wtorek, 7 marca 2023

M. Leighton - "Jesteś moim zawsze"

Autor: M. Leighton

Tytuł: Jesteś moim zawsze

Wydawnictwo: Filia

Data wydania: 2023

Ilość stron: 336

Ocena: 6/10


Opis:

– Dobranoc, księżycu. Gwiazdki, dobranoc – szepczę, dotykając palcami niewielkiego okienka. – Dobranoc, świetliki, przylećcie znów rano.

Ta książka nie jest baśniowym romansem. To podróż pełna cierpienia i straty, nadziei i szczęścia. Jest zarówno boleśnie tragiczna jak i niesłychanie piękna. To historia miłosna. Opowiada o prawdziwym uczuciu – takim, które dostrzega Cię w nocy i tuli, gdy płaczesz. O miłości, z której nie chcesz zrezygnować i odpuścić – takiej, o której wszyscy marzą, ale tylko nieliczni ją znajdują. Oto nasza historia. Prawdziwa opowieść o łączącej nas miłości.


Recenzja:

Mam mieszane uczucia - bo z jednej strony historia Leny i Nate'a jest wzruszająca jak nie wiem (i na sto procent trzeba czytać przy paczce chusteczek), ale z drugiej strony bywały momenty, przez które chciałam rzucić książką w ścianę i już nigdy więcej do niej nie wracać. 

Zacznę jednak od początku, żebyście mieli dokładny ogląd w kwestii fabuły...

Lena ma mniej więcej czterdzieści lat - i od dziewiętnastu lat jest ze swoją największą miłością, z którą połączyła ją chemia praktycznie od czasu pierwszego spotkania. Nie mieli dzieci - i chociaż Lena zastanawiała się, czy nie adoptować jakiegoś: odkładała to na później. Teraz jednak jej czas się kończy, bo jest ona śmiertelnie chora: ma nowotwór, a lekarze nie dają jej zbyt wielkich szans. Ba, kobieta nie chce podjąć leczenia.

W związku z tym postanawia jechać na trzymiesięczną podróż do Europy wraz ze swoim mężem. I wtedy dosłownie wszystko się zmienia. Czy na lepsze? Trudno odpowiedzieć na to pytanie... Sami musicie się dowiedzieć, o co dokładnie chodzi i dlaczego życie Leny po powrocie jest jeszcze bardziej zagrożone niż przed wyjazdem... 

Mówiąc jednak w skrócie: pod tym kątem wszystko się fajnie rozgrywa - a emocji jest tak dużo, że naprawdę jest to wyciskacz łez, bo dosłownie się czuje to, że ta historia jest oparta na uczuciach - i że jest pisana z sercem. 

Tyle, że mniej więcej w trzech czwartych tej powieści... wszystko się psuje. Według mnie, gdyby odrzucić te ostatnie kilkanaście, a  raczej chyba kilkadziesiąt stron, to byłoby dużo lepiej. Zresztą, prolog też już daje mi pewny dysonans. 

Jest to książka, którą śmiało mogę polecić - szczególnie tym, którzy chcą poczuć całe mnóstwo emocji - i tych pozytywnych, i tych negatywnych. Jak macie akurat ochotę uronić kilka łez: bez wątpienia "Jesteś moim zawsze" się Wam spodoba.

Ostrzegam jednak, że nie jest to idealna historia - i że w tej opowieści są pewne mankamenty, dzięki któym nie jestem w stanie dać większej noty niż sześć na dziesięć. Mimo wszystko uważam, że to też nie jest niska ocena!

Sama M. Leighton pisze prostym i lekkim językiem - a jej bohaterów dosłownie są tak sympatyczni, że chętnie bym im poznała na żywo - szczególnie Nate'a, który byłby moim idealnym książkowym mężem, gdybym nie straciła już rachuby, ilu ich mam i z jakiej książki. Ale tak: Nate jest jednym z tych uroczych słodziaków, których chciałoby się mieć przy sobie na zawsze!

Jestem w stanie podsumować tę powieść, jako dobrą - ale z predyspozycjami do tego, żeby była lepsza. Szkoda, że nie wykorzystano tego potencjału: mimo wszystko ta pozycja uświadomiła mi, że chętnie sięgnęłabym po inne książki od M. Leighton. 

Więc jeśli tylko macie ochotę na "Jesteś moim zawsze" - wiecie już, co powinniście teraz przeczytać!

5 komentarzy:

  1. Może kiedyś się skuszę 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawno nie czytałam książki która wyciśnie łzy a "Jesteś moim zawsze" będzie się na dawać idealnie. Emocjonalna książka, która wzruszy a także da do myślenia na temat kruchości życia. Zapisuje sobie tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za recenzję. Na razie nie mam w planach tej książki

    OdpowiedzUsuń
  4. Nooo, taka sobie historia. Gdy zdarzają się takie mankamenty, to niestety, wielkiej radości z czytania nie ma zbyt dużo. Też nie będę mieć w planach tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie skorzystam, nie lubię płakać przy książkach.

    OdpowiedzUsuń