Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Skrzat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Skrzat. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 maja 2025

Książki dla dzieci - zbiór recenzji tych, które są warte polecenia!

Autor: Lidia Miś

Tytuł: W pewnym teatrze lalek

Wydawnictwo: Dreams [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2025

Ilość stron: 96


Opis:

Do teatru lalek przybywa nowa marionetka Perełka. Jest niedoświadczona i nigdy nie występowała na scenie. Do roli aktorki pomagają jej przygotować się nowi przyjaciele: Kamilla, Babcia, Miś i Kaczka. Plejada marionetek, jawajek i pacynek wiedzie na pozór beztroskie życie, co rusz wcielając się w nowe kreacje. Okazuje się jednak, że aktorstwo niesie ze sobą wiele wyzwań, a teatr jest czymś więcej niż pracą jest całym ich światem!

Książka W pewnym teatrze lalek w sposób zabawny, a zarazem wzruszający opowiada o kształtowaniu charakteru, relacjach i przynależności do grupy. To historia o budowaniu własnej tożsamości, rozpoznawaniu emocji oraz o otwartości na potrzeby innych.


Recenzja:

Zaczynam dzisiejszą listę recenzowania od wyjątkowej książki - od mojego patronatu, który ujął mnie nie tylko fenomenalną i ciekawą tematyką (jest dla mnie ważna z psychologicznego punktu widzenia - takie zboczenie zawodowe), ale także piękną prezencją (blisko sto stron dobrej jakości tekstu i fajnych ilustracji). Do tego twarda oprawa... Czego może chcieć więcej od książki, która dosłownie porwie dzieci w wieku wczesnoszkolnym?

"W pewnym teatrze lalek" mamy do czynienia z wieloma wątkami - całkiem dobrze do tematu wprowadzi Was opis, więc nie będę go już powielać, ale ja osobiście miałam też wrażenie, że to bardzo mądra książka, z fantastycznym morałem, która jest w stanie naprawdę w prosty sposób pewne rzeczy pokazywać: jak chociażby docenianie każdego dnia, cieszenie się z małych rzeczy, wartość nawiązywania nowych kontaktów społecznych czy chociażby kwestie bardziej związane z emocjami (bo bardzo podoba mi się w tej pozycji to, że bohaterowie uczą się zwracać uwagę na nie uwagę i artykułują czego potrzebują).

Oprócz tej warstwy wartościowości mamy jednak dużo przygód, ciągle się coś w teatrze dzieje - a na zakończenie mamy nawet słowniczek pojęć, które przybliżą dziecku w ogóle to, jak funkcjonuje teatr i jakie czynniki i osoby są ważne, aby w ogóle mogło powstać przedstawienie.

Można więc powiedzieć, że "W pewnym teatrze lalek" to pozycja wielowymiarowa - i że zachwyca pod każdym względem i aspektem. Jak dla mnie to będzie hit dla dzieciaków, więc już teraz gorąco polecam: bo warto wspierać takie perełki!

Bez zbędnego przedłużania - bardzo doceniam książkę Lidii Miś - i jestem na "tak" jeśli chodzi o promowanie tak istotnych kwestii w tak zrozumiały i jasny sposób, który skierowany jest już do najmłodszych. Wiadomo, czym skorupka za młodu nasiąknie...

Autor: Lidia Miś

Tytuł: Katrin. Żyrafa

Wydawnictwo: Dreams [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2025

Ilość stron: 64


Opis:

W wielkim zoo na świat przychodzi Katrin – żyrafa w kolorze zachodzącego słońca. Przypadek sprawia, że Katrin gubi się pomiędzy wybiegami innych zwierząt. Zdana na siebie w obcym świecie małp, hipopotamów i lwów, pragnie odnaleźć miejsce, w którym mogłaby być przyjęta i kochana.

Katrin. Żyrafa to wzruszająca opowieść o potrzebie akceptacji i radzeniu sobie z przykrymi doświadczeniami. Uwrażliwia na problem przemocy, ale przede wszystkim daje nadzieję, że za sprawą uważności na drugą osobę możemy budować piękne relacje.


Recenzja:

Lidia Miś tworzy książki dla dzieciach z myślą nie tylko o dzieciach, ale także o pewnych wartościach, które powinno się im przekazywać - i które powinny być nieodłączną częścią wychowania młodego pokolenia. "Katrin. Żyrafa" to jedna z tych pozycji, które warto polecać - no i czytać ze swoimi pociechami.

Docelowo książka jest skierowana dla dzieci między szóstym a ósmym rokiem życia, ale wychodzę z założenia, że nawet dorosły czytelnik będzie zachwycony jakością tego, jak Wydawnictwo Dreams podeszło do wydania tego tytułu.

Fantastyczna, mądra historia - która potrafi zauroczyć zarówno pod kątem warstwy tekstowej, jak i pod kątem grafiki. Ilustratorka, Olha Khutrianska, zrobiła tu kawał dobrej roboty. Dosłownie na te grafiki człowiek patrzy z uśmiechem na twarzy: a dziecko jest zachwycone pięknymi, żywymi kolorami i dynamiką akcji.

Dobrej jakości papier, twarda oprawa i taki większy format: wszystko to sprawia, że nawet czcionka i jej rozmiar są idealnie dopasowane do tego, żeby młody czytelnik mógł powoli czytać sam (często się przy tym czytania ucząc). 

Co ciekawe - co nie zdarza się często w książkach typowo dla dzieci, które są tak bogato ilustrowane - mamy tutaj podział także na rozdziały, więc docelowo można powiedzieć, że skoro rozdziałów jest osiem, to można mieć osiem czytelniczych wieczorów (chociaż dodam, że rozdziały są dosyć krótkie). 

Na końcu mamy nitkę od autorki dla rodziców i opiekunów, a także pytania do dyskusji z dzieckiem, które pobudzają nie tylko szare komórki, ale także rozwijają kreatywność. Mówiąc w skrócie: nie jestem w stanie powiedzieć złego słowa na temat tej powieści!

Autor: zbiorowy

Tytuł: Wierszyki ćwiczące nawyki. Rymowanki wspierające samodzielność

Wydawnictwo: Papilon [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2025

Ilość stron: 40


Opis:

„Wierszyki ćwiczące nawyki” to nie tylko wspaniała zabawa, ale także pierwszy krok ku samodzielności Twojego malucha.

Wesołe rymowanki o codziennych czynnościach wspierają rozwój dziecka

i nabywanie nowych umiejetności, takich jak: samodzielne ubieranie się, dbanie o higienę czy zasypianie.

W tomie wiersze Agnieszki Frączek, Doroty Gellner, Doroty Głośnickiej, Ali Hanny Murgrabii, Tomasza Plebańskiego, Marii Szarf, Małgorzaty Strzałkowskiej oraz Grzegorza Strzebońskiego.

Kartonowe wydanie, przyjazne w dotyku, odporne na rosnące ząbki i ciekawskie paluszki, umili wspólnie spędzane chwile.

Samodzielność to supermoc!


Recenzja:

Uwielbiam proste i jasne sposoby na uczenie dzieci odpowiednich zachowań. Wiadomo, że moralizujące rozmowy nie przynoszą tyle sukcesów, co chociażby "Wierszyki ćwiczące nawyki"! Łatwo wpadają w ucho (i w pamięć), a dzięki temu dziecko zostaje wyposażone w większą wiedzę z zakresu samodzielności i wie już, co ma robić (i jak, w jakiej kolejności), aby pewne czynności wykonać.

Książka jest z grubej tektury - więc jest solidnie wydana - a poruszana tematyka (chociażby o myciu buzi, o czesaniu, o myciu zębów czy o samodzielnym ubieraniu) sprawia, że dla dziecka nawet trudne rzeczy zaczynają wydawać się śmiesznie łatwe.

Ostatnio zaczęłam czytać tę książkę na zajęciach psychologicznych w przedszkolu (na treningu umiejętności społecznych) - poruszaliśmy akurat tematykę "Proszę, dziękuję, przepraszam" - i myślę, że bardziej ta rymowanka zyskała wyrazy uznania niż cokolwiek z tego, co powiedziałam oprócz tego. W pewnym momencie dzieci same powtarzały pewne słowa (czasem nie do końca dokładnie tak, jak było w wierszyku, ale też nie czytaliśmy tego zbyt wiele razy). Myślę też, że na innych zajęciach oprzemy się chociażby o "Pomocny Nionio".

Ale "Wierszyki ćwiczące nawyki" nie trzeba rezerwować tylko na zajęcia w przedszkolu - można śmiało wykorzystywać ja na co dzień, ćwiczyć funkcje poznawcze dziecka - bo można się pewnych krótkich wierszyków nauczyć nawet na pamięć! Ćwiczenie szarych komórek to zawsze zdecydowanie na plus - dzięki temu minimalizujemy późniejszą szansę na problemy między innymi z demencją!

Podsumowując: mnie "Wierszyki ćwiczące nawyki" zauroczyły - i wiem, że w tej serii są też inne pozycje, więc będę definitywnie na nie polowała, bo warto!


Autor: Suzanne Lang

Tytuł: Szym Pansik bawi się cały dzień

Wydawnictwo: Papilon [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2025

Ilość stron: 32


Opis:

Szym Pansik, bohater bestsellera „New York Timesa”, powraca w kolejnej superzabawnej książce, tym razem o odkładaniu wszystkiego na później.

Szym Pansik postanawia BAWIĆ SIĘ cały dzień! I… ignorować wszelkie obowiązki. Co za tym stoi? I co z tego wyniknie? Przekonajcie się sami!

Dzięki tej książce dzieci dowiedzą się, że w życiu ważny jest umiar i zachowanie równowagi.

Seria o Szym Pansiku koncentruje się na tematach związanych z emocjami i umiejętnościami  społecznymi.


Recenzja:

O mój drogi Szym Pansiku, zabaw czeka nas bez liku! Mogłabym powiedzieć, że nowe przygody tego małpiego bohatera są w pewien sposób zabawne - ale przy okazji łączą także funkcję moralizatorską. 

Nasz główny bohater chce cały dzień się bawić - ale dowiaduje się, że jeśli nie ma się umiaru i nie ma czasu na nic innego, to nagle może być głodny, brudny, bez energii... I że wykonywanie swoich obowiązków czasem nie jest zabawne, ale sprawia, że ostatecznie lepiej się czujemy.

Nie powiedziałabym - jako psycholog - że ten tom jakoś bardzo koncentruje się na emocjach i umiejętnościach społecznych (nie licząc tego, że Szym Pansik uwielbia bawić się z innymi), ale według mnie przedstawia znacznie ważniejszą rzecz do nauczenia: że czasami trzeba powiedzieć "stop" - bo nasz organizm nie jest w stanie znieść ignorowania wszystkiego, byle tylko zabawa mogła trwać dalej. I że chociaż obowiązek jedzenia czy sprzątania swojego łóżeczka może być dla nas czasem nudny, to jednak sprawia, że ostatecznie czujemy się dobrze.

Ta pozycja skierowana jest dla przedszkolaków - i uważam, że to będzie hit w niejednym domu, bo wydaje mi się, że zdecydowanie brakuje takich treści. Szczególnie, że Szym Pansik jest sympatyczny, uwielbiany przez dzieci - i że łatwo się z nim identyfikować.

Polecam: co tu dużo mówić!


Autor: Maria Szarf

Tytuł: Reksio wyszukiwanka. Zwierzaki

Wydawnictwo: Papilon [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2025

Ilość stron: 20


Opis:

Kochany piesek bawi i uczy!

Wyszukiwanka dla dzieci idealna do zabawy i odkrywania fascynujących zwierzaków oraz ich naturalnych środowisk, m.in. łąki, lasu, gór, sawanny, dżungli, rafy koralowej. A wszystko to z ulubionym bohaterem Twojego dzieciństwa.

Najmłodsi znajdą tu:

Reksia i jego przyjaciół

wiele gatunków zwierząt do wyszukania i nazwania na pełnych detali ilustracjach

śmieszne, rymowane zagadki ćwiczące spostrzegawczość

zabawę w dopasowanie zwierząt do miejsc, w których żyją.

Książka wspiera rozwój umiejętności poznawczych: spostrzegawczość, pamięć i koncentrację, pomaga w nauce liczenia, wzbogaca słownictwo.

Raz, dwa, trzy, z Reksiem szukasz Ty!


Recenzja:

O tak - kolejna z przygód Reksia, którego uwielbiam. Tym razem zamysł wydania jest trochę inny - ale jak dla mnie: mega ważny. Ćwiczenia funkcji poznawczych przekładają się na całe nasze funkcjonowanie w ciągu życia - i jak wspomniałam wyżej, ćwiczenia mózgu zmieszają ryzyko wystąpienia chorób otępiennych. Ale przecież umiejętność szybkiego zapamiętywania czy lepszej koncentracji na zadaniu przydaje się już nawet w przedszkolu i szkole!

W tej pozycji mamy dziewięć scenerii - np. łąka, wieś - gdzie musimy odnaleźć odpowiednią liczbę zwierzątek. Możemy także poodpowiadać na zadane przez Reksia zagadki! W ogólnym rozrachunku ćwiczymy nawet liczenie - bo w końcu musimy wiedzieć, że wypatrzyliśmy akurat pięć strusi, prawda?

Na zakończenie mamy pewien test naszej pamięci - musimy dopasować zwierzęta do ich naturalnych środowisk (np. pokazujemy na piktogramach, gdzie może żyć motylek). 

Solidne wydanie (twarda tektura), piękne wydanie (bo ilustracje są świetne!), a do tego wszystkiego ważne treści - bo te ćwiczenia są z jednej strony dosyć proste, z drugiej: wymagające, ale przede wszystkim: bardzo, bardzo potrzebne!

Myślę sobie, że to co prawda nie jest książka, którą można przeczytać przed snem - ale jest to treść tak genialna, że warto ćwiczyć z dzieckiem na co dzień, chociaż przez kilka minut. WOW!


Autor: Lewis Carroll

Tytuł: Alicja w Krainie Czarów

Wydawnictwo: Skrzat [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2025

Ilość stron: 160


Opis:

Przed Wami jedyna w swoim rodzaju wyprawa do KRAINY CZARÓW!

Zapowiadało się typowe sielskie popołudnie, gdy nagle Alicja ujrzała królika. To znaczy Białego Królika – biegnącego z zegarkiem w ręku i mruczącego coś o spóźnieniu. Zaciekawiona Alicja popędziła za nim, a potem… Wpadła do króliczej nory, wzięła udział we wpiętkęgonitwie, poznała szczerzącego się Kota z Cheshire i pomylonego Kapelusznika, i to wcale nie koniec!

Czy znacie już ten świat na opak? Jeśli nie – czeka Was wspaniała niespodzianka. Jeśli tak – poznajcie go w nowej odsłonie. Oto przygody Alicji w mistrzowskim przekładzie Pawła Beręsewicza!


Recenzja:

Sama "Alicja w Kranie Czarów" pewnie jest Wam już doskonale znana - chociaż w przekładzie Pawła Beręsewicza zdecydowanie jest warta grzechu!

Powiem wprost: w Polsce mamy mnóstwo różnych wydań, ale mnie skusiło to od Wydawnictwa Skrzat, bo nie tylko tłumaczenie jest genialne, ale także wykonanie: twarda oprawa, mnóstwo pięknych ilustracji w środku, dobrej jakości papier. Jest to jedna z tych pozycji, które można sprawić na prezent sobie (lub swojemu dziecku) albo komuś całkiem innemu (bo tak dopracowanego wydania nie jest wstyd komuś podarować!).

Milena Molenda, która robiła ilustracje, zasłużyła na specjalne podziękowania za ogrom pracy, którą włożyła w to, że pewne grafiki wręcz zapierają dech w piersiach!

Cena tego egzemplarza także jest atrakcyjna - bo widziałam w internecie już za mniej niż dwadzieścia złotych. Jeśli nie macie więc jeszcze swojego wydania "Alicji w Krainie Czarów" - macie doskonałą okazję, aby w końcu to nadrobić!

Dla mnie samo to tłumaczenie sprawia, że warto kupić to konkretne wydanie!


Autor: Lewis Carroll

Tytuł: "Alicja po drugiej stronie lustra"

Wydawnictwo: Skrzat [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2025

Ilość stron: 184


Opis:

A gdyby tak zajrzeć na

DRUGĄ STRONĘ LUSTRA

Ot, trwa niewinna zabawa, i nagle Alicja ląduje w lustrzanym świecie, który przypomina… szachownicę. Czemu nie? – Alicja chętnie po niej poskacze, skoro na końcu ma zostać królową! Tyle że wszystko tu działa dziwacznie i nim dziewczynka zdobędzie koronę, musi: odróżnić Tirlibuma od Tirlibima, niemal złapać Zbuczka Stłuczka, pojąć historię Żaberłacza, a może nawet… skłonić Jednorożca, by uwierzył w dzieci?!

Czy znacie już ten świat na opak? Jeśli nie – czeka Was wspaniała niespodzianka. Jeśli tak – poznajcie go w nowej odsłonie. Oto przygody Alicji w mistrzowskim przekładzie Pawła Beręsewicza!


Recenzja:

Żeby Wasza przygoda z Alicją była kompletna - polecam też od razu kontynuację, która jest równie zachwycająca. Dalej w znakomitym wydaniu - zarówno pod kątem tłumaczenia (ten sam tłumacz) oraz ilustracji (ta sama ilustratorka), ale także, co warto zaznaczyć: w takiej samej oprawie, w takiej samej wielkości co tom pierwszy (czyli idealnie pasują do siebie na półce!).

Przy okazji tego tomu także mamy zaskakująco fenomenalną cenę - dosłownie oba tomy można zdobyć za około czterdzieści złotych łącznie. Nie wiem czy teraz historie Alicji są w lekturach szkolnych, ale myślę, że w sumie każdy powinien znać tę opowieść: bo chociaż bywa zwariowana, jest także świetnym przykładem na to, jak wiele można zawdzięczyć wyobraźni.

Porównałam sobie też wydania z ostatnich lat na rynku polskim i myślę sobie, że zdecydowanie jest to najbardziej atrakcyjne wydanie. Jeśli więc chcecie mieć taką perełkę na swojej półeczce - to wiecie już chyba, co powinniście zrobić, prawda?

Od razu dodam swoją poradę, wpiszcie tytuł i dopisek "Wydawnictwo Skrzat" do wyszukiwarki Google, żeby się Wam ukazały odpowiednie wydania - i odpowiednio promocyjne ceny!

Podsumowując: fajnie było wrócić do świata Alicji! Nostalgicznie - bo jak byłam nastolatką, to wychodziły też filmy, które uwielbiałam. Ale jak chcielibyście je pokazać swoim dzieciakom: najpierw namawiam jednak do przeczytania książki!


Autor: Daniel Andras

Tytuł: Pies w kształcie królika

Wydawnictwo: NoBell [współpraca reklamowa]

Data wydania: 2024

Ilość stron: 80


Opis:

„Pies w kształcie królika” to książka nietypowa, dziwna. Tekst i rysunki jednocześnie intrygują, fascynują, ale też irytują, a nawet drażnią intelektualnie, estetycznie. Nie pozostawiają nas jednak obojętnymi i zmuszają do refleksji. 

Bohatex tej książki czuje się podwójnie obcx: nie odnajduje się we własnym ciele i nie odnajduje się w świecie, który dostrzega i akceptuje tylko jego/jej/ich zewnętrzność. Jest stale ocenianx jak ktoś, z kim się nie identyfikuje, ktoś zupełnie innx. 

Przemierza z wyimaginowaną przyjaciółką narysowane miasto pełne znaków zapytania, w którym doświadcza absurdalnych, pozornie abstrakcyjnych, czasem śmiesznych, a czasem nieprzyjemnych sytuacji. Zadaje też pytania o to, czy ktoś w ogóle jest po drugiej stronie książki i kto to jest? Można się w tej historii wielokrotnie przeglądać jak w lustrze.

Dla kogo jest ta książka?

- dla młodzieży w wieku 12+ i osób dorosłych

- dla osób, które interesuje tematyka tożsamości, odmienności i różnorodności

- dla tych, którx poszukują niebanalnych ilustracji

- może się sprawdzić na zajęciach i podczas rozmów dotyczących dojrzewania młodych osób, poszukiwania tożsamości psychoseksualnej, odnajdywania własnej orientacji seksualnej, 

- do wykorzystania też podczas zajęć z edukacji zdrowotnej 


Recenzja:

Podczas czytania tej książki miałam w sumie jedną myśl: chociaż jest ona bardzo specyficzna, to jest ona zdecydowanie ciekawa, warta poznania i świetnie pokazuje ona to, że inny nie musi oznaczać zły. I chociaż nie jest to oczywiście książka dla małych dzieci, raczej dla młodzieży (powyżej dwunastego roku życia), a nawet osób dorosłych, to potrafi ona otworzyć oczy na wiele istotnych kwestii związanych z poczuciem własnej seksualności, własnej tożsamości seksualnej i w kwestiach dojrzewania.

Według mnie to jedna z tych pozycji, o których trzeba mówić głośno - i to szerszej publiczności. Myślę tez sobie, że szkoda, że nie jest to bardziej znany tytuł, bo mógłby on wnieść wiele dobrego do Polski, gdzie jednak pewne tematy dalej są swego rodzaju tabu, które powinny być przełamywane.

Wydawnictwo NoBell też nie jest w Polsce bardzo znane - ale jak zerkniecie sobie na ich ofertę, to okazuje się, że nie wydają oni byle czego. Jakość ich książek mocno wiąże się z ceną - bo "Pies w kształcie królika" to definitywnie dopracowana perełka: jestem zachwycona nie tylko jej wyglądem i niuansami technicznymi, ale także tym, jak dobrze pod kątem psychologicznym podchodzi autor do pewnych zagadnień. 

Czapki z głów, byle takich pozycji wydawali więcej!

piątek, 27 grudnia 2024

POLECAJKI KSIĄŻEK DLA DZIECI, O KTÓRYCH KAŻDY POWINIEN USŁYSZEĆ!

POLECAJKI KSIĄŻEK DLA DZIECI, O KTÓRYCH KAŻDY POWINIEN USŁYSZEĆ!

Co jakiś czas będę publikować polecajki książek dziecięcych - po części przenosząc się tu trochę z drugiej domeny - Bajkowiru - gdyż mam wrażenie, że nie jestem w stanie dobrze zadbać o dwie strony jednocześnie (bo łączy się to z podwójnym prowadzeniem social mediów). Także powiedzmy, że co jakiś czas będę dodawać tego typu post - polecajek książkowych dla dzieci - ale w poście zbiorowym, bo nie chcę robić tu większego zamieszania: wiem, że nie wszystkich interesuje ta tematyka - ja z racji tego, że jestem psychologiem, w tym dziecięcym, lubię co jakiś czas zerkać do nowości, by wybierać perełki, które mogę sama na co dzień używać w swojej pracy.

Także jeśli tematyka Cię nie interesuje, po prostu omiń ten post: to też będzie w porządku. Myślę sobie jednak, że sporej części tego typu podsumowania się przydadzą - bo książek jest mnóstwo, codziennie są jakieś wydawane, a nie po wszystkie warto sięgać - i ze względu na stratę czasu, i ze względu na stratę pieniędzy.

Zapraszam więc do polecajek książek dziecięcych, które mogę Wam zarekomendować z czystym serduszkiem!

środa, 10 marca 2021

Aneta Grabowska - "Dom, który widział zbyt wiele"

Autor: Aneta Grabowska

Tytuł: Dom, który widział zbyt wiele

Wydawnictwo: Skrzat

Data wydania: 2021

Ilość stron: 264

Ocena: 7/10

PATRONAT KSIĄŻKOWIRU

Opis:

Monika i Dawid to małżeństwo połączone szczerym, pełnym uniesień i namiętności uczuciem. Uzupełniają się zarówno prywatnie, jak i zawodowo, a do pełni szczęścia brakuje im tylko dziecka. Pewni swojej pozycji w firmie przenoszą się na wieś, by odetchnąć od miejskiego zgiełku. Okazuje się jednak, że dom, który kupują, kryje wiele tajemnic z przeszłości – na czele ze zniknięciem przed laty córki sąsiadów. Kiedy Dawid znajduje stary zeszyt z rozważaniami o chorej, wypaczonej wizji miłości, oddala się od Moniki. W idealne na pozór małżeństwo wkradają się sekrety i kłamstwa.
Czy młodzi przetrwają tę ciężką próbę? Kto jest autorem dziwnych zapisków? Jakie tajemnice kryje dom, który widział zbyt wiele?

sobota, 17 października 2015

Dorota Wieczorek - "Strachopolis"

Tytuł: Strachopolis
Autor: Dorota Wieczorek
Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 320
Ocena: 8/10

Opis:

Witajcie w mieście, na które padł STRACH... 
W Strachopolis w niewyjaśnionych okolicznościach ginie Baltazar Brylski – pogromca strachu numer jeden. O popełnienie zbrodni podejrzane są żyjące w mieście potwory – wilkołaki, wampiry i zombie. Śledztwo prowadzi komisarz Owca, któremu w rozwiązaniu tajemniczej zagadki przeszkadza znana dziennikarka – Weronika Blondewicz. Czy Kostek – chłopiec wychowany przez potwory – ma jakiś związek ze sprawą? Jak on i jego siostra poradzą sobie w świecie ludzi? Czy uda im się ocalić Chimerona, Jednonogiego Niedźwiedzia, Zieloną Panterę, Janka Wybrykanta i resztę przyjaciół z podziemi? 
Bądźcie czujni! Potwory są wśród nas...

Recenzja:

Jesień nie zwykła zachwycać pogodą; zazwyczaj jest chłodna, wietrzna i deszczowa. W taki czas najmilej widziana przez mola książkowego (i nie tylko!) jest gorąca herbata, ciepły koc i wciągająca lektura, najlepiej w klimacie grozy (w moim wypadku). Dotychczas jesienią sięgałam po twórczość Stephena Kinga lub Grahama Mastertona, jednak towarzystwo kilkuletniej siostrzenicy zmusiło mnie do zmiany książkowego repertuaru. Nasz traf padł na powieść Strachopolis, której tytuł niezwykle nas zachęcił - wydała się nam najstrrraszniejszą pozycją w nowościach Wydawnictwa Skrzat i świetnym kompromisem pomiędzy moim zamiłowaniem do ponurych lektur a małej do bajek.

Strachopolis nie jest w żadnym stopniu dziecięcym horrorem, choć posiada w sobie nutkę grozy. To bardziej powieść przygodowa, zahaczająca o kryminał oraz komedię. Historia Kostka, jego siostry Niezapominajki oraz pozostałych bohaterów wywoływała w nas kalejdoskop emocji - śmiałyśmy się, obgryzałyśmy nerwowo paznokcie, a nawet... płakałyśmy. Poza rozrywką i napięciem owa lektura potrafi niezaprzeczalnie wzruszyć. Sympatyczna narracja i bajecznie wykreowane postaci sprawiły, że z niechęcią odrywałyśmy się od książki. Mnie zauroczyły nietypowe ciotki głównego bohatera, natomiast moja siostrzenica zakochała się w Niezapominajce i R.I.P., pogromczyni potworów. Warto dodać, że za sprawą tej książki moja siostrzenica zachorowała na znany każdemu książkoholikowi syndrom jeszcze jednego rozdziału.



Kostek zerknął niespokojnie na młodszą siostrę, ale dziewczynkę pochłonęła próba porozumienia się z jednym z pluszowych potworów, którego zabrała ze swojego nowego pokoju. Było to raczej trudne zadanie, skoro jedna strona owej konwersacji w kółko powtarzała "Ajka", a druga nie odzywała się wcale, bo była pluszakiem.



Strachopolis nie tylko dostarcza mnóstwa emocji, ale także poucza. Książka zawiera przypisy, wyjaśniające trudniejsze słowa dziecku. Pokazuje także czytelnikowi, że nie warto oceniać osoby po ich wyglądzie czy pochodzeniu, a pozory naprawdę potrafią mylić, bowiem w tej powieści to nie Potwory są potworami...

W książce nie brakuje także ciekawych dodatków. Na skrzydełkach opowieści Doroty Wieczorek znajdują się kilka zabawnych opinii odnośnie jej, prosto z... Strachopolis! Oto jedna z nich:

Ta książka wstrząśnie całym światem, nie tylko ludzkim... 
- "Moje Strachopolis".

Jednak to nie wszystko. Autorka podeszła do książki bardzo współcześnie i - idąc z duchem czasu - umieściła przy każdym rozdziale zabawne hashtagi, informujące nas o tym, co w danym rozdziale nowego poznamy.

ROZDZIAŁ DRUGI
Co oznacza medalion w kształcie sadzonego jajka?
# Zagadka pożaru sprzed lat # Blondynka kontra Owca # Grozilla i Relania nadjeżdżają

Strachopolis to nietypowa bajka dla dzieci i młodzieży, ze wspaniale nakreślonym światem, fabułą i bohaterami, z którymi ciężko się rozstać. Wspaniałe, czarno-białe ilustracje Nikoli Kucharskiej znakomicie dopełniają i przyprawiają całość. Z siostrzenicą mamy ogromną nadzieję, że ta seria zostanie kontynuowana, a nawet... zekranizowana! Polecamy z całego serca, nie tylko na pochmurne, jesienne wieczory. 

Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu Skrzat. :)

poniedziałek, 12 października 2015

Agnieszka Gadzińska - "Lekarstwo na krowę"

Tytuł: Lekarstwo na krowę
Autor: Agnieszka Gadzińska
Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 80
Ocena: 7/10

Opis:


Lusia chodzi do przedszkola, lubi bawić się klockami lego, a od swojej starszej już siostry oczekuje opieki w postaci robienia kanapek i zapięcia guzików. Tymczasem Pola nie robi nic oprócz kwaśnych min (i malowania paznokci). Takie zachowanie nastolatki zmusza Lusię do ostateczności. W wybuchu gniewu nazywa starszą siostrę krową! Niby nic, prawda? Ale co, jeśli Pola faktycznie zamienia się w krowę z wytuszowanymi rzęsami i pomalowanymi na różowo kopytami? I co gorsza żadna pani w aptece nie słyszała o leku na odkrowienie!

Agnieszka Gadzińska w trzech opowiadaniach z humorem i dużą dozą absurdu przekonuje, że pozory czasem mylą, rodzina jest najważniejsza i należy doceniać to, co się ma. Przezabawny klimat opowieści podkreślają ilustracje Artura Gulewicza. 
*Uwaga: przed czytaniem zapoznajcie się z treścią notki zawartej na książce bądź skonsultujcie się z autorem lub wydawcą. 
Lektura grozi głośnymi wybuchami śmiechu!

Recenzja:

Lekarstwo na krowę i inne opowiadania zaintrygowało mnie przede wszystkim nietypowym tytułem. W pierwszej chwili sądziłam, że kryje się za nim jakaś weterynaryjna lub farmerska przygoda i dopiero opis książki uświadomił mi, jak bardzo moja pierwsza myśl była błędna! Opowiedziałam o tym mojej siostrzenicy, a ta stwierdziła ze zrezygnowaniem, że jestem nierozsądna. Ciociu, czy ty nie rozumiesz, że pozory mylą? - usłyszałam dosłownie i ogromnie się zawstydziłam. Nie tylko moja mała podopieczna, ale i opowiadania Agnieszki Gadzińskiej uświadomiły mi mój wielki błąd. A przecież zwykłam jeszcze niedawno myśleć abstrakcyjnie... 

Książeczka z zabawną krową na okładce zawiera w sobie trzy niedorzecznie-humorystyczne opowiadania oraz masę barwnych ilustracji Artura Gulewicza, od których nie sposób oderwać wzrok. Szczególnie uwiodły mnie kalafiorowate nosy, które są doprawdy urokliwe oraz duch w kwiatki, o którym nie omieszkam jeszcze wspomnieć. 

Opowiadania Agnieszki Gadzińskiej pełne są interesujących, niesztampowych postaci. Bez wątpienia królują wśród nich : siostra zamieniona w krowę, niestraszne strachy oraz uporządkowany diabełek. Ciekawe jest również to, że opowiadania nieco do siebie nawiązują, ponieważ poszczególne postaci zdają się doskonale znać. Nie spotkałam się z takim zabiegiem jeszcze w żadnym zbiorze opowiadań dla dzieci ani nawet w książce dla dorosłych, więc jest to dla mnie miła i pomysłowa niespodzianka. W Lekarstwo na krowę i inne opowiadania nie brakuje także zabawnych dialogów oraz gag, które wywołują nie jedną salwę śmiechu. 

- Dobrze, że nie powiedziałam, że jesteś świnią... (...)
- Luuusia! - zawołała ze zgorszeniem łaciata ofiara Lusinej klątwy.
- ... albo oślicą na przykład. (...)

Każde opowiadanie pełni nie tylko funkcję rozrywkową, ale niesie ze sobą przekaz, który bez wątpienia dostrzeże nawet dziecko. Myślę, że najważniejszym przesłaniem tych trzech historii jest pokazanie młodemu człowiekowi, że najważniejsze jest bycie sobą, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto to doceni. Ta książeczka uczy również, że należy doceniać rodzinę i nie oceniać wszystkiego zbyt pochopnie. 

Książeczka Agnieszki Gadzińskiej, poprzez surrealistyczne postaci i wydarzenia, uczy dziecko o wartościach życiowych oraz dostarcza mu ogromną dawkę śmiechu. Zapewniam, że ostrzeżenie na okładce jest tam umieszczone nie bez powodu, jednakże... myślę, że przedawkowanie tej książeczki wyjdzie Waszym pociechom, bądź młodszemu rodzeństwu, na zdrowie. Polecam!

Tę książeczkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu Skrzat. ;)

sobota, 10 października 2015

Hanna Łącka - "Jak pies z owieczką"

Tytuł: Jak pies z owieczką
Autor: Hanna Łącka
Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 72 (+4 karty z kukiełkami do stworzenia teatrzyku)
Ocena: 9/10

Opis:

Owieczka Hala mieszka na farmie razem ze swoją mamą i innymi zwierzętami. Niewiele jeszcze wie o świecie, ale, podobnie jak każde dziecko, jest ciekawska i dociekliwa. Próbuje znaleźć odpowiedzi na ważne pytania: Czy za ogrodzeniem pastwiska znajduje się coś interesującego? Dlaczego owady są pożyteczne? W jakim celu gospodarz strzyże owce? Czy można dosięgnąć słońca, wchodząc na drabinę? Bywa, że odkrycie prawdy nie jest ani proste, ani bezpieczne. Ale od czego są przyjaciele? Piesek Farmek zawsze zjawia się w odpowiednim momencie. Pomaga małej Hali i cierpliwie odpowiada na jej pytania.

poniedziałek, 5 października 2015

Piotr Nowicki - "To się w głowie nie mieści"

Tytuł: To się w głowie nie mieści
Autor: Piotr Nowicki
Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 40
Ocena: 9/10

Opis:

Zastanawialiście się kiedyś, co moglibyście zobaczyć, gdybyście byli mali jak myszka lub wielcy jak ogromna żyrafa? Czy wtedy dalibyście radę schować się w swoich ulubionych kryjówkach czy zjeść czekoladę, która teraz mogłaby być większa od Was? Czy udało Wam się odnaleźć ciekawe zwierzę w popękanym chodniku? A czy próbowaliście już narysować ciszę i miłość? 
To nie mieści się w głowie? Bzdura! Mały marzyciel może wszystko!

czwartek, 16 lipca 2015

Rafał Klimczak - "Przygody nudzimisiów"

Autor: Rafał Klimczak
Tytuł: Przygody nudzimisiów
Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 112
Ocena: 10/10

Opis:

W krainie nudzimisiów jak zwykle dużo się dzieje. Hubek bawi się skonstruowaną przez Czarusia maszyną do robienia chmur. Postanawia poeksperymentować, co kończy się wielkim… bum! Tymczasem w świecie ludzi pomocy potrzebuje Ludwiczek. Dzięki pomysłowemu Hubkowi odkrywa, że nudne wcześniej szachy są niezwykle fascynującą grą. 
Nudzimisie nie zostawiają w potrzebie także Julki. Wykorzystując swoje budowlane talenty, pomagają dziewczynce odzyskać zainteresowanie koleżanek. Nikt przecież nie lubi bawić się sam! Zupełnie nie przeszkadza to Aldebardowi, którego Hubek zabiera na… plantację kakaowca. Po co i w jakim celu? Tego dowiedzcie się już sami!

środa, 15 lipca 2015

Agnieszka Urbańska - "Nie taki smok straszny"

Autor: Agnieszka Urbańska
Tytuł: Nie taki smok straszny
Wydawnictwo: Skrzat
Data wydania: 2015
Liczba stron: 64
Ocena: 5/10

Opis:

Pewnego dnia na balkon mieszkania Grzesia i jego rodziców, prosto do kartonowego pudełka po telewizorze spada… jajko. 
Ale nie kurze czy też kacze. To wielkie jajo, z którego wykluwa się najprawdziwszy smok Cudok. Przedszkolak Grześ, choć sam jeszcze mały, otacza opieką malucha. Razem odkrywają uroki zabawy w rakiecie i na zjeżdżalni. Lądują też na czubku najwyższego w okolicy drzewa. Niechcący straszą pewną panią w parku i o mało co nie powodują pożaru w pokoju Grzesia… 
Ale to nie wszystko. Lektura książki naprawdę Was zaskoczy!

środa, 11 lutego 2015

Edyta Łaszkiewicz - "Niezwykłe światy Arabelki"

Autor: Edyta Łaszkiewicz
Tytuł: Niezwykłe światy Arabelki
Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 128
Ocena: 8/10

Opis:

Pewnego dnia Arabelka postanawia odkryć tajemnicę opuszczonego domu. Po wejściu do niego odnajduje ścieżkę prowadzącą wprost do... głębokiego lasu. Tam spotyka kobietę, z którą wyrusza w niesamowitą podróż. Poznaje m.in. Miasto z innego świata, Podwodne Miasteczko, Wyspy Makaronowe, Krainę Dłoni, a także Muzeum Osobliwości. Wraz z nowymi przyjaciółmi: Lisią Dziewczynką, Haroldem, Trojaczkami, Edwardem, Karolinką udaje jej się przeżyć niezwykłe przygody. 

środa, 4 lutego 2015

Edyta Łaszkiewicz - "Akademia wyobraźni"

Autor: Edyta Łaszkiewicz
Tytuł: Akademia Wyobraźni
Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 124
Ocena: 7/10

Opis:


Chciałbyś, aby rzeczy, o których marzysz, nagle pojawiały się przed Tobą? Wydaje Ci się to niemożliwe? Poznaj dzieci, podobne do Ciebie, które pewnego dnia trafiają w tajemnicze miejsce.

Zapraszamy do Akademii Wyobraźni. Wiktoria, Amelia, Mateusz, Latający Chłopiec – to niektórzy szczęśliwcy, którym udaje się wejść do świata ich wyobraźni. Dowiedz się, o czym marzą, dlaczego akurat im udaje się poznać Złotego Pana oraz Największego Kreatora Wyobraźni i jak to miejsce zmieni ich życie.


niedziela, 16 listopada 2014

Lucy Maud Montgomery - "Ania z Avonlea"

Autor: Lucy Maud Montgomery
Tytuł: Ania z Avonlea
Wydawnictwo: Skrzat
Data wydania: 2013
Ilość stron: 328
Ocena: 8/10

Opis:

Ania powraca do Avonlea, by uczyć w tamtejszej szkole. Szybko okazuje się jednak, że praca nauczyciela to prawdziwe wyzwanie. świeże upieczona nauczycielka będzie musiała zaskarbić sobie sympatię podopiecznych - a są wśród nich urwisy, złośliwcy i fajtłapy. Na szczęście zdarzają się i bratnie dusze. Ania nawiązuje nowe przyjaźnie, popada w nowe tarapaty i zaczyna zdawać sobie sprawę, że coraz bardziej zależy jej na pewnym chłopaku.


sobota, 30 sierpnia 2014

Lucy Maud Montgomery - "Ania z Zielonego Wzgórza"

 Autor: Lucy Maud Montgomery
Tytuł: Ania z Zielonego Wzgórza
Wydawnictwo: Skrzat
Data wydania: 2014 (poprawione wydanie 2012)
Ilość stron: 365
Ocena: 9/10

Opis:

Takiej „Ani z Zielonego Wzgórza” jeszcze nie było! Powieść wszech czasów Lucy Maud Montgomery, znakomity przekład Pawła Beręsewicza, znanego autora książek dla dzieci i młodzieży, i wysmakowane artystycznie, oryginalne ilustracje Sylwii Kaczmarskiej złożyły się w niezwykłą całość.

Przekład jest wierny oryginałowi, nie ma skrótów, zachwyca barwny i bogaty opis miejsc, życia codziennego. Odkrywam Anię… jakby od nowa i wiem, że to spotkanie nie jest naszym ostatnim. Ilustracje idealnie współgrają z tekstem, stojąc na pograniczu realizmu i metafory.
Zapraszam do lektury wszystkich, gdyż jest to niezwykle rodzinna książka.
 
- Małgorzata J. Berwid, autorka i scenarzystka programów telewizyjnych dla dzieci "Ciuchcia", "Budzik", "Moliki książkowe" w TVP

Recenzja: 

„W przyjaciołach powinniśmy szukać tego, co w nich najlepsze, i obdarzać ich tym, co w nas najlepsze. Wtedy przyjaźń będzie największym skarbem życia.” 

Pierwszy kontakt z tą powieścią miałam, kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką, a moja nauczycielka powiedziała, że mamy przeczytać Anię z Zielonego Wzgórza, ponieważ jest to lektura obowiązkowa. Pamiętam, że wypożyczyłam ją jeszcze tego samego dnia... i po prostu się w niej zakochałam. Przeczytałam ją dosyć szybko, a w późniejszym czasie sięgnęłam po kolejne części, które opowiadały o fenomenalnej, rudowłosej istotce. 

Ostatnio postanowiłam powrócić do tej pozycji i sprawdzić, jak będę ją odbierała, jako osoba trpchę starsza, która patrzy już inaczej na niektóre sprawy. 
Niby wiele się zmieniło, ale... na końcu byłam tak samo wzruszona, jak lata temu. Nie dziwię się, nigdy zresztą nie dziwiłam, że Anię z Zielonego Wzgórza można zaliczyć do klasyki literatury.

Główną bohaterką, nie tylko zresztą tej książki, ale i kolejnych części, jest rudowłosa dziewczynka z domu dziecka, która nazywa się Ania. Kiedy poznajemy ją po raz pierwszy, jest ona małą gadułą, która czeka na dworcu na Mateusza, który ma  przyjechać po nią i zapewnić jej pełen ciepła rodzinnego dom...

W pierwszym rozdziale widzimy jednak, że Mateusz i Maryla chcieli z sierocińca przygarnąć nie dziewczynkę, a chłopczyka, który mógłby pomóc mężczyźnie w zarządzaniu gospodarstwem domowym.

Jednak już podczas pierwszej rozmowy Mateusz zostaje zauroczony dziewczynką - jej śmiałością, wyobraźnią i poglądami na świat. Nic więc dziwnego, że po długich dyskusjach... rodzeństwo postanawia zatrzymać Anię. 

„Jutro jest wolne od błędów.”

W tym momencie zaczyna się cała historia (zdecydowanie pełna przygód, nieprzewidzianych wydarzeń, problemów i zaszczytów) - nie tylko naszej głównej bohaterki, ale także jej nowych opiekunów, sąsiadów, przyjaciół... Autorka z wielką wprawą ukazuje nam zarówno wzloty, jak i upadki, pokazuje nam, że ludzie są w stanie się zmienić, jeżeli tylko tego chcą. 
Wracając jeszcze do autorki - po stylu widać, że książka nie jest pisana współcześnie, ale bardzo łatwo jest przywyknąć do języka, jaki jest użyty w jej książkach. Nie ma więc żadnych problemów z czytaniem (przypuszczam, że jest w tym duża rola współczesnych tłumaczy, którzy trochę bardziej unowocześniają niektóre sformułowania, ale pewna nie jestem). 

Pozycja, którą posiadam ja, ma nie dosyć, że wspaniałą, twardą oprawę, ale jeszcze masę ślicznych ilustracji, które zdecydowanie mi się spodobały! 
Przykład widać obok :)
Ilustratorką tego wydania była Sylwia Kaczmarska, a ja chciałam po prostu pogratulować jej umiejętności i talentu.

Było wiele wydań Ani, ale mam wrażenie, że to, które posiadam ja... jest najlepsze na współczesnym rynku (to nie miały być przechwałki, a stwierdzenie faktu!).

Książkę, a raczej książki, polecam dokładnie wszystkim - młodym, starym, kobietom, mężczyznom... Zobaczcie, jak w barwny i bogaty sposób można opisywać nie tylko miejsca i rzeczy, ale też ludzi i ich emocje. 
Życzę nie tylko sobie, ale nam wszystkim, aby z powieścią tą zapoznało się jak najwięcej osób i wyniosły z niej parę, oczywistych po zapoznaniu się z treścią, wniosków.

Powieść tą dostałam od Wydawnictwa SKRZAT

piątek, 1 sierpnia 2014

Beata Waniek - "Majowy weekend"

 Autor: Beata Waniek
Tytuł: Majowy weekend
Wydawnictwo: Wydawnictwo Skrzat
Data wydania: 2008
Ilość stron: 124
Ocena: 5/10

Opis:

Asia niedawno straciła nogę w wypadku samochodowym i teraz stara się pogodzić z tą niełatwą dla niej sytuacją. Jej kuzyn, Marek, próbuje nawiązać kontakt z zamkniętą w sobie rówieśnicą. Czy jej inwalidztwo nie będzie przeszkodą w ich przyjaźni? W piękny majowy weekend Asia i Marek będą musieli zmierzyć się z problemami, które mogą spotkać każdego dwunastolatka. 

Recenzja:

Przede wszystkim pragnę  powiedzieć, iż według mnie brakuje na polskim rynku wydawniczym pozycji, które mogłyby uczynić ludzi bardziej tolerancyjnymi oraz pełnymi empatii. Kiedy więc zobaczyłam opis tej książki... to postanowiłam się z nią zapoznać. Nigdy wcześniej o niej nie słyszałam, ale czasem ryzyko popłaca i sądziłam, że odnajdę jakieś cudeńko. 

Pomyliłam się jednak. I to dosyć mocno. 

Marek - główny bohater tej książeczki - jest bardzo energicznym, pomysłowym i ciekawskim chłopcem. Uwielbia, gdy coś dzieje się w jego życiu. Od dawna wraz z ojcem planował, iż w weekend majowy pojadą nad wodę, pożeglować. Sytuacja jednak zmienia się, kiedy rodzice Marka oznajmiają mu, że wyprawa zostaje przełożona na okres wakacyjny, ponieważ za parę dni przyjeżdża Asia - niegdyś ulubiona kuzynka głównego bohatera, wraz z mamą. Chłopak jest oczywiście zrozpaczony - no bo przecież co on ma robić z kuzynką, która jest kaleką, która ma protezę zamiast nogi?!

W tym momencie rozpoczyna się praktycznie cała akcja, chociaż rozgrywa się ona w ciągu zaledwie stu dwudziestu czterech stron i  rozgrywa się na przestrzeni zaledwie kilku dni. Żałuję, że autorka nie rozbudowała tego trochę, bo to bardzo spłyciło wszystkie wątki. Zmiany zachowań, poglądów i innych takich... nie powinny rozgrywać się w ciągu paru minut, czyż godzin. To jest po prostu za bardzo naciągane. 

Muszę powiedzieć, że bardzo spodobało mi się zachowanie Asi. Nie była ona osobą, która użalała się nad swoim życiem - próbowała je zaakceptować i zmienić, a przede wszystkim chciała spełnić swoje marzenia.

Styl autorki nawet mi  podobał. Niemniej jednak używała ona zbyt banalnego języka, a raczej zbyt banalnych sformułowań. Sprawiało to, że niektóre dialogi były po prostu... niepotrzebne i zapychały miejsce na kartkach.

Okładka kojarzy mi się od razu z książkami dla dzieci, a to jest raczej pozycja dla młodszej młodzieży (jeżeli tak mogę to nazwać). Nie należy się nią zrażać. 

Mam nadzieję, że będzie powstawało coraz więcej powieści, które poruszać będą uczucia osób niepełnosprawnych. Sądzę, że przyda się to całemu społeczeństwu. 

Pozycję polecam, ale raczej młodszym czytelnikom. I trzymam kciuki za to, że niebawem takie książeczki -poruszające trudne tematy i ludzką tolerancję - będą pisane masowo.