środa, 6 października 2021

Arnold Bennett - "Duch"

Autor: Arnold Bennett
Tłumaczenie: Jerzy Łoziński
Tytuł: Duch
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 28 września 2021
Liczba stron: 264
Ocena: 6/10

Opis:

Wciągająca i pełna niesamowitych zwrotów akcji powieść grozy, która łączy w sobie opowieść o duchach i historię miłosną.
Gdy młody lekarz Carl Foster widzi Rosettę Rosę, piękną i tajemniczą gwiazdę londyńskiej opery, od razu zostaje zauroczony. Nie może przestać o niej myśleć, a wkrótce zaczyna zauważać coraz więcej dziwnych wydarzeń i zbiegów okoliczności, związanych z tą kobietą, a jego samego zaczyna prześladować zagadkowa upiorna postać. Kiedy w tajemniczy sposób umiera inny zakochany w Rosie mężczyzna, Carl zaczyna podejrzewać, że jej urok wiąże się ze śmiertelną klątwą.

Recenzja:

Nie ma nic lepszego na jesień – przynajmniej dla mnie – niż opowieści z nutką grozy. Książka Arnolda Bennetta zyskała moją sympatię jeszcze zanim trafiła w moje ręce, bo zapowiadała przepysznie wiktoriańską i niepokojącą historię, w której całkiem się zatracę. Niestety, choć nie była ona zła i wypadła całkiem klimatycznie, spodziewałam się po niej znacznie więcej…

- (…) o Rosetcie Rosie, powiada, że przynosi nieszczęście (...).

Duch opowiedziany jest w pierwszej osobie. Narracja jest bardzo malownicza, fantastycznie autor opisuje Londyn oraz inne miejsca, w których akcja powieści się toczy, rzuca także ciekawe spostrzeżenia odnośnie dawnej społeczności. Ot, weń wciąż auto to luksus, fanaberia, panowie to najprawdziwsi dżentelmeni z laskami i kapeluszami, a kobiety pragną zabłysnąć biżuterią i pięknymi sukniami choćby na wyjściu do opery. Carl Foster – narrator – pozwala sobie także na humorystyczne wzmianki, także nieco opowiada o sobie, często wkrada się w jego słowa najprawdziwsza pasja – szczególnie, gdy widzi Rosettę Rosę, zjawiskową śpiewaczkę operową. Przypadł mi do gustu także zabieg, że opowiada on niejako wydarzenia minione, stopniowo dodając nieco niepokojących elementów do swej historii…

Od pierwszej chwili wiedziałem wtedy, jak wiem i teraz, że była to uroda tak władcza, absolutna i oślepiająca, że z męskich serc precz wyganiała wszystkie skrupuły moralne, wszelkie poczucie tego, co dobre, a co złe, nie pozostawiając nic prócz uwielbienia i – pożądania.

Całość rozwija się bardzo powoli, co mi absolutnie nie przeszkadzało, niemniej liczyłam na znacznie więcej zjawisk paranormalnych i dreszczy przy lekturze. Nie jest to z całą pewnością typowa groza – raczej literatura klasyczna o miłości, przyprawiona elementami nadprzyrodzonymi, w tym wypadku zjawą. Pojawia się tutaj także postać spirytystki, jednak… jej potencjał absolutnie nie został wykorzystany, co ogromnie mnie zawiodło. Nie spodobała mi się także kreacja kobiet jako istot bardzo nieporadnych oraz niektóre decyzje bohaterów, które są… bez sensu. Oj, chwilami ta książka naprawdę mnie złościła, niemniej i tak nie potrafiłam się od niej oderwać, bo jednak ma jakiś cudaczny urok i odrobinkę trwogi mi zafundowała…

(…) Nie tylko musiałem umrzeć, ale aby skonać, miałem zaznać tych wszystkich obmierzłych tortur duszy, które z pewnością poznał zatracony duch podczas swych cierpiętniczych wędrówek.

Arnold Bennett nie zachwycił mnie – być może dlatego, że nastawiłam się na lekturę bardziej przerażającą, ze straszliwą klątwą – jednakże nie mogę odmówić mu talentu. Autor bez wątpienia fantastycznie pisze o uczuciach – miłości, zazdrości i poświęceniu, a i sama narracja przypadła mi do gustu, gdyż nie była sztywna, jak to w niektórych starszych opowieściach bywa. Jeśli lubicie opowieści miłosne przyprawione paranormalną nutką - Duch z całą pewnością mile was zaskoczy. Dla mnie był to niejaki zawód, aczkolwiek doceniam tę książkę, bo jakbym podeszła do niej w inny sposób, czerpałabym z niej więcej radości.

P.S. Rozzłościłam się nieco, gdy dotarła do mnie ta książka, bo myślałam, że jest poprzecierana i uszkodzona, a to taki projekt okładki... 😂

12 komentarzy:

  1. Czasami lubię się bać podczas czytania, jednak nie lubię czytać o duchach, więc odpuszczam sobie tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powieść grozy, to nie dla mnie. Nie lubię się bać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że będzie do dobra pozycja na jesienne wieczory.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na jesienne wieczory jak znalazł. Odrobina grozy nie zaszkodzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. A już myślałam, że będzie kolejna książka na noc strachu, ale na razie odpuszczę sobie. Będę miała tę książkę na uwagę, ze względu na klimacik, opis uczuć i narrację oraz tą niewielką dawkę zjawisk paranormalnych ( chociaż już po tytule miałam nadzieję na więcej).

    OdpowiedzUsuń
  6. Grozy nie cierpię......, ale jeśli kiedyś miałam bym udać się z nią na spotkanie,to najprawdopodniej zacznę od tej. Ta nutka miłosna,mało grozy w grozie,nie tak przerażająca i straszna jak na swój gatunek-sprawia,że jak na pierwsze spotkanie z grozą,chętnie wybrałabym właśnie tą,dzięki tej recenzji☺Bardzo dziękujemy za recenzję 😘B.B

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja z chęcią zapoznałabym się z 'Duchem'. Klimat jak i tajemnica która otacza Rosettę przyciąga mnie, lekka dawka grozy chyba mi nie zaszkodzi. Bardzo lubię połączenie romansu z zjawiskami paranormalnymi. Zapisuje sobie tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem zachęcona. Lubię paranormalne zjawiska, a grozy tutaj nie jest za wiele. Jednak trochę się waham, czy warto szukać "Ducha"? Ale ten "cudaczny urok" mnie zaciekawia.

    OdpowiedzUsuń
  9. O to prawda ze nie ma nic lepszego na jesień niż nutka grozy. Uwielbiam romanse z grozą lub jakąś mroczną tajemnicą. Pierwsze słyszę o tej książce ale kolejna do biblioteki. Czekam niecierpliwie na jej kolej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię grozę w książkach,ale ta wydaje mi się za "lekka"

    OdpowiedzUsuń
  11. Okładka jakby skusiła mnie nie ale po recenzji nie sięgnę po nią.

    OdpowiedzUsuń
  12. Będzie pasowała wydaniem do opowiadań o Arsenie Lupinie 😍 Nie mogę doczekać się kiedy do mnie dotrze, mam trochę zaległości, ale czytam i mam nadzieję, że niedługo będę miała okazję poczytać ☺

    OdpowiedzUsuń