży), aż trudno uwierzyć, że książka pojawiła się tyle lat temu.
Nowy cykl = nowe postaci. 
I to chyba jest najlepsze. Na pewno nieszablonowe, nowe charaktery, które utrwalają się w naszej pamięci na długi długi czas. Autor idealnie łączy otoczenie z bohaterami i fabułą co daje idealny, moim zdaniem, efekt końcowy.
Każdy znajdzie coś dla siebie, nie zależnie od wieku lub zainteresowań.
Jak już wiele razy powtarzałam i powtarzać będę nadal, serdeczne polecam tę serię książek. A teraz, kiedy wieczory są coraz dłuższe i chłodniejsze, w połączeniu z ciepłą herbatą, wychodzi nam idealne zestawienie.

Z gorącymi pozdrowieniami,
Klaudia.

wtorek, 1 października 2013

Pratchett Terry - "Mort"

Autor: Terry Pratchett
Tytuł: Mort
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka.
Data wydania: 1996
Ilość stron: 232
Ocena: 9/10

Opis:

Czasem nawet Śmierć potrzebuje wakacji - a na Świecie Dysku, jedynej Płaskiej Ziemi we wszystkich wszechświatach, kościsty strażnik klepsydr życia uświadamia sobie, że tylko jedno może dać mu chwilę wytchnienia: terminator. Wybiera więc sobie Morta - chłopca gorliwie pragnącego zdobyć wiedzę, której stanowczo posiadać nie powinien. Wprawdzie Mort szybko opanowuje tajniki przechodzenia przez ściany, jednak nauka obiektywizmu to całkiem inna sprawa. Zwłaszcza kiedy życie, po które został wysłany, należy do piękniej młodej księżniczki.
W związku ze zmianą biegu losu rzeczywistość chwieje się w posadach. A że Śmierć wyruszył w podróż, by poznać rozkosze śmiertelnych, to właśnie Mort, z pomocą niezbyt kompetentnego maga imieniem Cutwell oraz adoptowanej i pełnej entuzjazmu córki Śmierci, musi naprawić przyszły tor historii - zanim Dysk się przekręci...

Recenzja:

Śmierć jest mężczyzną? Oczywiście. Na jedynej Płaskiej Ziemi we wszystkich wszechświatach to właśnie mężczyzna przychodzi po dusze zmarłych i do tego teraz, po raz pierwszy w swojej karierze chce wziąć sobie krótki urlop. Na swojego zastępce wybiera sobie Morta, chłopaka które ma dwie lewe ręce. I tu zaczynają się problemy.
Tak wiem, miałam czytać cyklami, a powyższa pozycja do cyklu o wiedźmach (który rozpoczęłam) na pewno do niego nie należy. Jedak kiedy zobaczyłam książkę, o której słyszałam tyle dobrych opinii nie mogłam się po prostu oprzeć żeby jej nie wziąć.
Uwielbiam Świat stworzony przez Pratchetta. Niby tak odmienny od naszego a jednak tak bardzo podobny. Do tego sposób w jaki autor pisze, specyficzne poczucie humoru, bardzo charakterystyczne postaci i wciągająca fabuła i dla mnie nie ma lepszej lektury na ponure, jesienne wieczory. Do tego ogromy kubek herbaty i jest wprost idealnie.
I znów poruszę problem okładki. Charakterystyczna dla całej serii, trochę lepsza niż Równoumagicznienie ale wciąż mi się nie podoba.
Cała fabuła bardzo mnie wciągnęła. Nie było żadnego nudnego momentu, a sama historia była oryginalna i nieszablonowa. Nie ciągnęła się też nieskończenie długo, ale cała akcja rozegrała się w ciągu kilku dni.
Bardzo odpowiada mi jak autor podchodzi w groteskowy sposób do niektórych codziennych sytuacji, sposób w jaki kreuje postaci, a wypowiedzi niektórych z nich same wpychają uśmiech na usta. Na przykład:

"JAK SIĘ NAZYWA TO UCZUCIE W GŁOWIE, UCZUCIE TĘSKNEGO ŻALU, ŻE RZECZY SĄ TAKIE, JAKIE NAJWYRAŹNIEJ SĄ?
-Chyba smutek, panie. A teraz...
JESTEM ZASMUTKOWANY."


Najbardziej chyba spodobała mi się postać Śmierci. Niby jest od zawsze, a tak naprawdę mało wie o świecie i o tym co robi się w świecie żywych. Do tego Jego wypowiedzi zapisane drukowanymi literami. Tak ta postać musi się wyróżniać.
Tak jak ostatnim razem przy książce o Świecie Dysku, chcę bardzo serdecznie ją polecić. I nie tylko ją bo pozostałe cykle też wydają się być bardzo ciekawe i mają na prawdę dużo pozytywnych opinii.

Z gorącymi pozdrowieniami,
Klaudia.

wtorek, 3 września 2013

Terry Pratchett - "Równoumagicznienie"

Autor: Terry Pratchett
Tytuł: Równoumagicznienie
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2006
Ilość stron: 200
Ocena: 9/10

Opis:

Jest to opowieść o tym, czym jest magia i dokąd zmierza, a co ważniejsze, skąd pochodzi i po co.  Poniższa historia nie pretenduje jednak do odpowiedzi na wszystkie pytania. Może jednak pomóc w wyjaśnieniu, dlaczego Gandalf nigdy się nie ożenił i dlaczego Merlin był mężczyzną. Ponieważ jest to również opowieść o seksie, choć raczej nie w sensie atletyczno-gimnastycznym, czy też w sensie "policz wszystkie nogi i podziel przez dwa". Chyba że postacie całkowicie wyrwą się spod kontroli autora. Co jest możliwe.

Recenzja:

Już od jakiegoś czasu chciałam zacząć swoją przygodę ze "Światem Dysku", ale pewnie jak większość osób na moim miejscu, miałam problem z tym, po którą książkę sięgnąć najpierw. Opcje są trzy. Albo czytamy chronologicznie, zgodnie z kolejnością wydania, albo czytamy cyklami lub po prostu sięgamy po pierwszą lepsza książkę która wpadnie nam w ręce. Ja zdecydowałam się na opcję nr 2. Po przeczytaniu kilku opinii, stwierdziłam że na początek cykl o czarownicach będzie świetny.

Nie jestem jakąś zagorzałą feministką, ale lubię jak kobieta jest postrzegana na równi z mężczyzną. Ta książka poniekąd o tym jest. A może przede wszystkim o tym? Nawet tytuł, "równoumagicznienie", brzmi podobnie do tego, do czego kobiety dążyły od wielu lat- do równouprawnienia.
Jedyne co mogę zarzucić tej książce, to okładka. Wiem że jest charakterystyczna dla całej serii ale mnie się ona po prostu nie podoba. Ale i w tym przypadku reguła, "nie oceniaj książki po okładce", sprawdza się w stu procentach.

Historia opisana w tej książce jest świetna.

Kobieta magiem? Przecież to wbrew tradycji. Ósma córka, ósmego syna (która miała być chłopcem), nie rozumie podziału panującego w świecie - nie ma kobiet które są magami, tak samo jak mężczyzna nie może zostać czarownicą. Mała Esk, wyznaczyła sobie cel, że wbrew temu co wszyscy jej mówią dostanie się na Niewidoczny Uniwersytet i zostanie magiem.

Z przyjemnością przeczytałam tę książkę, w której wszystko ma sens, i nie było ani jednej strony która by mnie zanudziła.

Do tego dochodzi fantastyczny styl autora, specyficzne poczucie humoru i język zrozumiały dla każdego. Jest to jedna z tych książek, przy których nie można się nie śmiać czytając.

Wszyscy bohaterowie mają swój indywidualny, oryginalny charakter. Historia jest nieszablonowa, a mieszanka tak charyzmatycznych postaci daje idealny efekt końcowy.

Po tę książkę, powinny sięgnąć osoby które szukają czegoś lekkiego co może poprawić humor w ten nadchodzący jesienny czas i przy czym można się pośmiać. Równie dobrze może ją przeczytać dziecko jak i osoba starsza, każdy znajdzie coś dla siebie.

Ja na pewno sięgnę po kolejne książki cyklu o wiedźmach, ale także i po inne przedstawiające Świat Dysku.

Z gorącymi pozdrowieniami
Klaudia.