wtorek, 3 marca 2020

Sophie Anderson - "Dom na kurzych łapach"

Autor: Sophie Anderson
Tytuł: Dom na kurzych łapach
Wydawnictwo: Young 
Data wydania: 29 stycznia 2020
Liczba stron: 328
Ocena: 8/10

Opis: 

Dwunastoletnia Marinka mieszka z babcią w niewielkiej chatce. Co może być w tym niezwykłego? Cóż, nie każdy mieszka z prawdziwą Babą Jagą w domu na kurzych łapach, który co chwilę wędruje w inne miejsce. Może ukrywać się w ciemnym lesie, lub przycupnąć pod szczytem wysokiej góry, gdzie nikt go nie znajdzie. Nikt z żywych.
Babcia jest Strażniczką Bramy pomiędzy światami i wskazuje drogę umarłym. Marinka czuje się przez to bardzo samotna. Jak ma znaleźć przyjaciela, mieszkając w domu, który wciąż ucieka od ludzi pełnych życia?
Kiedy poznaje dziewczynkę ze świata umarłych postanawia pielęgnować tę przyjaźń wbrew wszystkim zasadom. Przez jej decyzję Baba Jaga znika w tajemniczych okolicznościach. Marinka musi wykazać się teraz odwagą i odnaleźć ukochaną babcię po drugiej stronie Bramy. Dom na kurzych łapach ma jednak zupełnie inne plany.

Recenzja: 

Ostatnio mam słabość do baśniowych opowieści dla nieco młodszych czytelników i… pięknych okładek. Oczywiście, sięgnęłam po Dom na kurzych łapach nie tylko przez wzgląd na cudowną oprawą graficzną - zachęcił mnie tutaj przede wszystkim opis, zapowiadający cudowny świat, w którym Baba Jaga spotyka Anię z Zielonego Wzgórza. Obok takiego połączenia nie mogłam zwyczajnie przejść obojętnie! 

Chciałabym mieć normalny dom gdzieś tam, wśród żywych. I chciałabym mieć też normalną rodzinę. Ale nasza chata ma kurze łapy, a moją babcią jest Baba Jaga, Strażniczka Bramy pomiędzy światami. Moje marzenia są więc równie próżne jak czaszki tkwiące na kamiennym ogrodzeniu. 

Książka od razu przypadła mi do gustu – a to wszystko przez sympatyczną narratorkę, dwunastoletnią Marinkę. To dziewczynka pełna marzeń, która nie godzi się ze swoim przeznaczeniem. Jej obowiązkiem ma być zamieszkiwanie chatki na kurzej łapce, rozmawianie ze zmarłymi i oferowanie im ostatniego cudownego wieczoru, a to zdecydowanie nie jest to, co Marinka chce robić. Stara się odmienić swój los, ale nie jest on zbyt łaskawy, a… sytuacja się stale zmienia, komplikuje – a domek na kurzej łapce przemieszcza. Co tu dużo mówić – niełatwo jest być dwunastolatką z rodu Jagów… 

Sophie Anderson bardzo nietypowo ukazała w swojej powieści motyw Baby Jagi, sięgając nie tylko do folkloru krajów słowiańskich, ale i krajów meksykańskich. Karmienie zmarłych, tańce i śpiewy – te elementy od razu skojarzyły mi się z disneyowskim filmem animowanym Coco. Tytułowy dom na kurzych łapkach również jest niezwykły, bowiem żyje własnym życiem, a wokół niego buduje się ogrodzenie z kości, aby pomóc zmarłym w odnalezieniu Bramy między światami. To zaledwie zalążek cudów i dziwów w tej książce. Autorka stale czytelnika zaskakuje, intryguje i bawi, a jednocześnie wśród tych wszystkich osobliwości opowiada o uniwersalnych wartościach, poruszanych w wielu powieściach dla młodszych i starszych czytelników – marzeniach, poszukiwaniu siebie, sile przyjaźni i rodzinnych więzach. 

Nikt nie jest niczyją własnością, nie da się go zatrzymać na zawsze. Nic nie trwa wiecznie. 

Dom na kurzych łapach przepełniony jest folklorem, emocjami oraz nietuzinkowym klimatem. Styl Sophie Anderson jest baśniowy, a cała historia opowiedziana z zadziwiającą lekkością – z przyjemnością chłonie się każdą stronę. Nic dziwnego, że powieść zdobyła wiele nagród – m.in. The British Book Awards 2019 i Waterstones Children’s Book Prize 2019. Wspaniale magiczna przygoda, zachwycająca i wzruszająca – nie tylko dla dzieci, ale i dorosłych. I jeszcze ta piękna okładka, minimalistyczne ilustracje w środku i zdobne pierwsze strony rozdziałów - cudo. Polecam z całego serca!

14 komentarzy:

  1. Zapowiada się super z czasami warto sięgnąć po tego typu książkę i udać się w taką baśniową podróż. Okładka jest piękna, kojarzy się z baśniami z dzieciństwa. Jak tylko będę miała okazję przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  2. Miłość do baśni pozostała mi z dzieciństwa. Moje dawne książki z tamtych lat do tej pory są u mnie /oczywiście nie wszystkie/. Chętnie zajrzałabym do "Domu na kurzych łapach".

    OdpowiedzUsuń
  3. Autorka ma nazwisko, które brzmi prawie jak Andersen 😉 nic dziwnego, że zabiera czytalnika w iście baśniowy świat. Kocham baśnie, kocham piękne okładki i ilustracje na stronach, a i fabuła zachęca, a dzięki Twojej recenzji dowiedziałam się o tej fantastycznej książce ❤

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka na pewno warta przeczytania i powrotu do lat dzieciństwa. Przede wszystkim zaciekawia nietypowe podejście i ujęcie znanej chyba wszystkim bajki. Do tego jeszcze nawiązanie do meksykańskich rytuałów u młodej dziewczynki. Na pewno nie jest to historia obok której można przejść obojętnie i chociaż nie jestem zwolennikiem powieści młodzieżowych czy bajkowych, postaram się gdzieś znaleźć ten domek na kurzych łapkach. Może uda mi się go dogonić, nawet gdyby to miał być ten ostatni raz…

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię bajkowe klimaty, a ta książka zapowiada się interesująco. Do tego piękna okładka. Spróbuję poszukać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaka przepiękna okładka <3
    Sama fabuła wydaje mi się być niezwykle oryginalna. Ciekawi mnie to połączenie historii o Babie Jadze, którą w sumie większość z nas kojarzy jedynie z Jasia i Małgosi. Fajnie, że ktoś postanowił zaprezentować tą postać w nieco inny sposób.
    Jeśli mi się gdzieś tam nawinie, na pewno ją przeczytam. Lubię od czasu do czasu sięgać po powieści dla młodszych czytelników :)

    Pozdrawiam,
    Katherine - About Katherine

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe spojrzenie na Babę Jagę które przyciąga czytelnika oraz piękna okładka. Książka Sophie Anderson przedstawia uniwersalne wartości dzięki którym w każdym wieku miłośnicy książek się odnajdą. Czytając ją wciągną się w świat baśni (z tym zwariowanym świecie) odnajdę swoje młodsze ja. Chętnie będę szukała domku na kurzych łapkach (nie dosłownie).

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobrze czytało mi się tę książkę. Jest naprawdę urocza!

    OdpowiedzUsuń
  9. Tutaj wszystko kusi! I okładka i opis i recenzja! Nawiązanie do folkloru meksykańskiego takie mroczne 😍 i w ogóle kto nie zna Baby Jagi i domku na kurzej łapce? Wrócić do tej baśni niczym do czasów dzieciństwa pomimo tego, że to inna wariacja... to ja bardzo chętnie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Interesująca historia. Jakoś od razu przypomniał mi się "Tusz" Broadway, którym byłam zachwycona.
    A tym razem przerobienie znanej baśni, ugłaskanie Baba Jagi niczym Diaboliny ze Śpiącej Królewny. Taka ostatnia powstała moda, ale nic dziwnego, że znajduje swoich odbiorców - większość z nas wychowała się na tych legendach czy baśniach, znamy je, uwielbiamy odszukiwać znane motywy w nowej odsłonie, a twórcy chętnie się nimi bawią. Ja również włapuje się chętnie w ten wzór.
    Nic nie wiem o meksykańskim folklorze, do głowy przychodzi mi wyłącznie wspomniany "Coco", który swoją droga bardzo przypadł mi do gustu. Byłoby to ciekawe doznanie, coś więcej się o tym dowiedzieć, szczególnie że ichniejsze Halloween jest niesamowite.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dom na kurzych łapkach już od jakiegoś czasu rzuca mi się w oczy ( w necie). I strasznie chciałam poznać opinie, kogoś zaufanego. Cieszę się, że i tym razem recenzja tej pozycji znalazła się na Waszym blogu. A przez sentyment do wspomnień z dzieciństwa, bardzo cieszy mnie ocena i recenzja książki. A mieszanie kultur i mitologii słowiańskiej z meksykańską rozbudziło moją ciekawość.

    OdpowiedzUsuń
  12. I kolejna baśniowa powieść z piękną okładką! Do tego jeszcze znany nam motyw Baby Jagi z "Jasia i Małgosi", no i oczywiście Ania z Zielonego wzgórza! Mysle, że będzie sporo dorosłych chętnych przeczytać tą " odnowioną" baśń, ja również. Ciekawe czy baba Jaga nadal będzie taka straszna jak kilka...hmm.. kilkanascie lat temu.
    Z chęcią też dowiem się co nieco o folklorze słowiańskim ale także meksykańskim. Fajnie, ze młodzi czytajac mogą tez zdobywać nowe informacje.
    Myślę, ze będę zachwycona tą pozycją. Zresztą już jestem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Baśń opowiedziana w inny sposób. To bardzo mi się podoba. Na dodatek niedawno stałam się fanką ani z zielonego wzgórza. Przyznam że jako lektura szkolna nie była dla mnie fajna. Męczyłam się gdy ją czytałam. Obecnie mam przeczytane wszystkie części z Anią i jestem ciekawa jaką rolę odegra tu. Historię Baby Jagi zna chyba kaźdy. Tu można ją poznać z zupełnie innej perspektywy. Folklor słowiański nie jest mi znany ale z chęcią dowiem się czegoś na jego temat. Zapisuje tą książkę na listę. Sądzę że nie będę rozczarowana.

    OdpowiedzUsuń
  14. Niecodziennie można natrafić na coś tak pięknego, w bajkowym klimacie. Zacznijmy od okładki: kolory, które współgrają z tytułem, jak i zawartością. Grafika przedstawiająca chatkę na kurzych łapkach oraz jak można się spodziewać tytułową Marinkę. Od zawsze miałam słabość do twórczości, która sięga korzeniami do tego co związane z dzieciństwem, z bajkami, z folklorem. A tutaj otrzymuje coś, co pozwala mi na powrót do czasów dziecięcych w wieku już dorosłym. Jestem fanką twórczości tego typu, poruszającej tematykę słowiańską, folkloru, wiążącą się z mitami oraz podaniami. Bo w każdym z nas tkwi to dziecko? A najlepiej sięgać do niego, gdy sięgamy do twórczości związanej z klimatami naszego dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń