Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo M. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo M. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 sierpnia 2014

Nadine Gordimer - "Znaleziony"

Autor:
Tytuł: Znaleziony
Wydawnictwo: Wydawnictwo M
Data wydania: 2014
Ilość stron: 312
Ocena: 7/10

Opis:

Akcja powieści dzieje się w towarzyskich kręgach południowoafrykańskiego miasta i arabskiej wiosce na pustyni. ZNALEZIONY to historia o obrzędach przejścia, jakimi są doświadczenia emigracji, które miłość pokona tylko wtedy, gdy będzie istnieć nawet po odrzuceniu wszystkiego, co uznajemy w życiu za pewnik.

Recenzja:

To druga książka tej autorki, którą miałam możliwość przeczytać. "Znaleziony", jak i "Ludzie Julya" traktują o podobnej tematyce. Emigracja, życie w nędzy, gdzie czysta woda jest na wagę złota. Powieść, którą dzisiaj recenzuję przypadła mi do gustu o wiele bardziej niż "Ludzie...".

Akcja rozgrywa się początkowo w południowoafrykańskim mieście. Bohaterami są dwie postacie kontrastowe, które spotykają się przypadkiem i ich losy splatają się na długo. Julie Summers to córka ekscentrycznego i wpływowego człowieka. która jest przyzwyczajona do luksusu, tego, że wszystko, czego zapragnie jest w zasięgu ręki. Julie kocha również przygody. Z kolei Abdu alias Ibrahim to imigrant, który przebywa w kraju nielegalnie, o którym nie wiemy zupełnie nic. Nie okazuje uczuć, nie jest wybuchowy ani spokojny, miły ani arogancki, jest po prostu nijaki. Coś sprawia, że tych dwoje się w sobie zakochuje. Dzieli ich wszystko, a łączy tylko miłość. 

Pani Gordimer nie napisałaby jednak typowego romansidła, w którym wszystko układa się "cacy", więc naszych bohaterów czeka próba. Abdu ma zostać deportowany. Julie próbuje wszystkiego, jednak tego jednego dostać nie może. Pozwolenia na pobyt w kraju dla ukochanego. Postanawia więc pojechać z nim do rodzinnego domu gdzieś na Bliskim Wschodzie. Dziewczyna, która miała na własność pokojówkę, sama staje się teraz prawie służącą, zważywszy na jej położenie. Wszystko wskazywałoby na to, że nie wytrzyma, jednak ona odnajduje się w sytuacji. Co innego Abdu.

Autorka przedstawia historię, która sama w sobie nie ma morału. To wszystko, cały świat przedstawiony, wydarzenia, fabuła są nieistotne. Zupełnie inaczej jest z emocjami bohaterów. To tutaj skupia się cała akcja. To, do czego człowiek jest zdolny, kiedy zmusza go do tego sytuacja, wydaje się nieprawdopodobne. Julie i Abdu nie może rozdzielić przestrzeń, bo ją zburzyli, ale mogą skrywane myśli. Każdy z nich inaczej rozpatruje swoje obecne położenie, a niewypowiedziane słowa stwarzają mur. 

Powieść jest niezwykła nie tylko ze względu na nietuzinkowe tło książki, czyli opis życia w kraju afrykańskim, a potem muzułmańskim, ale też, a może zwłaszcza na głębokość relacji Julie i Abdu. Nie można było przewidzieć, co się stanie, czy są na siebie wściekli, czy nie. Ta tajemnica intrygowała. Miłość dwojga ludzi przedstawiona jest w książce zupełnie inaczej niż zazwyczaj o niej czytamy. 

Esencja "Znalezionego" jest gorzka, ale i momentami słodka. Słowo "płytki" do tej pozycji na pewno nie pasuje. 

 Wasza Ariada :)

Za książkę dziękuję Wydawnictwu M :)


niedziela, 29 czerwca 2014

Jan Polkowski - "Głosy"

 
Autor: Jan Polkowski
Tytuł: Głosy
 Wydawnictwo: M
Data wydania: 2012
Ilość stron: 31
Ocena: 9/10

Opis:

"trudno wyliczyć wszystkie cudowne wcielenia" 

 Recenzja:

Przede mną nie lada wyzwanie. Książka, którą Wam prezentuję jest właściwie tomikiem wierszy. Nie byle jakich, na co wskazuje wysoka ocena.

Jan Polkowski prezentuje nam historie ofiar Czarnego Czwartku, czyli tragicznych wydarzeń z grudnia 1970 roku. Jeśli ktoś nie miał okazji obejrzeć filmu "Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł", to na pewno słyszał o tym wydarzeniu na historii. Strajki robotników, które rozpoczęły się tuż prze świętami Bożego Narodzenia, objęły całe Trójmiasto.
Najtragiczniejszym epizodem wydarzeń z 1970 roku był właśnie Czarny Czwartek. Właśnie wtedy zginęło szesnaście osób, które miały na tyle odwagi, aby przeciwstawić się komunizmowi. 

Jan Polkowski poświęcił swoje wiersze właśnie ofiarom Czarnego Czwartku. Pisał do konkretnych osób, a jednocześnie kierował swoje słowa do wszystkich ofiar przemocy na świecie. Jego wiersze są uniwersalne, wcale nie ograniczając się do opowieści o wydarzeniach grudniowych 1970. 

Nie znajdziecie tutaj krwi, żadnych nieprzyjemnych szczegółów. Smutek jest przedstawiony w wyrafinowany sposób. Autor heroizuje swoich bohaterów, a jednocześnie pokazuje ich ludzką twarz.

Nie ogranicza się do opisu śmiertelnych ofiar tragicznych wydarzeń, ale pokazuje też inny wymiar ofiary. Nazywa tak matkę, która straciła właśnie syna, a sama przeżyła. Życie ze świadomością, że pochowało się własne dziecko jest dla niej największym poświęceniem.

 "Śmierci się nie boję, jeśli należy do mnie."
 
Nigdy nie umiałam pisać wierszy, ponieważ to prawdziwa sztuka zawrzeć tysiąc różnych emocji w zaledwie kilkunastu słowach. Tak jest z tą książeczką. W rzeczywistych dwudziestu stronach, które zostały zapisane przez autora, skumulowało się milion przeżyć. 
Wasza Ariada :)


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu M


czwartek, 8 maja 2014

Marcin Wolski - "I stała się ciemność"

Autor: Marcin Wolski
Tytuł: I stała się ciemność
Wydawnictwo: Wydawnictwo M
Data wydania: 2013
Ilość stron: 276
Ocena: 8/10

Opis:

Pełne humoru, niepublikowane dotychczas, opowiadania Marcina Wolskiego!

Proponowana publikacja to zbór opowiadań autorstwa Marcina Wolskiego. Utwory, niepublikowane dotychczas, powstały w oparciu o najbardziej popularne słuchowiska legendarnej już dziś audycji radiowej 60 minut na godzinę.


Recenzja:

Książka Marcina Wolskiego składa się z trzech części, opowiem Wam o każdej z osobna, ponieważ są to kompletnie różne historie.

Tytułowe opowiadanie "I stała się ciemność" jest dość obszerne, ale jakże wiele akcji zawarte jest w tych 100 stronach! Sięgając po książkę, nie miałam pojęcia, że to opowiadanie to z gatunku fantastyka! Ba, nawet bardzo dobra, a zarazem tak przerysowana, że aż śmieszna. Historia zaczyna się w momencie, kiedy pewnien dziennikarz zostaje oddelegowany do małej mieściny Czartowej, "o której świat zapomniał". Ma zrobić wywiad z osobami, które zostały uznzne za zaginione, oczywiście sam zainteresowany o tym nie wie. W mieścinie tych troje śmiałków nie cieszy się dobrą sławą. (CHYBA BĘDZIE SPOJER?) Uważa się, że zostali porwani przez dziabły. diabły okaża się całkiem przyjemnymi stworzonkami jak na mój gust, a także o chwytliwe nazwie. Jako że żyją pod ziemią, tako też nazywają się ... Ziemniakami! Wiem, wiem, śmieszne. (KONIEC SPOJLERA!) Cała histori rozkręca się szybko i systematycznie. Powiem wam, że perypetie bohaterów naprawdę przypadły mi do gustu. Było napięcie, była zabawa i przede wszystkim groteska!

Druga część zbioru nie wywołała u mnie aż takiego zachwytu. Niemniej jednak dalej mamy humor, tak charakterystyczny dla pana Wolskiego. Mimo wszystko myślę, że nie zrozumiałam do końca, o co chodziło w "Dzienniku znalezionym w taczce".

Teraz następuje kilkanaście opowiadań z serii "60 minut na godzinę", z których każde ma swoją unikalną wartość i przekaz. Byłoby niedorzecznością, gdybym je wszystkie analizowała, ale powiem Wam, że te opowiadania naprawdę są rewelacyjne. Niby całkowicie oderwane od rzeczywistości i nieprawdopodobne, ale przez to pokazują w jaśniejszym świetle ludzkie wady. Są to takie bajki dla dorosłych, które pozwalają przyjrzeć się baczniej sobie z jednoczesnym przeczuciem, że czyta się ciekawą historię. Powiedzmy sobie szczerze, niektóre z nich są kontrowersyjne, na przykład wytykacjąc bezrefleksyjność czy  władcze  zapędy, ale przecież w życiu nie chodzi o to, aby głaskać się po głowach. Myślę, że takie ośmieszenie przywar sprawia, że są one mniej gorzkie do przełknięcia.

Jeśli przyjrzymy się bliżej latom, w których powstawały owe utowry, możemy zauważyć, że Marcin Wolski pisze o rzeczywistości PRl-u! Warto, naprawdę warto się zapoznać z tą książką. Przykład tw,órczości, która jest wartościowa, ale też daje przyjemność.

Wasza Ariada :)

Za książkę dziękuję Wydawnictwu M :)


wtorek, 22 kwietnia 2014

Marilynne Robinson - "Dom nad jeziorem smutku"

Autor: Marilynne Robinson
Tytuł: Dom nad jeziorem smutku
Wydawnictwo: Wydawnictwo M
Data wydania: 2014
Ilość stron: 212
Ocena: 8/10

Opis:

Historia Ruth i jej młodszej siostry Lucille stanowi fabułę powieści. Ich wychowanie przebiega w sposób przypadkowy: najpierw trafiają pod opiekę troszczącej się o nie babci, następnie dwóch komicznie nieudolnych sióstr dziadka i wreszcie Sylvie, ekscentrycznej, nieprzystosowanej społecznie ciotki.
Ruth i Lucille mieszkają w domu rodzinnym w Fingerbone, prowincjonalnym mieście leżącym nad jeziorem,
w którym – w wyniku spektakularnej katastrofy kolejowej – zginął dziadek bohaterek. Kolejną ofiarą, którą pochłonęło jezioro jest matka dziewczynek. Zjechawszy samochodem z urwiska, ginie także w otchłani wody.
Miasto, będące tłem akcji jest miejscem zarówno magicznym, jak i typowym: „zna swoje miejsce w szeregu za sprawą dominującego okolicznego krajobrazu, nieprzewidywalnej pogody i świadomości, że cała historia ludzkości rozegrała się gdzie indziej”.

Recenzja:

Nie samą sensacją człowiek żyje. Tak podsumowałabym moje spotkanie z tą książką. Czasem zakorzenia się we mnie potrzeba przeczytania jakiejś powieści, która byłaby dobrą literaturą obyczajową, przy której mogłabym po prostu trochę pomyśleć o sobie, o życiu, generalnie o wszystkim. "Dom nad jeziorem smutku" jest taką powieścią.

Sama historia dwójki dziewczynek, którą przedstawia nam autorka, nie jest jakoś szczególnie dramatyczna, czy skłaniająca do refleksji. Jak dla mnie, było to jedynie tło dla głębszych stwierdzeń, które przemyciła w tekście pani Robinson.

"Życie postrzegała jako drogę, którą mamy do przebycia, dość łatwą, o ustalonej długości, przez rozległą krainę, ze znanym od samego początku punktem docelowym - widocznym z daleka niepokaźnym domem."

Bohaterzy książki są skrajnie różni, jednak wszyscy boją się samotności. Ich życie jest jedną wielką ucieczką od niej, a mimo wszystko, nie każdemu z nich udaje się jej uniknąć. Trudy dorastania bez matki także zajmują tutaj kluczowe miejsce.

"Miłość jest jedną wielką tęsknotą, której nie może złagodzić posiadanie jakiegokolwiek przedmiotu."

Zaskoczę Was pewnie stwierdzeniem, że "Dom nad jeziorem smutku" nie jest typową łzawą obyczajówką, ale właśnie w tym tkwi fenomen książki. Autorka przedstawia nam zupełnie niewesołe fakty z życia bohaterów, ale nie wpędza nas w depresję. Pokazuje w swoim tekście, że życie ma sens, nie ważne jak straszne rzeczy by nas spotykały. Smutek jest częścią naszego istnienia. Ponadto powieść naprawdę wciąga. Książkę czyta się błyskawicznie, ale można też delektować się każdym słowem, ponieważ zdania są zbudowane w sposób mistrzowski. Całkowicie zgadzam się z wypowiedzią Carolyn Banks, która stwierdziła, że książka ta "jest dowodem na to, że nadal powstają piękne powieści".

"Motorem czasu jest nieulotna żałoba."

Mimo że okładka mi osobiście przywodzi na myśl papierową wersję serialu o perypetiach niezbyt rozgarniętych bohaterów, to jednak treść jest godna uwagi. Serdecznie polecam "Dom nad jeziorem smutku" wszystkim tym, którzy są na życiowym zakręcie i szukają sensu, a także ludziom, którzy po prostu chcą poczytać coś mądrego. 

Wasza Ariada :)

Za książkę dziękuję Wydawnictwu M :)

piątek, 28 lutego 2014

Paweł Lisicki - "Tajemnica Marii Magdaleny"

Autor: Paweł Lisicki
Tytuł: Tajemnica Marii Magdaleny
Wydawnictwo: Wydawnictwo M
Data wydania: 2013
Ilość stron: 216
Ocena: 5/10

Opis:

Autor książki Kto zabił Jezusa ukazuje w najnowszej publikacji tych, którzy pod sztandarami feminizmu i źle pojmowanej nowoczesności, zniekształcają prawdę o Marii Magdalenie.

W porywającym, rzetelnie udokumentowanym eseju autor staje w obronie treści Nowego Testamentu.

Recenzja:

Zacznę od tego, że na początku nie byłam przekonana co do tej książki. Przecież o Marii Magdalenie powiedziano już wszystko, co było do powiedzenia, mimo że był to dość długo temat tabu. Ostatecznie jednak postanowiłam dać szasnę tej książce, myślałam, że rzuci nowe światło na tę postać biblijną.

Kim jest Maria Magdalena chyba wie już każdy, nawet ci, którzy w ogóle nie interesują się religią, a nawet ateiści. Okazuje się bowiem, że wielu osób, które są niewierzące wie więcej na temat Biblii niż faktyczni wyznawcy Boga. Ale odbiegam zanadto od tematu, którym jest oczywiście książka Pawła Lisickiego. 

Ocena, jak możecie zobaczyć nie jest powalającą, ponieważ sama "Tajemnica..." mnie nie zachwyciła. Poprzedniej książki Lisickiego, czyli "Kto zabił Jezusa?" nie czytałam, ale chyba nie sięgnę po nią z zapałem. Mimo wszystko ta książka nie jest "gniotem", na szczęście.

Historia przedstawiona przez autora podejmuje na nowo temat słynnej teorii spiskowej, dotyczącej domniemywanego związku Jezusa i Marii Magdaleny. Jest to po prostu atak na wiarę, atak na samego Jezusa, więc teoria jest kontrowersyjna. Mimo tego we współczesnym świecie to, co dziwne i budzące protesty bardziej konserwatywnych osób, często spotyka się z zainteresowaniem ze strony młodych, niepokornych, Z tego względu autor, który sam przedstawia tematy tabu, może liczyć na sprzedaż książek.
Ponadto jeżyk tej pozycji jest naprawdę prosty i klarowny. Autor stawia kawę na ławę, jak to mówią niektórzy, potrafi mówić z sensem tak, że dla wielbicieli i zagorzałych biblistów te dwieście stron z hakiem wyda się kpiną i pewnie chcieliby czytać dalej wynurzenia Lisickiego.

Przyznam się, że nie rozczarowałam się aż tak bardzo na książce, ale też nie było to jakieś wielkie "łał". Autor przedstawia teorie, które nie były mi znane i nie wiem, czy sama mam się uważać za taką ignorantkę i osobę niedoinformowaną, czy może to jakieś innowacyjne rzeczy, o których mało kto ma pojęcie. Mam nadzieję, że jednak to drugie, ale nie załamię się też jeśli okaże się inaczej. Autor dosyć ciekawie przedstawił te tematy, jednak znam całe zastępy osób, które zrobiłyby to lepiej. 

Wadą były ciągle przewijające się w treści cytaty z Biblii. Oczywiście, jest uzasadnione użycie kilkunastu odniesień, ale muszą one coś wnosić do całości, a większość tego, co pisał autor po prostu sprawiało wrażenie, że są one wciśnięte niejako na siłę. Przynajmniej ja tak to odbierałam. Książka byłaby o wiele lepsza, gdyby ograniczyć ten przesyt. Osoby nieorientujące się zbytnio w temacie i takie, które sięgnęły po tę książkę bez przygotowania, mogłyby być zmęczone czytaniem. 

Nie mniej jednak mogę polecić "Tajemnicę Marii Magdaleny" fanom takich publikacji. Mimo wad, książka nie jest zła i można doszukać się w niej również pozytywnych aspektów.

Wasza Ariada :)

Za książkę dziękuję Wydawnictwu M :)


piątek, 21 lutego 2014

Barciś Artur, Graff Marzanna - "Rozmowy bez retuszu"

Autor: Barciś Artur, Graff Marzanna
Tytuł: Rozmowy bez retuszu
Wydawnictwo: M Wydawnictwo
Data wydania: 2011
Ilość stron: 222
Ocena: 10/10

Opis:

Rozmowy bez retuszu to niekonwencjonalny wywiad z jednym z najbardziej znanych polskich aktorów filmowych i teatralnych Arturem Barcisiem. Książka jest wzruszającą wędrówką poprzez koleje życia aktora; zawiera wiele anegdot, ukazuje kulisy pracy teatralnej i filmowej , mówi o spotkaniach z wielkimi twórcami polskiego kina i teatru.
Pełna ciepła książka niesie podstawowe przesłania – marzenia się spełniają, jeśli są połączone z talentem, pracą i wytrwałością.

Recenzja:

"Rozmowy bez retuszu" to wywiad z Arturem Barcisiem. Kłamstwo. Ta książka to nie tylko jakaś tam rozmowa, ale przede wszystkim historia. Czytelnik czuje się nie tylko odbiorcą wydarzeń, ale przede wszystkim ma wrażenie, że sam uczestniczy w tworzeniu ich, jest świadkiem. Ja się tak czułam i to było niesamowite przeżycie.

Czy zdarza Wam się pomyśleć o drodze do sławy? Czy patrzycie na aktora przez pryzmat tego, co musiał pewnie poświęcić dla tego, kim teraz jest? Czy może sądzicie, że "on miał po prostu szczęście". Powiem Wam jak to było z Arturem Barcisiem. U niego nie było żadnego zrządzenia losu, oczywiście zdarzały się trafy, które miały znaczny wpływ na jego historię, ale przede wszystkim sukces okupił ciężką pracą i szlifowaniem talentu, który na każdym kroku musiał pokazać, aby załagodzić niedogodności fizyczne.

Artur jest naprawdę sympatyczną postacią, co widać w jego wypowiedziach, ale nie tylko. Większość ludzi szufladkuje tego wspaniałego aktora do pozycji budzącego śmiech mężczyzny. Fakt że umie rozśmieszać, nie oznacza, że nie potrafi grać ról dramatycznych.

Podczas lektury książki uznałam również Artura za postać naprawdę doświadczoną w życiu. Wskazują na to między innymi wydarzenia jego młodości, kiedy brał chcąc, nie chcąc udział w wydarzeniach, które kształtowały losy Polski. Kiedy ogłoszono stan wojenny, wziął udział w bojkotach, nie schował się między fałdami kurtyny, mimo że sam przyznaje, że nie był stworzony do wojska, bał się walki otwartej.
Kolejną cechą aktora jest jego pracowitość i mądrość. Ostatni rozdział książki znakomicie potwierdza niebanalne zdolności artystyczne mężczyzny, nie ograniczające się tylko do grania. Bajka "trzecia nuta i część całości" jest wyjątkowa, wywołuje refleksje i... wzrusza, naprawdę wzrusza.

Ponadto książka jest napisana bardzo przystępnym językiem, wypełniona zdjęciami, co naprawdę ułatwia jej odbiór. Nie mam powodów, aby obniżać ocenę, więc z czystym sumieniem stawiam najwyższą notę. Zachęcam do zapoznania się z wywiadem, ponieważ jest doskonałym przykładem na to, że marzenia się spełniają.

"Ten człowiek, który siedział na widowni, powiedział do dwóch moich koleżanek coś, czego ja do tej pory nie jestem w stanie zrozumieć. On powiedział: <<Ten chłopak będzie słynnym aktorem.>> Dokładnie tak."

Wasza Ariada :)

Za książkę dziękuję Wydawnictwu M :)


piątek, 17 stycznia 2014

Michael H. Brown - "Po drugiej stronie"

Autor: Michael H. Brown
Tytuł: Po drugiej stronie
Wydawnictwo: Wydawnictwo M
Data wydania: 2013
Ilość stron: 256
Ocena: 7/10

Opis:

PO DRUGIEJ STRONIE jest publikacją wyjątkową. Jest tyle powodów dla których warto przeczytać tę książkę! Jednym z nich jest to, iż stanowi próbę odpowiedzi na jedno z najbardziej nurtujących człowieka PYTAŃ: co dzieje się z nami po śmierci?

To co stanowi o wartości tej książki to jej pozytywne przesłanie.
Jest zapisem świadectw osób, które doświadczyły „przejścia na drugą stronę”.
Ich autentyczny przekaz może odmienić nasze życie i uczynić go lepszym, a przede wszystkim możemy lepiej zrozumieć wszechogarniającą miłość Boga.
W obliczu spraw ostatecznych: śmierci i życia wiecznego, nieba, piekła, czyśćca zupełnie inaczej spojrzymy na nasze życie i postępowanie.

Recenzja:

"Po drugiej stronie" jest książką, która może wydawać się łatwa w odbiorze z uwagi na poruszone treści. Powieść, jak głosi opis z tyłu egzemplarza, jest odpowiedzią na nasze odwieczne pytania, co dzieje się z nami, gdy duch opuści ciało. Temat ten dotyczy każdego człowieka, ponieważ śmierć tylko czeka na moment, aby móc zamieszać w naszym życiu. Długo nie mieliśmy tak naprawdę żadnej wiedzy o zaświatach, ponieważ fakt jest faktem, gdy ktoś tam wyruszał, już nie wracał.

Znalazły się jednak pewne przypadki, które wbrew wszystkiemu wróciły...

Stan ten nazywamy tzw. śmiercią kliniczną. Dana osoba nie daje znaku życia przez jakiś czas, naprawdę "umiera", ale potem następuje cudowne przebudzenie, a człowiek opowiada historię jak to niby miał być gościem w Niebie. Niby? No właśnie z tym jest problem. Nikt nigdy nie wie co tak naprawdę dana osoba czuła, gdzie przebywała w trakcie jej "śmierci", oprócz samego niedoszłego nieboszczyka. Dlatego trudno uwierzyć w takie rzeczy.

Książka Browna ma nam przybliżyć kilka z przypadków śmierci klinicznych. Autor zabiera nas w podróż po zaświatach, które odwiedzili różni ludzie.

Rzeczywiście do tej pory wszystko brzmi bardzo przejrzyście, oczywiście dla osób, które są w stanie wyobrazić sobie podróżowanie ducha, ale wcale takie nie jest. Książka jest na swój sposób ciekawa. Ludzie lubią odkrywać tajemnice innych, zgłębiać ich psychikę. Okazuje się jednak, że autor pragnie przedstawić nam w sposób prosty swoją wiedzę, jednak nie umiejętnie operuje językiem. Jak dla mnie, po prostu "plącze się w zeznaniach". Przeskakuje z jednego tematu na drugi, co czyni tekst chaotycznym. Kłopot polegał na tym, że myślałam, iż Brown pisał tę książkę pod wpływem emocji i nieuporządkowanych myśli, a nie powinnam mieć takiego wrażenia.

Mimo tej dość dużej wady, okazało się, że udało mi się czytać z wyraźną przyjemnością. Ignorowałam ciągłe złorzeczenia na autora, który sprawił, że  musiałam się długo zastanawiać, zanim uznałam coś za pewnik.
Przede wszystkim fascynujące były te historie, przedstawiające różne wizje Nieba. Mogłam przy odpowiedniej dawce tolerancji i wiary, a także wyobraźni dosłownie widzieć oczami tamtych ludzi.

"Ocean muzyki. Obfitość piękna. Lawina wiedzy.
Treści przenikają bez przeszkód.
Słowa są zbędne - wystarczą same myśli.
Duch przenika ducha.
Dusze wszystkich są przejrzyste.
To kraina bez zagadek." 

Przygoda z książką nie była tak bardzo udana jak bym chciała, ale mimo wszystko udało mi się wyciągnąć wnioski z każdej historii.

Osoby, które wspomina Brown nie są w wieku, który tłumaczyłby ich "śmierć", a wręcz przeciwnie. Ci ludzie są ofiarami zdarzeń, które znacznie przyśpieszyłyby ich zejście z tego świata, gdyby nie... No właśnie. Czy wierzycie, że one miały jakiś wpływ na to, czy chcą zostać w Niebie, czy może wolą wrócić na Ziemię?
Odpowiedź w książce.

"W momencie śmierci staniemy twarzą w twarz z prawdą o nas samych. Ujrzymy siebie jak nigdy przedtem."

Nie wiem, czy ta książka sprawi, że będziecie mniej bać się śmierci, ale mogę Wam powiedzieć, że z mojej perspektywy wygląda to trochę niedorzecznie. Nie można przestać się czegoś lękać, jeśli nawet wie się o tym wszystko, a dodatkowo te dowody pozostają wątpliwej jakości i można by się sprzeczać.
"Po drugiej stronie" pozostaje więc książką dość kontrowersyjną. Sami musicie podjąć decyzję, czy chcecie ją przeczytać. Więcej, czy jesteście gotowi, aby uwierzyć.

Wasza Ariada :)

Za książkę dziękuję Wydawnictwu M :)


piątek, 10 stycznia 2014

Michael Hesemann - "Ciemne postacie w historii kościoła. Mity, kłamstwa, legendy"


Autor: Michael Hesemann
Tytuł: Ciemne postacie w historii kościoła. Mity, kłamstwa, legendy
Wydawnictwo: M Wydawnictwo
Data wydania: 2013
Ilość stron: 330
Ocena: 8/10

Opis:

"Ciemne postacie w historii Kościoła" konfrontują nowe i stare legendy z faktami historycznymi. Nierzadko ujawnia się, kim są prawdziwe czarne postacie. Książka poszukuje odpowiedzi na pytanie: co kryje się za skandalami, związanymi z kacerzami, templariuszami, papieżycą Joanną i innymi domniemanymi ciemnymi postaciami Kościoła. Opowiada się za prawdą historyczną. Należy pamiętać, że hierarchowie Kościoła często okazywali się ludźmi omylnymi. Padali ofiarą pokusy władzy i bogactwa, przez co upadali i grzeszyli. To co decyduje o powodzeniu i popularności czarnych legend, to chęć poznania prawdy, zajrzenie za kulisy, zgłębienie związanych z nimi tajemnic. A Kościół to tajemnica w czystej formie.

Recenzja:


Jeśli lubisz tajne spiski i mity, które zmieniają oblicze Kościoła ta książka jest zdecydowanie NIE dla Ciebie. Autor Michael Mesemann bardzo trafnie wyraził się o takich teoriach jako o czarnych legendach, które mają na celu zniszczenie Kościoła jako instytucji poprzez zarzucanie odwiecznych kłamstw, które z biegiem czasu stają się coraz trudniejsze do zdewaluowania.

Książka jest podzielona na działy, które skupiają się na różnych mitach i ciemnych postaciach w historii wiary chrześcijańskiej. Na początku legenda wydaje się być nawet sensowna, jednak z każdym słowie, które autor serwuje czytelnikowi uświadamiamy sobie, że te pseuo fakty są tak naprawdę jedynie zwykłymi obłudami, które mają nas nastawić przeciwko Kościołowi, a w konsekwencji uderzają w Boga.
Dobrym przykładem może być tak często powtarzana miłość Jezusa do Marii Magdaleny. Autorzy takich bluźnierstw powoływali się na wersety Pisma Świętego, w którym odnajdowali argumenty za swoją tezą. W książce całkowicie demontuje się takie twierdzenie.

Słyszeliście może o Ewangelii Judasza Iskarioty? To tylko kropla w morzu innych pseudo pism, które mają wywrócić nasze zdanie o Jezusie i jego nauce do góry nogami. W "Ciemnych postaciach historii kościoła" możemy przeczytać jeszcze między innymi o powiązaniach Hitlera z papiestwem, Templariuszach i ich tajemnicach, czarownicach, inkwizycji i tak dalej. Jednak to, co mnie najbardziej zaintrygowało to historia domniemanej papieżycy Joanny.

Autor wielokrotnie przywołuje powszechnie znany tytuł autorstwa Dana Browna "Kod Leonarda da Vinci", a także wiele innych publikacji, czy filmów, które urozmaicają czytanie i jeszcze bardziej wciągają do lektury.

Język książki jest naprawdę prosty i łatwy w rozumieniu. Jeśli autor powołuje się na jakąś wiedzę, której my, laicy możemy nie znać, wszystko dokładnie tłumaczy. W efekcie dostajemy do rąk świetną powieść, która zawiera argumenty, mogące przekonać nawet największych niedowiarków i miłośników teorii spiskowych.

Pochłonęłam te 300 stron z hakiem w niewiele ponad półtorej godziny czasu!

Reasumując, polecam czytelnikom, których interesują takie tematy, a także tym, którzy chcieliby dowiedzieć się co nieco o legendach Kościoła, które pozostają tylko i wyłącznie legendami.

Wasza Ariada :)

Za książkę dziękuję Wydawnictwu M :)


piątek, 29 listopada 2013

Nadine Gordimer - "Ludzie Julya"

Autor: Nadine Gordimer
Tytuł: Ludzie Julya
Wydawnictwo: M Wydawnictwo 
Data wydania: 2013
Ilość stron: 208
Ocena: 7/10

Opis:

Podczas krwawych zamieszek w Soweto rodzina Smalesów decyduje się uciekać do wioski ich wieloletniego służącego, Julya. Biali Smalesowie stopniowo tracą na rzecz July’a atrybuty władzy: kluczyki do samochodu, pieniądze, wreszcie broń, bez której są nikim. I w końcu nie wiadomo, czy ucieczka do buszu była sposobem na ocalenie białej rodziny, czy wręcz przeciwnie…

Recenzja:


"To, czy ktoś jest uczciwy, zależy po prostu od tego, ile o nim wiemy."

W Soweto trwają krwawe zamieszki. Czarni postanowili bunt. W ogarniętym szałem zabijania i niszczenia mieści znajduje się rodzina. Ich relacja ze służącym przypomina coś lepszego niż zwykłe żądania bezwzględnego posłuszeństwa. Bam i Maureen myślą, że są dobrymi pracodawcami dla Julya. On sam zdaje się w ich oczach być kryształowo czysty i uczciwy jak nikt inny. Dlatego, kiedy July proponuje im ucieczkę z niebezpiecznego miasta do bezpieczniejszego miejsca - swojej wioski - zgadzają się i czują wdzięczność do niego. Po kilku dniach w wiosce okazuje się, że chłopak nie był aż takim aniołem...


Maureen znajduje swoje rzeczy w chacie July'ego, a których zniknięcia nie zauważyła. Następnie July bierze bez pytania samochód Smalesów, co więcej uważa, że ze względów bezpieczeństwa auto powinno zostać mu oficjalnie przekazane.

Maureen jako typowa kobieta spuszcza głowę i nie podejmuje tematu, natomiast Bam jest oburzony.
Rodzina białych i czarny. Państwo i służący. Smalesowie i July. Relacja oparta na przyjaźni nie ma prawa tutaj istnieć. Między panem, a sługą nigdy nie zaistnieje ciepła relacja. Samesowie powoli uświadamiają sobie ten fakt...


Od początku zaintrygowała mnie ta historia rodziny, w której stykają się dwa różne światy. Smalesowie nie mają pojęcia o prawdziwym życiu dopóki nie są zmuszeni do zrezygnowania z luksusów. Bardzo podobało mi się takie ukazanie brutalnej prawdy o świecie.

Sami bohaterowie są sporym minusem tej książki. Po pierwsze - Maureen wykreowana jako stereotypowa kobieta - słaba i całkowicie podporządkowana swojemu mężowi. Ta postać nie ma żadnego charakteru, jest tak nijaka i nudna, że momentami chciałam nią mocno potrząsnąć, aby otrzeźwiała. Minimum wigoru wykazała przy kłótni z July'em o pieniądze, ale tylko na moment, zaraz potem jakby znów przełączyła się na tryb "jest mi to obojętne". Natomiast Bam jest jej całkowitym przeciwieństwem! Wybuchowy, typ choleryka, czasem nawet miałam wrażenie, że szykuje się do bjki jeśli coś nie idzie po jego myśli. July jest postacią zagadkową. Na początku usłużny, okazał się dobrym aktorem. Podziwiam go za spryt, stopniowo pozbawia swoich niedawnych panów złudzeń, że już nie ma ochoty być tym gorszym.

Język był niekonsekwentny. Tak właśnie. Momentami autorka pisała aż do bólu proste i banalne frazy, a potem przestawiała się na poziom noblistów. Czasem trudno było mi zrozumieć treść z powodu takiego poplątania. Ponadto niektóre sytuacje wydawały się jakby całkowicie oderwane od całości. Nie widziałam sensu ich umieszczania w takiej książce. Niektóre były wręcz obrzydliwe i nie na miejscu.

Książka opowiada trudną historię, dlatego sama nie jest łatwa w odbiorze. Mimo tych minusów, które wcześniej przedstawiłam niesie dość zrozumiałą i ponadczasową mądrość. Nigdy nie oceniaj ludzi po pozorach. Mimo niedobranych sytuacji, zdarzały się także takie, które były wzruszające i skłaniały do przemyśleń.


Ostatecznie mogę Wam polecić, jeśli przymknięcie oko na te niedociągnięcia. Warto by się zaznajomić z prozą południowoafrykańskiej noblistki, mimo, że tym razem jest praca nie była na szóstkę, lecz dobry z plusem. ;)

Wasza Ariada :)

Za książkę dziękuję Wydawnictwu M :)



poniedziałek, 2 września 2013

Tomasz Rowiński - "Aniołowie i kosmici"

Autor: Rowiński Tomasz
Tytuł: Aniołowie i kosmici
Wydawnictwo: M Wydawnictwo
Data wydania: 2011
Ilość stron: 144
Ocena: 10/10

Opis: 

W naszej kulturze, wiele uwagi poświęca się możliwości spotkania z obcymi cywilizacjami, o fenomenie UFO bardzo często wspominają media na całym święcie.
Aniołowie i kosmici to książka ukazująca katolickie spojrzenie na problem możliwości istnienia cywilizacji pozaziemskich i zjawisk UFO. Pozycja to zbiór wywiadów ze znanymi polskimi teologami (między innymi: ks. prof. Jacek Bolewski SJ, o. prof. Zdzisław Kijas OFM, o. prof. Jacek Sali OP, ks. prof. Andrzej Zwoliński, śp. abp Józef Życiński) na temat nauki Kościoła wobec możliwości istnienia innych cywilizacji pozaziemskich i zjawisk UFO.
Książa ukazuje katolickie spojrzenie na tą bogatą problematykę, przestrzega przed zagrożeniami związanymi z fascynacją zjawiskami UFO, uczy duchowego rozeznania, pokazuje miejsce ludzkości w perspektywie całego wszechświata.

Recenzja:

Książka "Aniołowie i kosmici" jest właściwie zlepkiem wywiadów. Autor przeprowadza rozmowy z siedmioma osobami w jakichś sposób związanymi z Kościołem, bo jak głosi podtytuł są to rozprawy o ustosunkowaniu się naszej wiary do cywilizacji pozaziemskich. Każdy "rozdział" zawiera swój własny główny wątek, na którym skupia się dziennikarz i zadaje stosowne pytania, abyśmy mieli szansę jak najwięcej się dowiedzieć o danym temacie. Po opisie możliwe, że zróciliście uwagę na tę pozycję za wględu na ciekawy temat aniołów i kosmitów. Szczególnie ci drudzy są wszechobecni w dzisiejszych czasach, a my, już sami nie wiemy co jest prawdą, a co zwykłym wymysłem, żeby "wybić się" na interesującym skandalu międzygalaktycznym. Ludzie zarzekają się, że spotkali UFO lub przynajmniej widzieli. W książce możemy przeczytać odpowiedź ks. Andrzeja Zwolińskiego na, który uważa, że mamy trzy główne przypadki takich wyobrażeń. Sensacyjne wyobrażenia, iluzja bądź omamy oraz zjawiska naturalne.


A teraz coś o moich wrażeniach. "Aniołowie i kosmici" są wprost genialną lekturą, jeśli interesujesz się tym tematem, a nie wątpię, że tak jest. Ludzie chcą dowiedzieć się więcej na temat tajemniczych stworzeń, które dla niektórych są przyjazne, inni twierdzą, że dążą do podbicia Ziemi. Dla mnie, przeciętnego człowieka, żadnego uczonego lub jakiegoś fanatyka zjawisk pozaziemskich była to pasjonująca pozycja. Ciekawostki, o których mówili rozmówcy sprawiły, że nie mogłam się odrewać.

Nasz dziennikarz zadaje swoim gościom kilka tych samych pytań, a my możemy porównać odpowiedzi i wysnuć wnioski dla nas ważne. Niektórzy rozmwócy wręcz kategorycznie zaprzeczają istnieniu jakichkolwiek istot pozaziemskich, jednak przeważają osoby, które nie mają swojego zdania. Biblia nie zaprzecza, ani nie potwierdza istnienia kosmitów ani obcych.

Tak więc, ostatecznie mogę Wam polecić. Pierwsza książka, którą miałam okazję przeczytać o zjawiskach pozaziemskich i nie żałuję. No i oczywiście prześliczna okładka, która będzie dumnie prezentować się na półce. ;))

Wasza Ariada :)

Książkę miałam okazję przeczytać dzięki Wydawnictwu M, za co serdecznie dziękuję :)

piątek, 2 sierpnia 2013

Julie Sheldon, Lucy Elphinstone - "Przerwany taniec"

Autor: Julie Sheldon, Lucy Elphinstone
Tytuł: Przerwany taniec
Wydanictwo: Wydawnictwo M
Data wydania: 2011
Ilość stron: 220
Ocena: 10/10

Opis:

To wzruszająca historia Julie Sheldon, tancerki baletowej, która na skutek dystonii zostaje nagle przykuta do szpitalnego łóżka na oddziale intensywnej terapii. Bohaterka w ciągu trzech lat cierpienia przechodzi przez wszystkie stadia choroby. Kiedy jej stan nie daje już żadnej nadziei, dokonuje się cud uzdrowienia – Moc bowiem w słabości się doskonali, jak mówi św. Paweł (2 Kor 12,9). Dzięki sile modlitwy Julie doznaje całkowitego uzdrowienia ciała i ducha.
Proście, a będzie Wam dane – to motto przewodnie tej książki. Przypadek Julie jest niepodważalnym świadectwem Bożej mocy, inspiracją i nadzieją dla chorych i ich rodzin, dowodem, że trzeba wierzyć do końca, bo wiara czyni cuda.

Recenzja:

"Przerwany taniec" jest to historia kobiety, która dzięki swojej nieprzeciętnej wierze stała się przykładem na to, że wszystko jest możliwe.

Julie od najmłodszych lat była strasznie chorowita. Aby rozwijać swoją pasję dotyczącą baletu przechodziła przez mordercze treningi, które wiele dziewczynek zniechęcały do dalszej pracy. Nasza bohaterka była jednak bardzo zdeterminowana w swoim dążeniu do perfekcji. Chciała tańczyć za wszelką cenę. Jej marzenie okazało się możliwe do zrealizowania, miała prawdziwy talent, który otworzył jej drogę do wielorakich szkół, m.in. Królewskiej Szkoły Baletowej. Taniec dla Julie był całym światem, nie przypuszczała jednak, że może przynieść dla niej tak straszne następstwa. W wieku 12 lat lekarz zdiagnozował u niej skrzywienie kręgosłupa i wypowiedział jakby prorocze słowa, zwiastując dziewczynce piekielną przyszłość. W wieku 16 lat została przysłowiowo wypchnięta na szerokie wody, a co za tym idzie niezwykle trudno było jej, w obliczu całkowitej wolności, zdać sobie sprawę, czego tak naprawdę chce, co jest słuszne, a co złe i niepotrzebne. Życie w stolicy, tętniącym życiem towarzyskim Londynie sprawił, że wiara Julie została zepchnięta na dalszy plan przez szalone prywatki i nałóg, jakim stały się dlań papierosy.
Prawdziwym punktem kulminacyjnym w życiu dziewczyny stał się wyjazd chrześcijański na wakacje do małej miejscowości Motcombe, gdzie otwarła swoje serce na Jezusa. Jak sama wspomina:

"Skądś z góry Jego miłość wlała się w moje serce. Kiedy zdałam sobie sprawę, że od tej chwili Jezus został moim Panem i Zbawicielem, napełniło mnie zupełnie nieznane uczucie cudownej radości i niezwykłego poszanowania"

Od tego momentu stała się prawdziwym wzorem przykładnego chrześcijanina, mimo swojego młodego wieku moża było stwierdzić, że szczerze kocha Boga.

Julie dość szybko wyszła za mąż i została szczęśliwą mamą dwójki dzieci - Amelii (Mimi) oraz Georgie. Niedługo jednak było im dane cieszyć się beztroskim życiem.

Julie zachorowała jakby z dnia na dzień. Historia jej niepełnosprawności wstrząsnęła mną tak bardzo, że uroniłam niejedną łzę w czasie lektury. Kobieta unieruchomiona nie mogła spełniać się dobrze w roli żony, matki, pani domu, co bardzo bolało Julie. Starała się nie pokazywać po sobie, jak je ciężko, a było to trudne. Wielokrotnie wspomina, że, gdyby nie rodzina, przyjaciele, a przede wszystkim Bóg, nie podołałaby leczeniu. Rokowania specjalistów nie były pozytywne... A jednak, nasza bohaterka została całkowicie uleczona.

To naprawdę wzruszająca powieść, którą pochłonęłam błyskawicznie! Nawet jeśli nie jesteś chrześcijaninem, docenisz wartości, które przekazuje. Warto przeczytać, aby uwierzyć, że człowiek jest zdolny do wszystkiego, jeśli wierzy, że uda mu się pokonać wszelkie trudności!

"Choroba [...] może być wyzwaniem w naszym życiu. Nie tyle zagrażającym nam, ile raczej przekształcającym nas i pomagającym znaleźć nowy kierunek."

Wasza Ariada :)


Książkę miałam okazję przeczytać dzięki Wydawnictwu M, za co serdecznie dziękuję :)

poniedziałek, 8 lipca 2013

Margaret Dilloway - "Sztuka uprawiania róż z kolcami"

Autor: Margaret Dilloway
Tytuł: Sztuka uprawiania róż z kolcami
Wydawnictwo: Wydawnictwo M
Data wydania: 2012
Ilość stron: 440
Ocena: 9/10

Opis:

Sztuka uprawiania róż z kolcami to pogodna i mądra opowieść o więzach rodzinnych, przyjaźni i prawdziwej pasji, która pozwala rywalizować z najlepszymi. Gal to przewlekle chora na nerki nauczycielka biologii, która ma nietypowe hobby: krzyżuje z powodzeniem rzadkie i piękne odmiany róż. Wszystko się zmienia, gdy w jej poukładanym i nieco nudnym świecie ląduje niespodzianie jej nastoletnia siostrzenica, spragniona rodzinnego ciepła i poczucia bezpieczeństwa. Nagle okazuje się, że nie wszyscy ludzie wokół Gal są jej wrogami – być może ona sama pokazywała im tylko kolce. Powoli, krok po kroku świat pokazuje swoje jaśniejsze oblicze: jest szansa na zwycięstwo w zawodach hodowców, pogodzenie się z siostrą, a nawet na miłość.

Recenzja:

„Bóg mnie nie nienawidzi bardziej niż kogokolwiek innego. Dobrzy ludzie umierają, a okrutni wiodą beztroskie życie. On się raczej do niczego nie wtrąca. Taka jest cena wolnej woli. Nie jesteśmy pionkami w grze.”

Jedna z najpiękniej napisanych książek, jakie miałam w życiu okazję przeczytać. 
Wzruszająca opowieść o  przemianie wewnętrznej Gal, trzydziestosześcioletniej nauczycielki biologi, która choruje z powodu niesprawnych nerek. Nauczona żyć w świecie, gdzie każdy jest na jej zawołanie i ulega jej słowom, Gal musi nauczyć się kochać, ufać, a przede wszystkim zauważyć, że zawsze może być gorzej.

Gal nie ma własnej rodziny. Rodzice przyjeżdżają do niej, kiedy chce, albo kiedy matka uważa, że córce przyda się jej wsparcie. Siostra - Becky - czarna owca rodziny, od młodości imprezująca i niezważająca na konsekwencje - uważa, że przez siostrę straciła dzieciństwo, że przez nią taka jest. Jest też  nieślubna córka Becky - Riley - która jest powodem  wewnętrznych zmian zachodzących w Galilee.
Jedyną pasją Gal są jej róże, ale nawet im nie ukazuje żadnych uczuć. Chodzi jej tylko o to, by jej róże były doskonałe. By wygrywały konkursy, by stały się sławne. Próbuje uzyskać u nich zapach, częste kwitnienie, niepowtarzalny kolor. Udaje jej się to. Przy pomocy nowej mieszkanki jej domu, którą staje się jej siostrzenica. Od jej imienia nazwana jest też najbardziej niezwykła róża naszej głównej bohaterki.

Można by się zastanawiać, jaki stosunek ma do niej Dara "przed" i "po" przyjeździe Riley do ciotki.
Sama się mogę tylko tego domyślać. Siostrzenica zwojowała cały jej świat. Nauczyła ją, czym są uczucia. Nauczyła ją ufać, kochać, polegać na kimś i pozbyć się tych kolców, pod którymi się ukrywała.

Okładka oczywiście nawiązuje do treści książki. Nic niezwykłego, aczkolwiek nie wygląda ona źle.

Styl autorki jest zupełnie wyjątkowy, sploty akcji są zaskakujące i często tak bardzo przypominają nam nasze zwykłe życie. Przez chwilę możemy poczuć się tak, jak Gal. Zarówno zanim się zmieniła, jak i tuż po tym.

Książka, którą obowiązkowo mamy u siebie w biblioteczce!  Ja na pewno powrócę do niej jeszcze nie raz. 
Po przeczytaniu jej jesteśmy skłonni do przemyśleń. Sam pomysł też nie wziął się u autorki znikąd. W "podziękowaniu" wyjaśnia ona cel napisania tej książki. To też jest bardzo wzruszająca i poruszająca serce rzecz. Napisała ją bowiem na doświadczeniach swojej szwagierki, która również chorowała na nerki i która zmarła w 2011 roku. Uznałam więc, że książka jest napisana z serca i zadedykowana tej o to wspaniałej kobiecie, która już nie będzie miała okazji, by to przeczytać.
Za dużo uczuć mi się jakoś do tej książki zebrało. 
Jest naprawdę piękna i warto ją sobie kupić ; )

Wasza Iwi :)



Dziękuję Wydawnictwu M za tak wspaniałą lekturę.