poniedziałek, 29 marca 2021

Megan Hart - "Barwy pożądania"

Autor: Megan Hart

Tytuł: Barwy pożądania

Wydawnictwo: HarperCollins

Data wydania: 2021

Ilość stron: 428

Ocena: 5/10

Opis: 

Weźmiesz najpiękniejszy papier i najlepszy atrament. Opiszesz ze szczegółami swoje najbardziej erotyczne doświadczenie. Może być prawdziwe, może być wymyślone. Opis dostarczysz do czwartku.

Pod spodem widniał ten sam numer skrytki pocztowej co poprzednio.

Zamrugałam, czytając list ponownie, i poczułam, że rumieniec wypełza mi na policzki. Trzymałam kartkę ze świadomością, że nie powinnam jej przeczytać, nie była przeznaczona dla mnie. Starannie złożyłam list, tak delikatnie, jakbym poprawiała kołdrę na kochanku.

Pytanie, kto wysyła te listy, przyćmiła bardziej intrygująca zagadka – dlaczego to robi.

Wstałam od stołu, żeby nalać sobie wody z kranu. Choć przełknęłam ją w kilku szybkich łykach, tak jak wytrawni pijacy whisky, nic nie pomogła na gorący rumieniec, który pokrył szyję i policzki.

Odwróciłam się. List wciąż leżał na moim stole. Nie oskarżał, zapraszał.

Zaczęłam się zastanawiać, które ze swoich licznych doznań seksualnych uważam za najbardziej erotyczne. Na pewno nie pierwszy raz, kiedy…

Recenzja:

Wznowienie, a nowych okładek książki praktycznie nie da się znaleźć, stąd postanowiłam użyć jedynej grafiki, którą dostałam od wydawnictwa... Co ciekawe, książka jest dostępna w ograniczonym zakresie, nawet w księgarni internetowej, która kojarzona jest z HarperCollins, tego nie ma. No cóż, mam nadzieję, że mimo wszystko udało Wam się już podejrzeć, że te okładki teraz są obłędne - chociaż po raz kolejny, powieści Megan Hart wydają się być nie tylko erotykami, ale także historiami z przesłaniem, często psychologicznym. Oczywiście opis i okładka mówią trochę co innego, ale ja Wam planuję udowodnić, że jest inaczej - chociaż akurat ta książka pod kątem fabuły związanej z życiem bohaterki mi się podobała - nie podobało mi mi się jednak to czytanie listów, odpisywanie na nie i podporządkowanie się im (chociaż nawet nie były wysyłane one do głównej bohaterki!). Zresztą, zaraz opowiem dokładniej...

Paige nie układało się pod względem relacji rodzinnych - jej rodzice dawno temu się rozeszli, założyli nowe rodziny. Mamie za bardzo się nie powodziło, szczególnie pod kątem finansowym, natomiast ojciec był całkiem bogaty, chociaż za bardzo nie wspierał ani matki Paige, ani samej Paige. Mimo wszystko dziewczyna starała się  jakoś ze swojego życia wyrwać i stać się kimś. Skończyła jakieś studia, a później zatrudniła się jako asystentka dyrektora z możliwością awansu na wyższe, bardziej niezależne stanowisko (i na to, żeby firma pokryła koszty edukacji!). 

Mimo wszystko Paige nie jest szczęśliwa. Jakiś czas temu rozwiodła się z Austinem, który był jej pierwszą miłością, ale przestało im się układać, głównie dlatego, że bardzo wcześnie wzięli ślub, przez co Paige nie zdążyła jeszcze do końca odkryć kim jest, czego chce, co lubi. Teraz była pewna, że lubi seks - bo ma naprawdę duże libido, chociaż właściwie nie spotyka się z tłumem facetów, raczej jest to okazjonalna wizyta jej byłego męża, z którym co jakiś czas dalej odnawia kontakt... 

Pewnego dnia życie głównej bohaterki się zmienia. Otrzymuje ona list, czyta go, a dopiero później zauważa, że ktoś dostarczył go nie do tej skrzynki, co trzeba. Wrzuca go więc do odpowiedniej, ale szybko okazuje się, że codziennie sytuacja wygląda dokładnie tak samo, a sama Paige szybko uzależnia się od czytania listów z dominującymi komendami. I chociaż to nie jest przeznaczone dla niej, z dokładnością wypełnia każdy rozkaz. Aż w pewnym momencie listy przestają przychodzić, a Paige sama musi zadecydować, co teraz zrobić z własnym losem, skoro poznała już potęgę dominacji i uległości...

"Barwy pożądania" nie są złe - aczkolwiek przyznam szczerze, że też poprzednia książka autorki (którą recenzowałam dla Was w ubiegły piątek), jakoś bardziej mną wstrząsnęła. Tutaj ta sfera erotyczna jest dosyć pogłębiona, chociaż opisów samego seksu nie ma aż tak wielu, niemniej jednak naprawdę bym wolała, aby fabuła "poza" tą seksualnością była bardziej rozbudowana. Bo na końcu to wyglądało już naprawdę fajnie i obiecująco, a autorka praktycznie urwała to wszystko w najlepszym momencie, przez co nie bardzo miałam okazję w pełni zrozumieć, co się właściwie wydarzyło. Szczególnie, że kilka stron wcześniej pisała, że takie rozwiązanie jest wręcz praktycznie niemożliwe... No Megan Hart zostawiła niedosyt. 

"Barwy pożądania" to nie jest zła książka, ale w porównaniu do "Otchłani pożądania" - jest po prostu przeciętna. Mimo wszystko uważam, że pisarka ta jest doskonała w swoim fachu i na pewno przeczytałabym więcej jej książek na polskim rynku wydawniczym - bo naprawdę brakuje nam erotyków z sensem, a jej książki jakieś głębsze cele, oprócz scen seksu, wydają się mieć. I to jest jak najbardziej okej, bo obecnie przywykliśmy do tego, że bohaterowie pod wpływem żądzy uprawiają seks - i w pewien sposób to nic w ich życiu nie zmienia. W książkach Megan Hart widać, że seks jest ważny, ale że ma też swoje znaczenie i często pociąga za sobą różne konsekwencje (nie tylko związane z ciążą, czy chorobami wenerycznymi - bo zwykle myśli się tylko o tym).

Podsumowując: dla mnie "Barwy pożądania" to książka godna polecenia, ale z zastrzeżeniem, że według mnie, to nie jest najlepsza książka tej pisarki - chociaż bez wątpienia, można z nią spędzić miły, relaksujący wieczór i mieć przy niej wypieki na twarzy. Też fajne jest to, że tu jest dużo erotyzmu i seksualności, wręcz sensualności, a scen seksu wcale nie ma tak wiele, jakbyście pewnie zakładali. Także: decyzję, czy przeczytacie, czy nie - zostawiam Wam.

7 komentarzy:

  1. Dla lubiących erotyki może to być ciekawa książka. I faktycznie, chyba na jeden wieczór. Taka powieść, do której nie wraca się po raz drugi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomimo niskiej oceny i tak jestem zafascynowana tą książką. Megan Hart udowadnia że książki erotyczne mogą być dobre nawet wtedy gdy sceny erotyczne są jedynie dodatkiem. Pisarka skupia się na przeżyciach bohaterki, relacje rodzinne, które miały wpływ na to, kim była Paige. "Barwy pożądania" ukazuje pragnienia, ukryte marzenia. Z chęcią zapoznam się z cała serią.

    OdpowiedzUsuń
  3. Erotyki to nie moja bajka. Spokojnie pomijam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na tym czytelniczym etapie,to jest moja strefa do ZaCzytania się. Zdecydowanie,podziękuję takim pozycją. Obecnie polecacie tyle innych fajniejszych pozycji,że wolę się zanurzyć takich fajnych,bliższych mojemu,książkowym sercu😉❤Bardzo dziękuję za recenzję😘B.B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *Na obecnym czytelniczym etapie zaczytania,to nie jest moja strefa zaczytania ☺

      Usuń
  5. Nie czytuję erotyków. A o tej autorce nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja się do twórczości Megan Hart raczej nigdy nie przekonam. Dla mnie to za dużo. Jej pomysły są chore, często nazbyt wyuzdane, poniżej czegoś takiego, co ja nazywam jednak pewną granicą, powiedzmy, że to coś w rodzaju moralności. Niestety, ale dla mnie są granice smaku, dobrej powieści, przeciągania poprzeczki. Może dlatego nigdy nie przyzwyczaję się do erotyków, szczególnie że te obecne prześciagją się w coraz większej kontrowersji, kto da bardziej poroniony pomysł, aby zaspokoić dzikie czarne rządze czytelników. Doszło do tego, że nawet w zwykłym thrillerze nie związanym przynajmniej gatunkowo z erotykami mamy przerażający opis gwałtu dziecka (akurta przypomniała mi się "Bestia", nieco lepiej, ale jednak było w "Grzesznicy" i... może lepiej zaprzestać czytać), bo to przecież takie... no właśnie, jakie? Pociągające? Niby kogo? Autorów?

    OdpowiedzUsuń