Pokazywanie postów oznaczonych etykietą duch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą duch. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 października 2021

Arnold Bennett - "Duch"

Autor: Arnold Bennett
Tłumaczenie: Jerzy Łoziński
Tytuł: Duch
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 28 września 2021
Liczba stron: 264
Ocena: 6/10

Opis:

Wciągająca i pełna niesamowitych zwrotów akcji powieść grozy, która łączy w sobie opowieść o duchach i historię miłosną.
Gdy młody lekarz Carl Foster widzi Rosettę Rosę, piękną i tajemniczą gwiazdę londyńskiej opery, od razu zostaje zauroczony. Nie może przestać o niej myśleć, a wkrótce zaczyna zauważać coraz więcej dziwnych wydarzeń i zbiegów okoliczności, związanych z tą kobietą, a jego samego zaczyna prześladować zagadkowa upiorna postać. Kiedy w tajemniczy sposób umiera inny zakochany w Rosie mężczyzna, Carl zaczyna podejrzewać, że jej urok wiąże się ze śmiertelną klątwą.

wtorek, 13 grudnia 2016

Katie Alender - "Bardziej martwa być nie może"


Autor: Katie Alender
Tytuł: Bardziej martwa być nie może
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 24 listopada 2016
Ocena: 8/10

Opis:


Od śmierci Lydii Small minęły trzy miesiące. Alexis marzy o tym, by w końcu jej życie wróciło do normalności.
Ale normalni ludzie nie widują gnijących trupów na zdjęciach. Nie muszą sobie radzić z wściekłym duchem Lydii, który czasami posuwa się do przerażających ataków.
Początkowo wydaje się, że Lydia chce się zemścić tylko na Alexis. Ale wkrótce okazuje się, że przyjaciele Alexis są w niebezpieczeństwie, i tylko ona może ich uratować. Gdy wkracza do akcji, uświadamia sobie, że wróg jest o wiele potężniejszy, niż mogłaby przypuszczać… i że ich losy są splątane w sposób, którego się nie spodziewała.

Nawet w najgorszych koszmarach.

czwartek, 19 czerwca 2014

Stephen King - "Joyland"


Autor: Stephen King
Tytuł: Joyland
Wydawnictwo: Prószyński Madia 
Data wydania: 2013
Ilość stron: 336
Ocena: 10/10

Opis:

King Stephen, jeden z najpopularniejszych pisarzy, powraca z pasjonującą książką „Joyland”.

Student college’u, Devin Jones, zatrudnia się na okres wakacji w lunaparku, by zapomnieć o dziewczynie, która złamała mu serce. W momencie, kiedy wydaje mu się, że nic gorszego mu się już nie przytrafi, okaże się, że będzie zmuszony zmierzyć się z czymś dużo bardziej przerażającym niż myślał: brutalnym morderstwem sprzed kilku lat i losem umierającego dziecka, którego życie nie oszczędzało i któremu nie dane było doświadczyć uroków dzieciństwa. Wszystko to sprawi, że jego świat już nigdy nie będzie taki sam...

„Joyland” to Stephen King w szczytowej pisarskiej formie, równie poruszający jak „Zielona Mila” czy „Skazani na Shawshank”. To jednocześnie kryminał, horror i słodko-gorzka powieść o dojrzewaniu, śmierci i ludziach, którym nie dane było doświadczyć żadnych z tych rzeczy, bo śmierć zabiera ich przedwcześnie. Książka, która poruszy serce nawet najbardziej cynicznego czytelnika.


Recenzja:

Powieść mistrza grozy - Stephena Kinga, który nawet nazwisko ma królewskie. "Joyland" udało mi się zdobyć praktycznie przypadkowo. Krótko po premierze zaklinałam się, że wprost MUSZĘ mieć tą książkę w swojej biblioteczce, a jeśli nie, to na pewno ją przeczytam w taki, czy inny sposób. Wstyd się przyznać, ale szybko zapomniałam o niej. Okazuje się jednak, że dobre książki nie pozwolą nam długo siebie ignorować. Tak się złożyło, że w empiku była obniżka, a mój portfel pełny. Nie zastanawiałam się długo i po pięciu minutach wyszłam ze sklepu z "Joylandem" (i jeszcze inną świetną powieścią) w torebce.

Devin Jones jest typowym nastolatkiem, więc tak jak każdego dotykają go młodzieńcze problemy, radości, wzloty i upadki, no i oczywiście miłostki. Pierwsze zakochanie i pierwsze odrzucenie było dla niego szczególnie bolesne. Aby zapomnieć o Wendy Keegan, no i oczywiście dorobić, jako student kieszenie ma puste, zatrudnia się w lunaparku. Joyland jest niezwykły i, zdaniem jego szefa ma jedną zaletę - brak powszechnej komercji. Na razie na okres wakacji, ale szybko poddaje się urokowi tego miejsca i postanawia zawiesić na rok studia i zostać w magicznym parku rozrywki.

Jednak, jest to książka z gatunku grozy nie tylko z nazwy. W Joylandzie, jak w każdym szanującym się lunaparku znajduje się tunel strachu, tutaj zwany Strasznym Dworem. Nie znajdziecie tam tylko atrap, czy nagranych dźwięków mrożących krew w żyłach. Możecie tam zastać prawdziwego ducha, jeśli tylko będzie miał kaprys się Wam pokazać. Owym duchem jest Linda Grey, zamordowana tutaj przed laty dziewczyna. Weszła do wagonika i ruszyła na swoją ostatnią przejażdżkę na spotkanie śmierci. Morderca z Lunaparku, bo tak go nazywają, do tej pory nie został odnaleziony. Zafascynowany tym wydarzeniem Devin i jego przyjaciele próbują rozwikłać tę zagadkę. Ich postępowanie ciągnie za sobą niezbyt korzystne konsekwencje, którym musi stawić czoło chłopak. Kim jest tajemniczy zbrodniarz? Dowiadujemy się tego na samym końcu.

Jestem po ogromnym urokiem tej książki. Wszystkie wątki są poprowadzone w sposób mistrzowski, a punktem kulminacyjnym nie jest jedno wydarzenie. Koniec końców napięcie jest rozładowywane stopniowo. Ostatnie strony czyta się jednak z wybałuszonym oczami i wstrzymanym oddechu.
Oprócz Devina poznajemy wiele równie ciekawych bohaterów, m.in. Mike'a, który mimo swojego stanu zdrowia chcę czerpać z życia jak najwięcej, Annie, która jest trochę nadopiekuńczą matką, ale w końcu można jej to wybaczyć ze względu na ogromne pokłady miłości, którymi obdarza synka, a także pracowników Joylandu - śmiesznych, tajemniczych, czasem trochę pokręconych.

King nie pisze tylko o lunaparku. Czytamy o przemijaniu, śmierci, dojrzewaniu i cierpieniu w chorobie. Tutaj wszystko ma swoje miejsce. Doskonały kryminał dla koneserów. Miłośnicy tego autora i tym razem mogą liczyć na dawkę niepokoju we wspaniałej powieści, którą, mimo swojej objętości, czyta się błyskawicznie i ma się ochotę na dużo więcej.


 Wasza Ariada :) 

sobota, 22 marca 2014

Åsa Larsson - "Aż gniew twój przeminie"

Autor: Åsa Larsson
Tytuł: Aż gniew twój przeminie
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2012
Ilość stron: 351
Ocena: 7/10

Opis:

Zakochani nastolatkowie, Wilma i Simon, nurkują późną jesienią w jeziorze Vittangijärvi, na dnie którego spoczywa kilkudziesięcioletni wrak samolotu. Ktoś uniemożliwia im wyjście na powierzchnię, blokując przeręblę drzwiami. Młodzi ludzie giną pod lodem.

Śledztwo prowadzą znani z poprzednich powieści Larsson komisarz Anna Maria Mella i Sven Erik Stalnacke. I tym razem włącza się w nie Rebeka Martinson, która pracuje w Kirunie jako prokurator.

Najbardziej pomocna w rozwikłaniu zagadki okaże się ... sama Wilma. Jak to możliwe?


Recenzja:

"Nazywam się Wilma Persson. Nie żyję. Nie wiem jeszcze dokładnie, co to znaczy."

To tej książki podeszłam z dużą dozą entuzjazmu i chyba trochę zawyżyłam moje oczekiwania. To mój błąd. Brałam tę książkę i autorkę za jakiś fenomen, bo z krajów Skandynawskich. Ten region kojarzyć się powinien oczywiście z majstersztykami kryminału.

"Aż gniew twój przeminie" to książką nieoczywista, wręcz tajemnicza, a jednocześnie powieść, która jest otwartą księgą. Paradoks, prawda? Właśnie tutaj roi się od paradoksów. Już w połowie tekstu poznajemy mordercę! Jak to, powiedzielibyśmy, co to za kryminał, który do końca nie utrzymuje napięcia? Otóż autorce udało się utrzymać taki stan mimo wyjawienia mordercy. Pani Larsson złamała konwencję tradycyjnego kryminału, ale o dziwo, nikt nie powinien się czuć zbulwersowany.  Koniec zaskakiwał, a to jest chyba najważniejsze w dobrych historiach. Poprzez połączenie kilku wątków, z których wcale nie odkrycie mordercy było najważniejsze, ale okoliczności zbrodni, stworzyła spójną całość. Obserwujemy historie, które pozornie nic nie łączy, ale to tylko pozory. 

Sam wątek Wilmy jako ducha nie był jakoś strasznie poruszający i wzruszający. Wręcz przeciwnie. Autorka chciała jak najbardziej zminimalizować emocjonalność tekstu. Nie wiem, czy to było zamierzone, ale podczas czytania czułam się, jakby ta postać była wyprana z emocji. Do czasu. Zaczęło się coś dziać w psychice Wilmy, co sprawiło, że zaczęła tęsknić za życiem. Mimo wszystko, czegoś brakowało mi w tej bohaterce (chyba można tak nazwać ducha?), nie wzbudziła mojego współczucia, a powinna. 

Zupełnie innym bohaterem był Hjamar Krekula. Ta postać jest fenomenem powieści. Tajemnicza, nie jednowymiarowa. On jedyny posiadał "drugie dno", do którego należało się przebić.  Autorka doskonale poradziła sobie z kreacją Hjamara, który nie przestawał zaskakiwać. Ogólnie rzecz biorąc, tylko ten jeden bohater całkowicie mnie urzekł, pozostali byli po prostu nudni i przewidywalni.

Co do akcji utworu, była ona dziwna. W pewnych momentach płynęła jak strumyczek, za kilka stron pędziła niczym rwąca rzeka. Takie pomieszanie czasem irytowało. Język prosty, czasem nawet zbyt banalny, ale tutaj doczepić się nie mogę. 

"Aż gniew twój przeminie" jest jak dla mnie historią, która nie tyle ma straszyć, ale przede wszystkim uczy radości życia, bo jest takie kruche. To jedno odczytanie. Ja pójdę ze swoją interpretacją dalej i powiem, że mnie ta książka trochę przeraziła. Uświadomiłam sobie,  jak łatwo zabić. Zamordować bez wyraźnego motywu, po prostu... zwyczajnie, jakby to była rzecz najbardziej oczywista. To jest właśnie rdzeń powieści. Jeśli ktoś do niego dotrze, może się rzeczywiście przerazić.

"Człowiek to ważna rzecz. Znaczymy więcej, niż potrafimy zrozumieć. A matka ziemia to nie żaden martwy głaz. Ona też żyje. Jeżeli gdzieś pod gołym niebem leżą zwłoki człowieka... to się czuje. Od wiedzy o tym wibrują drzewa. Kamienie. Trawa."



Wasza Ariada :)

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Literackiemu :)