piątek, 3 września 2021

Cora Reilly - "Złamane więzi"

Autor: Cora Reilly 

Tytuł: Złamane więzi

Wydawnictwo: NieZwykłe

Data wydania: 2021

Ilość stron: 394

Ocena: 8/10

Opis:

Czwarty tom nowej serii autorki słynnych „Złączonych”!
Kiara i Nino ze Złamanych emocji powracają!

Kiara zawsze marzyła o kochającej się rodzinie. Nigdy nie sądziła, że stworzy ją z jednym z braci Falcone. Teraz ma coś, o co warto walczyć.

Nino i Kiara zostali naznaczeni przez traumatyczne dzieciństwo. Razem próbują zapomnieć o przeszłości i zbudować dla siebie przyszłość. Jednak Kiara jest związana nie tylko z Nino, ale także z jego braćmi. Dziewczyna postara się chronić każdego z nich.
Naprawienie tej rodziny będzie bardzo trudne, szczególnie kiedy na horyzoncie pojawi się matka braci. Kiarze zacznie grozić niebezpieczeństwo, a wtedy może zaryzykować to, co dla Nino jest najcenniejsze – jej własne życie.

Recenzja:

ALE TA SERIA JEST DOBRA! W ogóle wszystkie książki tej autorki były mega fajne (przynajmniej te, które są wydane w języku polskim - bo tylko te na razie czytałam), ale ta seria, to już w ogóle kosmos! To zdecydowanie najlepsza seria mafijna, jaką kiedykolwiek czytałam - i nie sądzę, żebym kiedykolwiek zmieniła zdanie, bo poprzeczka postawiona jest bardzo, ale to bardzo wysoko. Bez wątpienia Cora Reilly umie pisać i w mafijnych klimatach doskonale się czuje!

Kiarę poznaliśmy już w drugim tomie - gdzie trafiła ona do rodziny Falcone i próbowała zaufać mężczyznom, którzy ją otaczali: a także przełamać mury obronne, którymi otoczył się jej mąż, znany z tego, że kieruje się logiką, a nie uczuciami. Teraz jednak Kiara czuje się już tam bardzo swobodnie - jest otoczona troską, opieką i miłością. Wie, że gdyby coś jej groziło, to mężczyzna jej życia zrobiłby wszystko, żeby ją obronić. Ba, Kiara znajduje sobie nawet przyjaciółkę - i ogólnie można by zacząć mówić, że życie w rodzinie Falcone powoli się układa, ale... No właśnie. Zawsze jest jakieś "ale". Kiara bardzo chciałaby zajść w ciążę i założyć w końcu rodzinę - co jej się niestety nie udaje przez bardzo długi czas, aż w końcu główna bohaterka zaczyna być w tej kwestii trochę drażliwa.

Jednocześnie, nie licząc kwestii związanych z Kiarą, rozgrywają się wydarzenia (a raczej kilka wspólnych scen) związanych z tomem 3 tej serii, który tyczył się Remo i jego ukochanej. Jest dużo brutalności, krwi i mafii - ale jest to tak wszystko napisane, że dosłownie nie da się od tego oderwać i jakoś nie było mnie to w stanie od siebie odepchnąć. 

Bez wątpienia jest tu też sporo seksu - to już z góry mówię. Nie jest to oczywiście wątek główny, bo Cora Reilly przede wszystkim pięknie opisuje uczucia i emocje oraz akcję, a pikantne sceny są tylko dodatkiem, ale no, takie sceny występują. Niemniej jednak nie jest ich więcej niż w innych książkach tej autorki, więc jak ktoś czytał, to mniej więcej wie, czego się spodziewać.

O Nino i Kiarze już kiedyś pisałam - uwielbiam tych bohaterów! Są tak świetnie wykreowani, że sama chętnie bym ich poznała (albo przynajmniej obserwowała z bezpiecznej odległości). Są to postacie bardzo realistyczne, a na dodatek - mają swoje wady i zalety. W ogóle są tak charakterystyczni, że nie da się ich pomylić z nikim innym z twórczości Cory Reilly, chociaż stworzyła ona już całą masę bohaterów.

Bardzo mi takich książek brakowało - w stylu: "co jest dalej?". Jasne, część z tych rzeczy się dowiadujemy oczami innych bohaterów w innych tomach, natomiast wydaje mi się, że ta część jest przełomowa. Nie chcę za dużo spojlerować, ale ogólnie poruszana tematyka zwykle w książkach mafijnych się nie pojawia - a już tym bardziej nie znam zbyt wielu książek, które tak emocjonalnie by opisywały chęć posiadania dziecka.

Podsumowując: musicie przeczytać, najlepiej całą serię! Według mnie to "must read", chociaż doskonale zdaję sobie sprawę, że wiele osób romansów mafijnych nie tyka. No cóż, dajcie jednak szansę tej autorce - bo ja ostatnio po romanse mafijne też już raczej nie sięgam (albo robię to bardzo rzadko), a jednak "Złamane więzi" mnie bardzo urzekły!

10 komentarzy:

  1. Od dawna mówię, że nie przepadam za romansami mafijnymi, ale zawsze są jakieś wyjątki i książki Cory to właśnie jedne z nich. Lubię jej styl, zawsze mnie czymś zaskoczy. Ta seria dopiero przede mna ale napewno ją przeczytam, tylko znajdę trochę czasu, bo ostatnio krucho u mnie z tym. Dziękuję za recenzję

    OdpowiedzUsuń
  2. Renata Kozłowska3 września 2021 10:05

    Nie czytam książek mafijnych bo jakoś mnie nie interesują. Może to nie ten moment na nie, kto wie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Do tej pory nie czytałam tej serii. Niekoniecznie je lubię. Ale nie mówię "nigdy"

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla kochających autorkę i serie mafijne, niewątpliwie fajna kolejna część. Recenzja super, ale nijak nie ciągnie mnie do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam autorki, ale chyba muszę nadrobić, bo recenzja mnie zachęciła.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejny tom i kolejny zwycięstwo, chociaż u mnie romanse mafijne są rzadkością to obok Cora Reilly nie przejdę obojętnie. Fabuła jak i pióro pisarki wzbudzając zachwyt, nie sposób oderwać się od tych historii. Jestem w plecy z książkami z tego cyklu ale próbuje nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Obok mojej ukochanej serii nie mogłam przejść obojętnie. Jestem już po lekturze i po raz kolejny się nie zawiodłam. Perełka!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja zagranicznych romansów mafijnych nie czytałam jeszcze, a ta autorka pojawia się u Was często, więc muszę kiedyś sięgnąć i się przekonać czy tak dobre jak piszesz 😁

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dawno dawno dawno temu,czytałam romanse mafijnne,ale po jednym niezbyt ciekawym zaczytaniu się w takiej,postawiłam między mną na tym gatunkiem,bardzo wysoki mur obronny i narazie żadna inna książka(z tego gatunku),go jeszcze nie przebiła,a nawet nie uszkodziła mało. Nie było żadnej takiej,która by rozbiła jedno wielkie bombowe Wow😍 O tej serii natomiast ,słyszałam, czytałam lawinę pozytywnych opinii, a teraz do tego doszła Wasza,więc zapiszę sobie tą serię z bardzo wielkiej dopiskiem " Może zburzyć książkowy mur"😁Bardzo mnie ciekawi, że i mnie ta serię by się spodobała i na nowo do tego gatunku przekonała🙂🤔😁Bardzo dziękuję za recenzję 😘B.B

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznam się, ze mój kac na mafijne romanse jeszcze trwa. I gdyby nie pierwsze zdanie recenzji wyłuszczone wielką czcionką, nie wiem czy skusiłabym sie na jej przeczytanie. A tak zapamiętuję i notuje, że warto sięgnąć i przeżyć tę historię razem z jej bohaterami... gdy kac wreszcie minie.

    OdpowiedzUsuń