Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 lipca 2019

Marta Zaborowska - "Lęki podskórne"



Autor: Marta Zaborowska
Tytuł: Lęki podskórne
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2019
Ilość stron: 440
Ocena: 7/10

Opis:

W noc swoich czterdziestych urodzin uznany scenarzysta teatralny Bernard Bielak trafia do szpitala w wyniku wypadku. . Po powrocie do domu opiekuje się nim jego żona, Luna. Podawane przez nią leki powodują, że stan zdrowia mężczyzny nieustannie się pogarsza.
Bernard próbuje przypomnieć sobie, co wydarzyło się tuż przed wypadkiem. Podświadomość podsuwa mu kolejne obrazy i strzępy wspomnień, które zaczynają układać się w przerażającą całość. Małżeńska sielanka kończy się w chwili, gdy niezauważony przez Lunę Bernard wchodzi do pokoju i widzi zakrwawioną sukienkę, którą żona trzyma na rękach. Szybko okazuje się, że tamtej nocy doszło także do makabrycznego morderstwa.

środa, 9 grudnia 2015

Charlotte Brontë - "Shirley"

Tytuł: Shirley
Autor: Charlotte Brontë
Wydawnictwo: MG
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 640
Ocena: 7/10

Opis:

Nigdy dotąd nie wydawana w Polsce powieść Charlotte Brontë, autorki Dziwnych losów Jane Eyre

Borykający się z przeciwnościami losu młody przedsiębiorca, Robert Moore, sprowadza do swej fabryki nowoczesne maszyny, czym naraża się lokalnej ludności do tego stopnia, że doczekuje się zamachu na swoje życie. By ratować podupadający interes, Moore rozważa poślubienie zamożnej i dumnej Shirley Keeldar, mimo że jego serce należy do nieśmiałej Caroline, żyjącej w całkowitej zależności od swego stryja. Tymczasem Shirley zakochana jest w ubogim Louisie, który zajmuje posadę guwernera w rodzinie jej wuja. Choć Louis odwzajemnia jej uczucie, ambicja i świadomość przepaści majątkowej, która ich dzieli nie pozwalają mu się do tego przyznać.„Shirey”, napisana przez Charlotte Brontë zaraz po „Dziwnych losach Jane Eyre”, to pełna pasji opowieść o konflikcie klas, płci i pokoleń, toczącym się wśród wrzosowisk północnej Anglii i na tle niespokojnej epoki wojen napoleońskich.

czwartek, 29 maja 2014

Marta Fox - "Zołzunie"

Autor: Marta Fox
Tytuł: Zołzunie
Wydawnictwo: Akapit-Press
Data wydania: 2014
Ilość stron: 200
 Ocena: 7/10 

Opis:

Antonina, gimnazjalistka, dołącza do nowej klasy przed wakacjami i od razu staje się rywalką dla trzech “zołzuń”.
Kto zwycięży w tej walce i jaką rolę odegra w niej Dawid, Patryk i Kacper? Jaką Szekspir oraz tajemnicze zioła serwowane nastolatkom zamiast coca-coli? Marta Fox nie zamiata trudnych spraw pod dywan, woli postawić na rozmowę, uczucie i zasady, nie stroniąc przy tym od humoru.


Recenzja:

Książki o takiej tematyce czytywałam jeszcze kilka lat temu, kiedy byłam dwunasto-, trzynastolatką. Książki pani Marty Fox zawsze sprawiały mi wiele radości. Moimi ulubionymi były "Iza Anoreczka", "Paulina w orbicie kotów", i "Cafe Plotka". 
Podczas czytania "Zołzuń" przeniosłam się w czasie, znów byłam taką dziewczynką, a jednocześnie mogłam bardziej obiektywnie spojrzeć na stronę techniczną tekstu. 

Nikt nigdy nie ujmował pani Marcie umiejętności pisarskich, każdy kojarzy tę autorkę z powieści dla młodzieży, ale także z wierszy. Jeśli ktoś sądzi, że łatwo jest napisać książkę dla młodzieży i w dodatku mądrą, to stanowczo się myli. Oczywiście, że łzawych romansideł dla nastolatek jest wiele, ale ja nie o takich książkach mówię. Pani Marta potrafi świetnie operować językiem młodych ludzi, co sprawia, że wszystko jest realistyczne. Ponadto wątki miłosne są, ale nie są to takie egzaltowane historyjki, do których można powzdychać. Autorka pokazuje, że miłość jest ważnym elementem życia, ale nie robi z zakochania jakiejś sprawy rządowej!

Zachwyca mnie humor, który bawi każdego, młodego, starego, powściągliwego i energicznego. Slogany nie są oklepane, kiedy czytam książkę Marty Fox od razu widzę, że to jest Marta Fox. Nie umiem tego wyrazić, po prostu ta oryginalność autorki jest rozpoznawalna. 

W "Zołzuniach" występuje wiele bohaterów, których łączy młody wiek. Tak na przykład główna postać - Antonia jest z pozoru zwykła, typowa. Błąd. W książkach Pani Marty żaden bohater nie jest typowy, bo każdy musi mieć jakąś swoją cechę charakterystyczną. Oczywiście, wtedy, kiedy autorka chce stworzyć kogoś do bólu schematowego, bo tego wymaga akcja, potrafi, ale zazwyczaj chodzi o to, że pod maską zwyczajności kryje się niezwykłość. Każdy z nas w głębi duszy kryje jakąś osobliwość.

"Zołzunie" mają swój element charakterystyczny i są nim zioła. Afrodyzjaki, leki, herbatki uspokajające, to wszystko tu znajdziemy. Ponadto Szekspir - mój ulubiony pisarz sprawia, że możemy poczuć ten klimat renesansu. Poza tym wszystko jest nowoczesne i aktualne. 

Autorka umie tworzyć nastolatki, które nawet jeśli mają problemy, na pewno nie kojarzą nam się z trudną młodzieżą rodem z "Surowych rodziców", czy innych programów. Nie ma "dresów", jest dobrze wychowana, fajna młodzież. Warto kultywować taki model nastolatka, który nie jest buntownikiem, którego należy się obawiać.

Ostatecznie, końcówka trochę mnie zawiodła, bo miałam ochotę dalej czytać o losach Antoniny i jej znajomych, a takie nagłe przerwanie akcji mi to uniemożliwiło. Taki mały minusik, żeby zbytnio się nie zachwycać :)


Wasza Ariada :) 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Akapit-Press!


czwartek, 17 kwietnia 2014

Evan Mandery - "Q. Ponadczasowa historia miłosna"

Autor: Evan Mandery
Tytuł: Q. Ponadczasowa historia miłosna
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 2012
Ilość stron: 363
Ocena: 7/10

Opis:

„Nie możesz poślubić Q…„

Co byś zrobił, gdyby ktoś kazał Ci zrezygnować z miłości Twojego życia?

A co, jeśli tym kimś… byłbyś Ty?

Na krótko przed planowanym ślubem z Q główny bohater spotyka samego siebie – ale starszego i doświadczonego. Tajemniczy gość udowadnia, że mające się wkrótce rozpocząć małżeństwo będzie początkiem lawiny nieszczęść… A to jedynie punkt wyjścia dla tej niezwykłej historii miłosnej. Tutaj przyszłość dynamicznie wchodzi w zakręty i zawiedziony, próbujący wypełnić ziejącą w duszy pustkę kochanek zmuszony jest do nieustannych zmian w swoim życiu, aby za nią nadążyć. Pośród mnóstwa zmiennych i nietrafionych decyzji jedyną stałą i punktem oparcia jest jego miłość do Q.
 

Recenzja:

Głównym bohaterem powieści jest niespełniony pisarz, człowiek, który chyba nie ma zbyt dużo szczęścia w życiu, obiektywnie rzecz biorąc. Spotyka miłość swojego życia, ale okazuje się, że nie może z nią być, ponieważ to sprawodzi na nich jedynie cierpienie. Zapowiada się ciekawie... dla osób, które uwielbiają łzawe opowiastki o życiu i nieszczęśliwej miłości. Ja do fanów takiej lietratury nie należę. Przekonał mnie inny aspekt książki. Podróże w czasie. Oczywiście, urozmaicony romans to nie to samo, co książka dla płaczek.

Pierwsze strony tej książki to była czysta porażka. Umierałam z nudów i gdy tylko zasiadałam do powieści, miałam zapewne minę, jak gdybym co najmniej szła na szafot. Mogę wyliczyć szereg wad, które koliły oko. 

Bohater został wykreowany strasznie mdło, nie miał swojego charakteru i zapewne szybko o nim zapomnę po przeczytaniu innych powieści. Mężczyzna nie ma swojego zdania, można nim pomiatać jak marionetką i dyrygować jego wyborami, które przecież zaważą na jego życiu. Kiedy spotyka samego siebie, zachowuje się jakby umówił się na obiad conajmniej z kimś nudnym i całkowicie normalnym. Przecież właśnie odkrył, że podróże w czasie będą możliwe! Próbuje się dowiedzieć o tym więcej, ale zdawało mi się, że to były takie grzecznościowe pytania. Bohater powinien być podekscytowany, zaskoczony, cokolwiek! On nie czuje nic, jest zupełnie nijaki. 

Q jest idealizowana. Wiadomo, że zakochany widzi świat przez różowe okluary, ale chyba to nie jest choroba zakaźna i nie przenika na innych. Tutaj niestety przeniknęło...

Kompletnie zero akcji. Nie liczę tutaj oczywiście opisów kolacji z okazji świąta Dziękczynienia, choćby nie wiem jak dynamiczna była dyskusja...

Jedynym plusem całej historii był niebanalny humor autora, który wprost zalewa nas śmiesznymi sytuacjami. Niektóre wymagają wprawdzie śmiechu przez łzy, jednak to była, jak dla mnie, zaleta książki.

W połowie powieści stała się rzecz niebywała. Pan Mandery chyba postanowił wziąć się w garść i uratować tylko to, co się dało z tej powieści. Akcja minimalnie nabrała tempa, nie wpłynęło to znacznie na historię, ale mimo to miałam wrażenie, że powieść stała się ciekawsza. Nasz bohater wreszcie zaczyna coś czuć. Dalej jest marionetką, ale na końcu czeka nas niespodzianka. Wałśnie dzięki niezwykle wzruszającemu końcowi dodałam jeden punkt do oceny. Uśmiech wreszcie zagościł na moich ustach na dłużej, kiedy przeczytałam ostatnie słowa.

Nie wiem, czy warto było przemęczyć 100 stron, aby wreszcie zacząć cieszyć się książką. Sami podejmijcie decyzję, czy chcecie poznać "Ponadczasową historię miłosną".

Wasza Ariada :)

Książę tę dostałam od Wydawnictwa Sine Qua Non

piątek, 17 stycznia 2014

Michael H. Brown - "Po drugiej stronie"

Autor: Michael H. Brown
Tytuł: Po drugiej stronie
Wydawnictwo: Wydawnictwo M
Data wydania: 2013
Ilość stron: 256
Ocena: 7/10

Opis:

PO DRUGIEJ STRONIE jest publikacją wyjątkową. Jest tyle powodów dla których warto przeczytać tę książkę! Jednym z nich jest to, iż stanowi próbę odpowiedzi na jedno z najbardziej nurtujących człowieka PYTAŃ: co dzieje się z nami po śmierci?

To co stanowi o wartości tej książki to jej pozytywne przesłanie.
Jest zapisem świadectw osób, które doświadczyły „przejścia na drugą stronę”.
Ich autentyczny przekaz może odmienić nasze życie i uczynić go lepszym, a przede wszystkim możemy lepiej zrozumieć wszechogarniającą miłość Boga.
W obliczu spraw ostatecznych: śmierci i życia wiecznego, nieba, piekła, czyśćca zupełnie inaczej spojrzymy na nasze życie i postępowanie.

Recenzja:

"Po drugiej stronie" jest książką, która może wydawać się łatwa w odbiorze z uwagi na poruszone treści. Powieść, jak głosi opis z tyłu egzemplarza, jest odpowiedzią na nasze odwieczne pytania, co dzieje się z nami, gdy duch opuści ciało. Temat ten dotyczy każdego człowieka, ponieważ śmierć tylko czeka na moment, aby móc zamieszać w naszym życiu. Długo nie mieliśmy tak naprawdę żadnej wiedzy o zaświatach, ponieważ fakt jest faktem, gdy ktoś tam wyruszał, już nie wracał.

Znalazły się jednak pewne przypadki, które wbrew wszystkiemu wróciły...

Stan ten nazywamy tzw. śmiercią kliniczną. Dana osoba nie daje znaku życia przez jakiś czas, naprawdę "umiera", ale potem następuje cudowne przebudzenie, a człowiek opowiada historię jak to niby miał być gościem w Niebie. Niby? No właśnie z tym jest problem. Nikt nigdy nie wie co tak naprawdę dana osoba czuła, gdzie przebywała w trakcie jej "śmierci", oprócz samego niedoszłego nieboszczyka. Dlatego trudno uwierzyć w takie rzeczy.

Książka Browna ma nam przybliżyć kilka z przypadków śmierci klinicznych. Autor zabiera nas w podróż po zaświatach, które odwiedzili różni ludzie.

Rzeczywiście do tej pory wszystko brzmi bardzo przejrzyście, oczywiście dla osób, które są w stanie wyobrazić sobie podróżowanie ducha, ale wcale takie nie jest. Książka jest na swój sposób ciekawa. Ludzie lubią odkrywać tajemnice innych, zgłębiać ich psychikę. Okazuje się jednak, że autor pragnie przedstawić nam w sposób prosty swoją wiedzę, jednak nie umiejętnie operuje językiem. Jak dla mnie, po prostu "plącze się w zeznaniach". Przeskakuje z jednego tematu na drugi, co czyni tekst chaotycznym. Kłopot polegał na tym, że myślałam, iż Brown pisał tę książkę pod wpływem emocji i nieuporządkowanych myśli, a nie powinnam mieć takiego wrażenia.

Mimo tej dość dużej wady, okazało się, że udało mi się czytać z wyraźną przyjemnością. Ignorowałam ciągłe złorzeczenia na autora, który sprawił, że  musiałam się długo zastanawiać, zanim uznałam coś za pewnik.
Przede wszystkim fascynujące były te historie, przedstawiające różne wizje Nieba. Mogłam przy odpowiedniej dawce tolerancji i wiary, a także wyobraźni dosłownie widzieć oczami tamtych ludzi.

"Ocean muzyki. Obfitość piękna. Lawina wiedzy.
Treści przenikają bez przeszkód.
Słowa są zbędne - wystarczą same myśli.
Duch przenika ducha.
Dusze wszystkich są przejrzyste.
To kraina bez zagadek." 

Przygoda z książką nie była tak bardzo udana jak bym chciała, ale mimo wszystko udało mi się wyciągnąć wnioski z każdej historii.

Osoby, które wspomina Brown nie są w wieku, który tłumaczyłby ich "śmierć", a wręcz przeciwnie. Ci ludzie są ofiarami zdarzeń, które znacznie przyśpieszyłyby ich zejście z tego świata, gdyby nie... No właśnie. Czy wierzycie, że one miały jakiś wpływ na to, czy chcą zostać w Niebie, czy może wolą wrócić na Ziemię?
Odpowiedź w książce.

"W momencie śmierci staniemy twarzą w twarz z prawdą o nas samych. Ujrzymy siebie jak nigdy przedtem."

Nie wiem, czy ta książka sprawi, że będziecie mniej bać się śmierci, ale mogę Wam powiedzieć, że z mojej perspektywy wygląda to trochę niedorzecznie. Nie można przestać się czegoś lękać, jeśli nawet wie się o tym wszystko, a dodatkowo te dowody pozostają wątpliwej jakości i można by się sprzeczać.
"Po drugiej stronie" pozostaje więc książką dość kontrowersyjną. Sami musicie podjąć decyzję, czy chcecie ją przeczytać. Więcej, czy jesteście gotowi, aby uwierzyć.

Wasza Ariada :)

Za książkę dziękuję Wydawnictwu M :)


poniedziałek, 16 września 2013

Marcel Pagnol - "Czas tajemnic"


Autor: Marcel Pagnol
Tytuł: Czas tajemnic
Wydawnictwo: Esprit
Data wydania: 2011
Ilość stron: 352
Ocena: 7/10

Opis:

Beztroskie lato, niezapomniany zapach tymianku i lawendy, majestatyczny cień Taoumé: pozornie w życiu dorastającego Marcela niewiele się zmieniło, a jednak...

Jego ukochany przyjaciel Lili nie może już całymi dniami wędrować z nim po wzgórzach wśród ogłuszającej muzyki cykad, ponieważ pomaga w pracy swojemu ojcu. Zaś sam Marcel poznaje Izabellę - i przeżywa swoje pierwsze młodzieńcze zauroczenie.

Tymczasem wielkimi krokami zbliża się nowy rok szkolny - Marcel ma rozpocząć naukę w liceum i jako ambitny młodzieniec chce przynieść chlubę ojcu-nauczycielowi. Nie spodziewa się jednak, jak trudno będzie wdrożyć się w nowe zasady - i nauczyć się je łamać bez ponoszenia kary...

Recenzja:

Ta książka kojarzy mi się bardzo pozytywnie, a to dlatego, że jak dla mnie jest to powieść do złudzenia podobna do "Mikołajka". Każdy kto czytał "Mikołajka" na pewno uległ jego urokowi. To jest taka książka, przy której można śmiać się i płakać. Dlatego, czytając "Czas tajemnic" powróciłam myślami do dzieciństwa.
Akcja jest prowadzona na początku XX w., co moim zdaniem czyni książkę jeszcze bardziej ciekawą. Ja osobiście bardzo lubię powieści, gdzie mamy do czynienia z przeszłością. Nie dość, że przenosimy się do innego świata, wykreowanego w książce, to jeszcze na dodatek podróżujemy w czasie!

Marcel jest bardzo sympatycznym bohaterem. Z perspektywy dwunastolatka świat widziany jest w całkowicie innnych kolorach, bardziej żywych. Uśmiech praktycznie nie schodził z mojej twarzy, kiedy czytałam jego wspomnienia. Niektóre rzeczy próbował sobie wytłumaczyć w bardzo zabawny sposób. Ubawiłam się jak dziecko, kiedy czytałam jego zdaniem, po co istnieją dziewczynki.

Marcela można, a nwet trzeba kojarzyć z autorem książki. Jest to coś w rodzaju jego autobiografii.
Mały bohater powieści przedstawia swoje losy w wieku licealnym (jednak nie takim jak w Polsce, gdzie zaczyna się liceum jako 16-latek), przedstawia nam swoją pierwszą miłość. Na pewno idealizuję urodę Izabelli, ale jak to mówią "różowe okulary" przysłąniają mu świat :).

Pozostali bohaterzy, zabawni wujkowie, historie miłosnych zawirowań dziadków, które przeciągane się przez lata, no i oczywiście szkolni kumple są bardzo pozytywni. Mimo to, że czytamy o wydarzeniach sprzed ponad 100 lat, to czy tak naprawdę coś się zmieniło? Rodzice tak samo martwią się o dzieciaki, a dorastający chłopcy tak samo rozrabiają i starają się o akceptację grupy. Ludzie tak samo kochają, kłócą się, ale na szczęście szybko godzą.

Bardzo miła, rodzinna książka, do poczytania na ciepłe, jeszcze, jesienne wieczory. Możemy "Czasem tajemnic" bardzo skutecznie zwalczyć jesienną depresję, a jeśli do tego dodamy kubek herbatki, na przykład malinowej, to przygody Marcela wciągają jeszcze bardziej :).

Wasza Ariada :)

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Esprit :)