Pokazywanie postów oznaczonych etykietą królobójstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą królobójstwo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Terry Pratchett - "Trzy wiedźmy"

Autor: Terry Pratchett
Tytuł: Trzy wiedźmy
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 8 kwietnia 1998
Liczba stron: 272
Ocena: 9/10

Opis:

Król Verence, władca Lancre, został zamordowany i snuje się teraz jako duch po zamku. Czarownice  ocaliły maleńkiego synka Verence'a i oddały go na wychowanie aktorom z wędrownej trupy. W Lancre objął władzę okrutny książę Felmet z jeszcze okrutniejszą małżonką. Poddani nie lubią nowego władcy. Duch Verencae'a nieźle musi się nakombinować, aby zawrzeć sojusz z wiedźmami. Wspólnie doprowadzą do powrotu prawowitej dynastii na tron.

 Recenzja:

   W końcu jest! Moje Dyskowe must have nareszcie trafiło w moje ręce. Przyznam szczerze, że od bardzo dawna chciałam przeczytać tę właśnie część Świata Dysku, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze do niej. Dowiedziałam się także, że niektóre fragmenty można znaleźć w podręcznika do Języka Polskiego, a to jeszcze bardziej spotęgowało moją ciekawość. Słyszałam także same pochlebne opinie na temat tej pozycji.
Kilka recenzji książek ze Świata dysku już na tym blogu opublikowałam i doskonale wiem, że było one do siebie podobne. Trzy wiedźmy to chyba najlepsza książka tego autora którą do tej pory przeczytałam. Poświęciłam jej zaledwie jeden wieczór, tak bardzo mnie wciągnęło.
Tym razem spotykamy się z trzema wiedźmami, z których każda jest inna ale razem tworzą coś wyjątkowego, taką mieszankę wybuchową. Każda z Pań ma swój charakter i swoje dziwactwa, co tworzy z nich wyjątkowe i niepowtarzalne postaci. 
Kocham ten specyficzny humor Pratchetta, na praktycznie każdy temat. 

"Rzeczy które udają rzeczy, często wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy. To powszechnie znany fakt."

To chyba jeden z moich ulubionych cytatów w tej książce.
Czytam sobie czytam i myślę, skądś taki fragment znam i tu od razu światełko: Makbet! Tak to jest taka mini parodia, przynajmniej ja tak uważam, bo autor bardziej skupia się na wiedźmach niż na osobach rządzących.
Dalej też, występowały odniesienia do baśni, które każdy z nas zapewne słyszał jako dziecko. 
Jeśli chodzi o całą fabułę i wydarzenia opisane, to jak wszystko u Tego autora, są wyjątkowe i nieszablonowe. Strasznie podobają mi się przypisy i to w jaki sposób zostały wytłumaczone jakieś pojęcia.
Nie podoba mi się jedna rzecz, mianowicie opis na końcu okładki. Wszystko ładnie pięknie gdyby nie jedno słowo w ostatnim zdaniu "doprowadzą". Niby jedno słowo, a wszystko zdradza. Osoby które nie lubią znać zakończenia, przed przewróceniem ostatniej strony mogą być zawiedzione. Tu już praktycznie wszystko jest wyjaśnione. Ja jednak mimo, że znam zakończenie lubię czytać i dowiadywać się co i jak do tego zakończenia doprowadziło.
No i na koniec okładka, jak zwykle odrażająca ale jednocześnie idealnie pasująca do całości.
Na pewno jeszcze nie jedna książka ze Świata Dysku się tu pojawi, a ja standardowo strasznie zachęcam was do lektury.

Z gorącymi pozdrowieniami,
Klaudia.

wtorek, 7 stycznia 2014

Stephen King - "Oczy Smoka"

Autor: Stephen King
Tytuł: "Oczy Smoka"
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 399
Ocena: 9/10
  

Opis:
Kiedy w królestwie Delain ginie dobry król Roland, o otrucie władcy zostaje oskarżony jego syn Peter, następca tronu. W rzeczywistości winny zbrodni jest królewski czarnoksiężnik Flagg, jeden z największych żyjących magów. Człowiek, który tysiąc lat swego życia spędził na studiowaniu Wielkiej Księgi Zaklęć. Flagg zrobi wszystko, by władzę objął młodszy syn Rolanda Thomas. Peter zostaje aresztowany, osądzony i skazany na uwięzienie przez resztę życia w celi na szczycie Iglicy. Flagg obejmuje stanowisko doradcy nowego króla - Thomasa. Szepcząc młodzieńcowi na ucho, spiskując i knując, zły czarodziej przejmuje stopniowo władzę nad całym państwem. Z lubością oddaje się swoim ukochanym rozrywkom: prowokuje konflikty, przygląda się rozlewowi krwi... Do czasu, gdy prawowity następca tronu ucieka z wieży, by stawić mu czoła. Tylko Peter może ocalić Delain od horroru, jaki szykuje sadystyczny mag. Jeśli mu się nie uda, drugiej szansy nie będzie...

Recenzja:
Stephen King jest zdecydowanie jednym z moich ulubionych pisarzy. Dotychczas znałam go głównie od strony literatury grozy i choć w jego horrorach często pojawiają się wątki paranormalne, to ciężko było mi wyobrazić sobie ów pisarza jako twórcę fantasy, a co więcej - bajarza! 
W „Oczach Smoka” król horroru przenosi nas do baśniowego królestwa Delain, nad którym rządy sprawuje niezbyt mądry, ale za to dobroduszny król Roland. Niestety, jak to bywa z władcami, którym brakuje inteligencji, większość decyzji dotyczących królestwa podejmuje za niego doradca, czarnoksiężnik Flagg, któremu niezaprzeczalnie nie brakuje drygu do intryg i siania zła. Flagg przyczynia się między innymi do śmierci ukochanej żony Rolanda, Sashy, a także królobójstwa, za które winą obarcza starszego syna Rolanda, Petera. Niewinny chłopak zostaje skazany na dożywocie na szczycie iglicy. W ten sposób czarnoksiężnik pozbywa się jedynej przeszkody na swojej drodze do władzy. Wykorzystując zaufanie młodszego syna, Thomasa, Flagg wprowadza krwawe rządy, które powstrzymać może jedynie prawowity spadkobierca tronu. Czy Peterowi uda się przechytrzyć  królewskiego czarnoksiężnika?
King bez wątpienia jest królem tworzenia klimatu, a w „Oczach Smoka” pokazał tego najwyższy poziom. Wciela się tutaj bowiem w rolę gawędziarza, który opowiada nam o wydarzeniach w Delain. Było to dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem, gdyż owy zabieg przywołał mi na myśl wspomnienia z dzieciństwa, w których to kochana mama opowiada mi baśnie na dobranoc.  
Nie wspominając o tym, że wiele wtrąceń narratora jest doprawdy kluczowych i nadaje całości bajkowego posmaku, który wręcz wielbię w wszelakiej literaturze. Miało to jednak i swoją wadę – chwilami odnosiłam wrażenie, jakoby autor starał się nam odrobinkę narzucić swoją opinię o danych bohaterach. I właściwie to jedyna wada „Oczu Smoka”, bo choć bohaterowie nie są pierwszej klasy, to wśród nich panuje niezaprzeczalna różnorodność i barwność charakterów. 
Król Roland na swój sposób przywoływał mi na myśl podstarzałego, krzywonogiego wikinga, bo jego zachowanie było iście skandynawskie, Peter – ponad przeciętnie inteligentnego księcia na białym rumaku, bez którego nie ma szans na szczęśliwe zakończenie, natomiast Thomas – akurat do tej postaci mam najbardziej mieszane uczucia i ciężko mi o nim cokolwiek powiedzieć, nie zdradzając ważnych elementów fabuły. Za to Flagg bez wątpienia jest najciekawszą postacią w całym kanionie twórczości Kinga, gdyż spotkałam się z nim już w innych powieściach króla horroru – m.in. w „Bastionie” i cyklu „Mroczna Wieża” – i zawsze budził we mnie wstręt, strach i odrazę. Tak było też w tym przypadku. Oczywiście, w „Oczach Smoka” występuje znacznie więcej postaci, choćby urocza Naomi, czy wyjątkowa suczka Frisky, ale najlepiej będzie, gdy poznacie je „osobiście”. 
Wracając do tytułowych Oczu Smoka - mają one bardzo istotny wpływ na całość powieści, a przede wszystkim na postać Thomasa.  King wspaniale dzięki nim rozwinął akcje, a także nasunął mi na myśl drobną refleksję na temat osób, które na pozór „znamy”, a konkretniej masek jakie na co dzień przywdziewamy. Tylko w samotności tak naprawdę jesteśmy w pełni sobą, bo nie ogranicza nas nic – ani etykieta, ani strach przed osądzaniem przez inne osoby. 
"Ludzie rzadko wyglądają korzystnie, gdy są sami. Zazwyczaj w takich chwilach odkładają na bok maski grzeczności, dobrego wychowania i kultury. A co się znajduje pod spodem? Jakiś porośnięty brodawkami potwór? Coś tak obrzydliwego, że ludzie z krzykiem uciekaliby na jego widok? Może czasami, ale zwykle nie jest to nic tak strasznego. Zazwyczaj ludzie po prostu śmialiby się, zobaczywszy nas bez masek – śmiali, krzywili z obrzydzenia albo jedno i drugie."
Na koniec, krótko podsumowując, King po raz kolejny pokazał, że potrafi pisać, a „Oczy Smoka” są tego niepodważalnym dowodem. W powieści tej nie brakuje zwrotów akcji, autor niemalże na każdej stronie zaskakuje czytelnika, a emocje jakie towarzyszą lekturze są niedopisania!
„Oczy Smoka” polecam fanom literatury króla grozy, a także miłośnikom fantastyki, baśni i wszelkich intryg, przez które niejeden włos jeży się na głowie. :)