Autor: William Lindsay Gresham
Tłumaczenie: Ryszard Oślizło
Tytuł: Zaułek koszmarów
Data wydania: 26 stycznia 2022
Liczba stron: 400
Ocena: 7/10
Opis:
Dzieło zaliczane do klasyki amerykańskiej literatury noir na ekrany kin przeniósł Guillermo del Toro. Książka niegdyś zakazana, cenzurowana, ukazuje się w nowym polskim przekładzie.
Stanton „Stan” Carlisle, jasnowłosy, charyzmatyczny dwudziestojednolatek, pożąda sławy i pieniędzy. Wie, że kto ma kasę, ten ma władzę. Jest w nim coś obiecującego. Coraz lepiej radzi sobie ze sztuką iluzji i manipulacji. Nie chce skończyć jak jego ojciec, agent nieruchomości.
Jarmarczne piekiełko, w którym jako kuglarz próbuje odnaleźć swoje miejsce, pełne jest świrów zaślepionych alkoholem, nudą i pożądaniem. Stanton tylko pozornie jest niewiniątkiem. Kłębią się w nim najczarniejsze pragnienia i lęki.
Uwodzi, albo daje się uwieść Zeenie specjalizującej się w czytaniu w myślach. Widzi w niej nie tylko kochankę, ale także kogoś, od kogo mógłby się wiele nauczyć. W jego głowie powstaje plan. Jednak jego amerykański sen o bogactwie łatwo może zamienić się w koszmar.
Recenzja:
Zaułek koszmarów to lektura na swój własny sposób koszmarna. Przejmująca i dziwaczna, wciągająca w niepokojące majaki, cuchnąca gorzałą, a jednocześnie przewrotnie liryczna i kryjąca w sobie nieco uroku. To książka, którą niełatwo się czyta, a i po jej przeczytaniu czytelnik nie do końca wie, co o niej myśleć. Twór Williama Lindsaya Gresham najłatwiej opisać jako „osobliwy”.
Pokaz się skończył i ludzie opuszczali namiot, ale jakby bledsi, przygaszeni i milczący – wszyscy prócz tamtego pijaka. Stan przyglądał im się z tajemniczym, zadowolonym, zadumanym wyrazem twarzy. Z uśmiechem więźnia, który znalazł pilnik ukryty w nadzieniu placka.
Ta powieść potwornie zabałaganiła mi umysł i nie do końca wiem, nawet od czego zacząć – bo zebranie myśli po tym tytule jest trudne. Przede wszystkim wyraźnie widać tutaj udział spirytystycznych wątków – karty tarota zajmują tu szczególne miejsce. Widać to zaraz po otwarciu książki, gdzie każdy rozdział wita nas nazwą danej karty oraz jej wizerunkiem. Muszę przyznać, że to bardzo klimatyczny dodatek, choć z lekka złowieszczy, niemniej idealnie pasujący do treści Zaułka koszmarów. Zresztą, cała powieść jest bardzo nastrojowa – czyta się ją z niegasnącym dreszczykiem emocji i niepokojem, zafascynowaniem i zauroczeniem. Całość zdaje się skupiać na szaleństwie, alkoholizmie, strachu oraz… igraniem z przeznaczeniem.
Zaskoczyła mnie w tej powieści wnikliwa warstwa psychologiczna, która doskonale przedstawia nam głównego bohatera, jego żądze i pragnienie bogactwa, a także znakomicie zarysowała postaci, które spotkał na swojej drodze. Narracja – choć bardzo cudaczna – prezentuje się tutaj nadzwyczaj prawdziwie i przekonująco, co budzi ogromny dyskomfort przy lekturze. Nick Tosches we wprowadzeniu zaznaczył, że książka ta nosi znamiona pijackiej twórczości i faktycznie tak jest – gorzała rzeczywiście jest tu wyraźnie zaakcentowana. Przejawia się ona w często w szokującym i brutalnym języku, wręcz rynsztokowy, który w pewnym momentach historii staje się wyjątkowo liryczny. Ta książka jest po prostu wielką przewrotnością i języka, i ludzkiej natury.
Podsumowując, Zaułek koszmarów to kawał mocnej literatury, która wstrząsa czytelnikiem, potrząsa, szokuje, przeraża i zachwyca. Myślę, że ta lektura na długo zostanie ze mną – i przez wzgląd na niepowtarzalny klimat, jak i fantastyczne spirytystyczne seanse, czy też często skrajne emocje mi przy niej towarzyszące. Jeśli lubicie treści niepokojące, brutalne, ale i swoiście kokietujące czytelnika – jest to książka dla was. Gorąco polecam!