Tytuł: Noc świetlików
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2014
Ilość stron: 432
Ocena: 7/10
Opis:
Kiedy magia wkracza do twojego życia, nic nie jest takie jak przedtem!
Paulina przebywa w szpitalu psychiatrycznym, ponieważ od kilku lat jej
umysł walczy z ciałem, próbując zagłodzić ją na śmierć. Jedynym
życzliwym człowiekiem dla niej jest młody pielęgniarz, Błażej. Chłopak
namawia Paulinę do ucieczki. Trafia ona do domu trzech braci - młodych,
tajemniczych mężczyzn. Dzięki nim przenosi się do niezwykłego świata
elfów żyjących wśród ludzi. Nie wie jeszcze, że jego zasady są surowe, a
sprzeciwiając się im, narazi nie tylko swoje życie, ale także życie
kogoś, kogo pokochała. Dziewczyna odkrywa mroczną sferę walki o władzę, o
nadprzyrodzone zdolności, o miłość. Wszystkie zawirowania sprawią, że bohaterka będzie musiała złamać
zakazy, które ją dotąd więziły, by móc uratować siebie i swoich
bliskich.
Noc świetlików wprowadza nas w krainę, w której nic nie jest oczywiste i
przewidywalne. Czy w każdym z nas może kryć się wielka tajemnica
zmieniająca życie?
Recenzja:
O elfach nie ma zbyt wielu książek. Ludzie dalej skupiają się na pisaniu fantastyki o wampirach, zmiennokształtnych, czy też aniołach.
Ta pozycja jest jednak przykładem na to, że elfy też mogą być ciekawe, a ich przygody naprawdę wciągające!
Paulina jest główną bohaterką tejże pozycji. Jest ona także pacjentką szpitalu psychiatrycznego, ponieważ od paru lat choruje na anoreksję. Lekarze nie dają jej żadnych szans - czekają aż odejdzie z tego świata z powodu zagłodzenia się na śmierć. Tak się jednak nie dzieje - Paulina poznaje Błażeja, który jest młodym pielęgniarzem. Wprowadza on dziewczynę w rzeczywistość, o jakiej jej się nawet nie śniło...
I wszystko byłoby dobrze, gdyby nagle nie została odkryta tajemnica, która po raz kolejny zmieni całe życie naszej głównej bohaterki. Szczególnie, że do pewnych aspektów jej życia zaczynają wkraczać uczucia i rodzinne więzy...
Muszę przyznać, że trochę irytowało mnie to, że Paulina zmieniła się praktycznie z dnia na dzień, chociaż wcześniej nie była w stanie tego dokonać w przeciągu paru lat. Niemniej jednak autorka pod tym względem postarała się i wymyśliła, dlaczego tak się stało. Szkoda tylko, że było to tak mało wiarygodne...
Postacią, którą najbardziej polubiłam, był Szymon - wspaniały chłopak, naprawdę inteligentny, rozważny i odpowiedzialny, a jednocześnie słodki, szczery i wrażliwy. Nie można się do niego doczepić - jest naprawdę dopracowaną postacią, którą wcale nie jest tak prosto odczytać, tak jak jest to u prawdziwego człowieka.
Odnośnie fabuły... przyczepić się niby nie można, ale autorka mogła dodać jeszcze parę wydarzeń, aby jeszcze bardziej zaintrygować czytelnika. Ogólnie cała akcja koncentruje się na życiu Pauliny, a raczej na tej części, w której opuściła już szpital psychiatryczny i zaczęła swoją elfią przygodę... No cóż - pod zwykłe paranormal romance podpisać to do końca nie można.
Autorka pisze całkiem ciekawie i potrafi zainteresować czytelnika na tyle, żeby chciał on dosłownie pożreć tę książkę wzrokiem. Jej opisy są w miarę dobre, a dialogi często wywołują u mnie wybuchy śmiechu.
Dodatkowo okładka naprawdę przyciąga wzrok i zdecydowanie zgadza się z treścią książki.
Pozycja ta zdecydowanie zasługuje na swoją ocenę. Polecam ją wszystkim, którzy chcieliby zapoznać się z losami Pauliny oraz tym, którzy chcą się przekonać, że elfy w książkach fantastycznych to naprawdę wspaniały pomysł.